Była zima a na dodatek wieczór.
Szłam sobie jakąś dziwnie ciemną ulicą zachodniego Londynu umierając ze strachu
by nikt i nic mnie nie napadło. Dlaczego nie zgodziłam się by jechać z Oscarem
autem, no dlaczego? No przecież, dlatego, że musiałam się unieść honorem i
postawić na swoim. Ale teraz tego żałuje. W głowie krążyły mi różne zakończenia
tej ponurej przechadzki. Na sama myśl, jakie historie układały mi się w głowie,
robiło mi się słabo. Wtedy coś poruszyło się w krzakach przede mną. W tej
chwili w moja podświadomość krzyczała: „O nie! Zaraz to coś mnie zabije! Umrę
jako dziewica…” Zatrzymałam się i zastygłam jak posąg by nie zwracać na siebie
uwagi. Ale to nie poskutkowało. Dalej coś szeleściło i ruszało się w krzakach.
Moja podświadomość wariowała, ale starałam się zachować spokój. Nagle
zobaczyłam cień… Zobaczyłam cień człowieka i wtedy moja podświadomość wymknęła
się spod kontroli i zaczęłam wrzeszczeć na cały głos. Wrzeszczałam jak opętana.
Myślałam, że to pomoże odstraszyć napastnika, ale to nic nie dawało. Kiedy w
końcu zamknęłam jadaczkę usłyszałam cichutkie wołanie: „Klauuudiiiaaa… Klauuudiiiaaa…”
Pięknie! Jeszcze tego brakowało! Ten chory zboczeniec zna moje imię. Zaczęłam
iść szybciej i szybciej… Aż w końcu zaczęłam biec. Ale po kilkunastu sekundach
zauważyłam, że ta osoba biegnie za mną, więc zatrzymałam się. Wtedy nagle ktoś
złapał mnie za biodra. Zamarłam!
- Bu! – szepnął jej do ucha
- Błagam zostaw mnie w spokoju! –
miała zamknięte oczy – Błagam!
- Spokojnie kochanie… To tylko
ja… - Oscar dał jej całusa w policzek
- Cz ty jesteś jakiś chory!? –
krzyknęła do niego – Przeraziłeś mnie na śmierć!
- Przepraszam. Myślałem, że mnie
widziałaś… - przybliżył się do dziewczyny
- To źle myślałeś! – odsunęła się
od niego
- Przepraszam… Naprawdę
przepraszam… - chciał ją pocałować, ale się nie dała
- Nie chcę słyszeć twoich
przeprosin… - odwróciła się od niego
- Daj spokój… Klaudia…? – znów
chwycił ją za biodra
- Spadaj Oscar – znów mu się
wyrwała
- No dobrze… Załatwimy to
inaczej… - wziął ją za rękę i pociągną za sobą
- Gdzie mnie ciągniesz?
- Do samochodu… Jest strasznie
zimno…
- Gdzie masz samochód?
- Tuż za rogiem… - uśmiechnął się
- Czyli chciałeś mnie wystraszyć,
tak? – zatrzymała się na chwilę
- Może troszeczkę… - zaśmiał się
i pocałował Klaudię w usta
- Jesteś okropny… - otworzył jej
drzwi tylniego siedzenia
- Proszę wsiadać – Klaudia
wsiadła a zaraz za nią wsiadł Oscar i zamknął drzwi
- Tylnie siedzenie… Hmm… Do czego
zmierzasz panie Dos Santos?
- Zaraz zobaczysz. Ale najpierw
włączę ogrzewanie. Widzę, że jesteś zmarznięta.
- Po co nam ogrzewanie… Mamy
siebie… - przygryzła wargę ust
Oscar przybliżył się do mnie i
pocałował mnie namiętnie aż przeszły mnie cudowne dreszcze. Oh! Jak ja uwielbiam,
kiedy mnie całuje. Jego pocałunki są takie namiętne i pełne miłości.
- Czy takie przeprosiny ci się
podobają? – spytał Oscar rozpinając płaszcz Klaudii
- Tak, i to bardzo… - pomogła mu
rozpiąć swój płaszcza na następnie rozpięła jego kurtkę.
Ściągnęłam z niego kurtkę a on ze
mnie płaszcz. Oscar namiętnie całował moją szyję a później dekolt. Robił to tak
delikatnie, że aż przechodziły mnie ciarki. Po chwili rozpiął bluzkę i jednym
zwinnym ruchem zdjął ją ze mnie. Długo nie byłam mu dłużna i zrobiłam to samo z
jego koszulą. Byliśmy na pół nadzy. Nie przeszkadzało mi to, że w samochodzie
było jeszcze dość chłodno, bo z każdym pocałunkiem, z każdą pieszczotą robiło
mi się coraz goręcej. Nie obejrzałam się, kiedy zdjął mój niebieski koronkowy
stanik i zaczął delikatnie całować dekolt zjeżdżając przy tym coraz niżej i
niżej. Pod wpływem jego delikatnych, ale namiętnych pieszczot moje jędrne
piersi stwardniały. Dłużej już nie mogłam wytrzymać. Starałam się ze wszystkich
sił oprzeć temu uczuciu, ale to było silniejsze ode mnie. Jego pieszczoty
wywołały we mnie wielki przypływ gorąca. Mój oddech znacznie przyspieszył. Był
głębszy, tak jakby cięższy. Oskar nie przestawał pieścić moje młode jędrne
piersi. Po chwili poczułam jak zjeżdża ręką do moich jeansowych spodni, chwycił za klamrę od paska
i rozpiął ją. Gwałtownym ruchem wyciągnął pasek. Uwielbiałam, kiedy była taki
władczy. Rozpiął rozporek i sięgnął ręką do mojej łechtaczki, masując ją
delikatnie. Po raz drugi zaczęło mi się robić gorąco. Leżałam na tylnim
siedzeniu i pojękiwałam z rozkoszy. Oscar nie przestawał całować mój dekolt,
szyję, piersi. Przestał na chwilę. Jednym zgrabnym ruchem ściągnął ze mnie
spodnie. Zostałam w samej bieliźnie a raczej w samych niebieskich koronkowych
majteczkach. Nagiął się i pocałował mnie w brzuch. Zjeżdżał coraz niżej i
niżej… A mnie przechodziły cudowne dreszcze. Znów przestał na chwilę.
Podniosłam się wtedy i zaczęłam rozpinać rozporek w jego spodniach. Ściągnęłam
z niego spodnie i moim oczom ukazała się jego wielka męskość. Już nie mogłam
się doczekać, kiedy poczuje ją w sobie. Oscar pocałował mnie namiętnie. Ściągnęłam
z siebie moje majteczki, to samo zrobiłam z jego. Po chwili usiadłam na nim
okrakiem. Nasze ciała przylegały do siebie idealnie. Wiedziałam, że za chwilę
to się stanie, że poczuje jego męskość w sobie. W tym momencie tylko tego
pragnęłam. Pragnęłam go poczuć w sobie. Oscar podniósł mnie tak abym mogła
oprzeć się na nim. Pocałował mnie namiętnie, poczym jednym ruchem wszedł we
mnie. Przez chwilę poczułam lekki ból a po chwili ogarnęła mnie kolejna fala
przyjemnej rozkoszy. Oscar spojrzał mi
głęboko w oczy, po czym znów pocałował mnie namiętnie. Delikatnie przesuwałam
ku górze i ku dołowi nie chcąc sprawiać sobie delikatnego, ale przyjemnego bólu.
Uśmiechnęłam się dając mu znak, że wszystko jest ok. Nasze ciała zaczęły się
prężyć. Byliśmy jak w transie, z którego ciężko było nas wybić. Z sekundy na sekundę
coraz bardziej rosła w nas ekscytacja. Czułam ze za chwilę zaleje mnie kolejna
fala orgazmu. Po chwili zmieniliśmy pozycję i teraz to Oscar był na górze.
Robił wolne, ale coraz to głębsze ruchy… Dyszał głośniej i głośniej a ja
pojękiwałam w rytm jego głębokich ruchów. Jego ręce błądziły po całym moim
ciele, co wzbudzało we mnie jeszcze większą ekscytacje. Zaczął poruszać
biodrami szybciej. Wiedziałam ze za chwilę dojdzie a ja już dłużej nie mogłam
wytrzymać. Wtedy puściły wszystkie hamulce. Krzyknęłam na cały głos jego imię zastygając
na chwilę w jednej pozycji. Po chwili Oscar doszedł razem ze mną ciężko dysząc
i delikatnie całując moją szyję i dekolt. Przez kilka chwil był jeszcze we mnie,
zastygliśmy w jednej pozycji, by móc nacieszyć się sobą jeszcze przez chwilę.
- Podobały się przeprosiny? –
szepnął do Klaudii
- Bardzo – dała mu lekkiego
całusa w usta – Jak na pierwszy raz, było bardzo dobrze… - westchnęła
Oscar przykrył nas kocem i
położył się obok mnie. Wtuliłam się w niego i szepnęłam mu do ucha: „Dziękuję
za wspaniałą noc”
__________________
Mam nadzieję, że się podobało.
One shot na zamówienie: weshouldmaybejustrunawayfromhere
xoxo Natasha