Pokazywanie postów oznaczonych etykietą xxStereoHearts. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą xxStereoHearts. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 5 lutego 2013

Informacja

Ja, czyli Natasza i Olga chciałyśmy ogłosić, że już nie przyjmujemy już zamówień na one shoty. Olga dokończy swoje zamówienia i od tej pory już nie prowadzimy tego kanału.

Pozdrawiamy N. i O. 

niedziela, 3 lutego 2013

Sweet Thresome

Mecz Arsenal vs Barcelona to zawsze intrygujące wydarzenie w Londynie. Taki mecz nie odbywa się codziennie, więc właśnie w tym dniu na The Emirates był komplet widzów […] Kiedy mecz kończy się remisem, zawsze pozostaje lekki niedosyt, bo każda z drużyn mogła wygrać. Tak też i było w tym wypadku. Po gwizdku kończącym grę, na wielkiej tablicy można było zobaczyć: 1-1. Zawodnicy obu drużyn pogratulowali sobie nawzajem wspaniałego i wyrównanego meczu, po czym zeszli z murawy. Atmosfera w szatni po takim meczu nie jest zbyt napięta. W końcu każda z drużyn mogła wygrać a remis jest lepszy niż przegrana. […] Po ciężkim meczu gracze obu drużyn postanowili się wybrać do jednego z klubów w Londynie by rozładować emocje pomeczowe. Mimo iż niektórzy gracze rozmawiali w innym języku, alkohol + dobra zabawa zawsze mówi jednym językiem i  nie trzeba wiele by wszyscy się rozumieli. Aczkolwiek są wyjątki, bowiem niektórzy gracze z Barcelony grali kiedyś w Arsenalu. Jednym z takich zawodników był Cesc Fabregas, który właśnie rozmawiał przy barze z Jackiem Wilsherem.

- Ta panienka ciągle się na mnie gapi – powiedział Jack Wilshere
- Na ciebie? – prychnął Cesc – Raczej na mnie… - puścił dziewczynie oczko
- A kto by się na ciebie patrzył. – omiótł chłopak wzrokiem i upił łyk piwa
- Może spytamy się jej, który się jej podoba i sprawa zostanie rozwikłana… - zaciętym wzrokiem patrzył się na dziewczynę
- Chcesz do niej podejść? – spytał zaskoczony Jack
- Czyżby Jack Wilshere się bał? – spojrzał ze zdziwieniem na przyjaciela
- Ja!? Nigdy! – poruszył się – Idziemy… - ale kiedy chciał wstać zatrzymała go znajoma sylwetka
- Panowie ciągle się na mnie patrzą… - powiedziała uprzejmie wcześniej wspomniana dziewczyna
- Myśleliśmy, że to ty się na nas patrzysz… - powiedział lekko zakłopotany Cesc
- Hmm… - zastanowiła się przez chwilę – To prawda, miałam was na oku – uśmiechnęła się
- Nas? Obu? – wtrącił Jack
- Tak, jesteście niezłymi ciachami i tak trudno było oderwać od was wzrok – przygryzła wargę – Jack Wilshere i Cesc Fabregas… Tylko pomarzyć o was można… - znów przygryzła wargę
- A ty to? – spytał z uśmiechem na ustach Cesc
- Natalia… - przysunęła się do chłopaków
- Miło nam cie poznać Natalio… - powiedział uśmiechnięty Jack
- Więc co panowie robimy? – uśmiechnęła się znów przygryzając wargę
- Możesz tak nie robić? – spytał Cesc
- Podniecam cie? – zaśmiała się Natalia
- Żebyś wiedziała jak bardzo mnie podniecasz… - wyszeptał i westchnął Cesc
- A ciebie Jack podniecam? – spytała bez ogródek
- I to jeszcze jak – teraz to on przygryzł wargę
- Wiecie… - nachyliła się do nich – Za rogiem jest hotel… - szepnęłam im do uszu

Jack i Cesc byli lekko z szokowani propozycją właśnie poznanej dziewczyny. Nie wiedzieli co mają sobie o niej teraz myśleć. Ale kiedy dziewczyna wyciągnęła do nich swoje dłonie, bez najmniejszego zawahania chwycili za mnie i wyszli z baru udając się do pobliskiego hotelu. Nic dziwnego, że nie zawahali. Dziewczyna była zjawiskowo piękna. Drobna budowa ciała, długie kruczoczarne włosy, piękne duże brązowe oczy, średniej wielkości piersi i bardzo zgrabny tyłeczek. O takiej dziewczynie marzy każdy mężczyzna by mieć ja tylko dla siebie. Ale ona nie chciała jednego faceta, wolała dwóch. Najwyraźniej jeden nie zaspokajał jej seksualnych rządź i chciała zabawić się z dwoma. Tym bardziej, że natknęła się na dwój graczy światowej klasy i mała nadzieję, że będą tak dobrzy w seksie jak są dobrzy na boisku. […] Udali się do hotelowego pokoju i bez większych ceregieli zaczęli ściągać z siebie ubranie. Dziewczyna położyła się na łóżku w samej bieliźnie i gestem ręki zachęciła mężczyzn by się do niej przyłączyli. Chętny do zabawy był Cesc Fabregas, który nie miał oporów i dołączył do dziewczyny. Zaczął delikatnie pieścić jej jędrne ciało aż zaczęła się zwijać z doznawanej rozkoszy. Spojrzała przez chwilę na Jacka, który siedział w wygodnie w fotelu i przyglądał się parze zabawiającej się sobą na łóżku. Dziewczyna w dalszym ciągu patrzyła się na Jacka a Cesc pieścił jej ciało. Prawie nie poczuła kiedy zdjął z niej czarny koronkowy biustonosz i zaczął puściej jej jędrne piersi. Jedną ręką zjechał do jej czarnych koronkowych majteczek i wsunął pod nie rękę, po chwili zaczął delikatnie masować jej łechtaczkę aż zaczęła się zwijać z doznawanej rozkoszy. W dalszym ciągu patrzyła się na Jacka zarazem przygryzając lekko swoją wargę. Cesc spojrzał na nią i pocałował namiętnie w usta. Zsunął z niej jej majteczki i po chwili wszedł w nią a ta aż zajęczała. Spojrzała ponownie na Jacka, który wciąż się im przyglądał.

- Zamierzasz dołączyć do nas? – spytała dysząc i pojękując podczas kiedy Cesc poruszał się w niej dość szybko – Już nie mogę się ciebie doczekać… - spojrzała na jego przyrodzenie i przygryzła wargę

Jack wstał i stanowczym krokiem podążył do kochającej się pary. Klęknął przy nich i pozwolił by Natalia zajęła się jego przyrodzeniem. Kiedy zaczęła pieścić jego wielką męskość, Jack zaczął pojękiwać z rozkoszy. Chwycił ją za włosy i przejął na chwilę kontrolę pogłębiając ruchy aż dziewczyna zaczęła się krztusić. Natalia odsunęła go od siebie i zrzuciła z siebie Fabregasa. Przejęła kontrolę nad Jackem. Dość mocno popchnęła go, zmuszając go tym samym do położenia się. Ponownie przejęła nad nim kontrolę siadając na nim okrakiem i dosiadając jego męskości. Zaczęła przesuwać się w górę i w dół dotykając przy tym nagiego torsu Jacka. Nagięła się do chłopaka i pocałowała go namiętnie. Spojrzała na Fabregasa i skinęła głową by dołączył. Po chwili Cesc dołączył do dwójki osób, zajmując swoje miejsce na górze i po chwili wchodząc w Natalię z impetem aż ta jęknęła. Cała trójka zaczęła prężyć się w namiętnym seksie, jęcząc i dysząc ciężko z doznawanej rozkoszy. Najbardziej zadowolona była Natalia, która jęczała raz po raz i całowała raz Jacka a raz Cesca. Po chwili zmienili pozycje i to Cesc był na dole a Jack na górze. Natalia już czuła, że dłużej nie wytrzyma, że zaraz zaleje ją fala niesamowitego orgazmu. Starała się jeszcze powstrzymać ale nie wytrzymała zbyt długo. Po kilkunastu sekundach zalała ją fala orgazmu i rozpadła się na miliony małych kawałeczków opadając bezwładnie na Cesca, który właśnie razem Jackiem szczytował. Cała trójka opadła na łóżko dysząc ciężko. Po chwili Natalia podniosła się…

- Dziękuję panowie – westchnęła – To było wspaniałe przeżycie. Zwłaszcza kiedy się miało dwóch takich ogierów – zaczęła się ubierać a Jack i Cesc byli zdziwieni
- Idziesz już? – spytał Jack i po chwili założył bokserki
- Z chęcią bym została, ale.. No ale chłopak na mnie czeka… - zapięła sukienkę
- Czyli nas wykorzystałaś, tak? – spytał Cesc, który zapinał swoją koszulę
- Gdybyście tego nie chcieli to bym tego nie zrobiła…. – uśmiechnęła się i wyszła z pokoju
- Nie mogę uwierzyć w to, że właśnie wykorzystała nas jedna kobieta – Jack był zszokowany
- Jack… Ale jaka to była kobieta… - przygryzł wargę – Z chęcią bym się z nią umówił jeszcze raz.

Obydwoje się zaśmiali i wyszli z hotelowego pokoju wracając na pomeczową imprezę w barze. 
___________________________
O mój słodki BOŻE! Po co ja się zgodziłam na to wyzwanie. Mam nadzieję, że choć trochę podołałam wyzwaniu. 

One Shot na zamówienie/wyzwanie Nat

xoxo Natasha

środa, 26 grudnia 2012

"Boxing Day"


Obudził mnie delikatny pocałunek mojej ukochanej, która leżała obok mnie. Wiedziałem, że za chwile będę musiał wstać. Otworzyłem oczy i zobaczyłem, że Jane przygląda się mi uważnie. Uśmiechnąłem się do niej a ona odwzajemniła mój uśmiech.

- Theo – szepnęła – Pora wstawać… - dała mu kolejnego buziaka
- Już… - spojrzał na zegarek – Jest tak wcześnie… - zarzucił na głowę kołdrę
- Tak skarbie, już.  – podniosła się Jane – Idę wezmę prysznic..
- Nie kuś mnie, bo dołączę do ciebie – przygryzł wargę
- Zapraszam. Na pewno będzie mi miło. – uśmiechnęła się i zniknęła za drzwiami łazienki

No nic. Musiałem wstać. Wiedziałem, że jak Jane wróci to siłą ściągnie mnie z łóżka. Wstałem więc i otworzyłem szafę w poszukiwaniu czarnej koszuli, krawatu i spodni. Niestety nic nie mogłem dopasować i musiałem zaczekać na Jane, która jak zawsze coś na to poradzi. Po kilku minutach Jane wyszła z łazienki, owinięta w niebieski satynowy szlafrok.

- O mój Boże! Jak ty kusząco wyglądasz? – znów przygryzł wargę
- Theo, nawet o tym nie myśl… - podeszła do niego
- A skąd wiesz o czym myślę co? – chwycił Jane za biodra i przyciągnął do siebie
- No właśnie wiem, o czym myślisz – uśmiechnęła się
- Nie mów, że nie masz na to ochoty… - pocałował Jane w szyję
- Theo Walcott, za 2h musimy być u twoich rodziców na świąteczny obiad. – spojrzała w jego oczy - A przecież wiesz, że nie lubię się spóźniać.
- To zajmie tylko chwilkę – uśmiechnął się i ponownie pocałował Jane w szyję a ta tylko westchnęła
- Masz rację… - pocałowała go – To zajmie tylko chwilę.

Jane pocałowała go namiętnie i zarzuciła mu nogi na biodra. Theo przeniósł ją na łóżko i położył ją na nim. Rozchylił lekko szlafrok i zaczął obdarzać ją delikatnymi pocałunkami w uda, brzuch, talię, piersi, dekolt i szyję. Jane cała zwijała się z rozkoszy jakiej dawała jej Theo. Theo przerwał na chwilę by móc pocałować ją namiętnie w usta. Przy tym delikatnie napierał swoim ciałem na ciało swojej ukochanej. Po chwili znów zaczął obdarowywać swoją ukochaną delikatnymi pocałunkami. Zaczął od szyi zjeżdżając powoli w dół. Dotarł w końcu do jej delikatnych koronkowych majteczek, które bardzo powoli ściągał z niej. Delikatnie palcami zaczął wodzić po udach Jane sprawiając, że przeszły ją delikatne ciarki podniecenia. W końcu rozchylił delikatnie jej uda i dotknął palcami wzgórka łonowego dziewczyny, która napięła wszystkie mięśnie z podniecenia.

- Boże! Theo! – wbiła paznokcie w pościel
- Ciii… - zaśmiał się – To jeszcze nie koniec…

Uśmiechnął się, po czym wrócił do swojego zadania. Delikatnie językiem zaczął pieścić erogenne strefy swojej dziewczyny. Delikatnie włożył kciuka do pochwy Jane zaczęła jeszcze bardziej zwijać się i prężyć z doznawanej przyjemności. Dziewczyna cichutko zaczęła pojękiwać. Theo widział, że już było gotowa. Była już cała wilgotna i gotowa na przyjęcie go. Wiedział, że za chwile jego dziewczyna dojdzie i rozpłynie się. Przestał więc i ponownie zaczął obdarowywać dziewczynę pocałunkami. Tym razem zaczął od dołu do góry by móc skończyć ponownie na ustach swojej ukochanej. Całowali się namiętnie przez chwilę. Theo przez chwilę delikatnie dłońmi pieścił jędrne ciało swojej ukochanej. Po czym podniósł się i zdjął z siebie swoją bieliznę. Położył się delikatnie na swojej dziewczynie ugniatając lekko jej biodra i wbił się w nią z lekkim impetem aż ta krzyknęła cichutko. Theo spojrzał na dziewczynę czule i ponownie pocałował ją w usta. Theo wycofał się bardzo powoli by po chwili wbić się w nią ponownie. Zaczął poruszać się powoli nie przestając ani na sekundę. Dziewczyna zaczęła oddychać głębiej i znacznie szybciej. Theo zaczął poruszać się wewnątrz niej głębiej i szybciej. Dziewczyna czuła delikatny, ale przyjemny ból przy każdym ruchu ukochanego. Theo zaczął znacznie głębiej oddychać ponownie pocałował swoją ukochaną. Jane spojrzała ukochanemu w oczy

- O niebiosa! – krzyknęła wbijając paznokcie w plecy Theo – Nie przestawaj! - krzyczała

Theo zaczął poruszać się jeszcze szybciej. Wiedział, że za chwilę dojdzie. Wiedział również, że jego ukochana też za chwile osiągnie szczyt. Po chwili Jane oblewa wspaniały orgazm a chwilę później dochodzi również Theo. Jane oddycha głęboko by spowolnić oddech i pracę serca. Theo opiera czoło na czole Jane i także ma nie równy oddech. Podnosi powieki i patrzy na nią łagodnie. Po chwili delikatnie składa pocałunek na jej ustach i powili wysuwa się z niej. Siada obok swojej dziewczyny i patrzy na nią czule ubierając bokserki.

- No to co? Możemy już jechać do moich rodziców – uśmiechnął się cwaniacko
- No tak, skończyłeś robotę to można już iść – zrobiła obrażoną minę i walnęła go poduszką
- Ej! – z powrotem położył się na Jane – Wieczorem będziesz błagać o więcej! – pocałował ją namiętnie
- Już nie mogę się doczekać… - odwzajemniła pocałunek

________________________
One Shot na zamówienie Nat

Mam nadzieję, że się podobało.

xoxo Natasha

wtorek, 25 grudnia 2012

"Party Girl"


Jak mogliśmy przegrać z takim słabym zespołem. Rozumiem przegrać z Bayern Monachium, gdzie ta drużyna jest teraz silniejsza niż kiedykolwiek, ale żeby przegrać z Wolfsburg. To już chyba jest szczyt wszystkiego. Chyba nigdy sobie tego nie wybaczę. Zwłaszcza, że miałem idealną szansę na strzelenie zwycięskiej bramki. Pewnie reszta drużyny jest na mnie cholernie złą tak samo jak ja zły jestem teraz na siebie.

- Mario, rozchmurz się! – trącił go w bark Robert Lewandowski
- Daj spokój Lewy. Zawaliłem! – upił łyk drinka
- Mario to nie twoja wina. Nawet najlepszym zdarza się nie trafić.
- Łatwo tobie mówić.
- Rozerwij się, zabaw się! – spojrzał na niego – Zobacz ile jest tu chętnych lasek.
- Nie kręcą mnie takie rzeczy.
- Przestań! Taka jednorazowa przygoda dobrze ci zrobi. – klepnął go w plecy
- A ty zabawiasz się?
- Jasne. Od tego mam Anie w domu – uśmiechnął się cwaniacko
- Przepraszam – wtrąciła niepewnie dziewczyna – Możecie się przesunąć? Chciałabym zamówić drinki… - spytała uprzejmie
- O! Ptaszynka sama do ciebie przyleciała – zaśmiał się Lewy  - Działaj! – chwycił za swojego drinka i odszedł
- Yyy… O co mu chodziło?? – spytała niewinnie dziewczyna
- Przepraszam za mojego przyjaciela. On jest trochę dziwny…. – uśmiechnął się przepraszająco Mario
- Nic nie szkodzi. – uśmiechnęła się
- Jesteś tu sama? – spytał
- Nie, przyszłam z przyjaciółkami świętować wygraną ale przegraliście więc leczymy smutki.
- Przepraszam. Zawaliłem a mogłem zdobyć zwycięskiego gola. – schował twarz w dłonie
- Nie musisz przepraszać. Nawet najlepszym się to zdarza – chwyciłam jego dłonie - A ty wciąż dla mnie jesteś najlepszy.
- Jak masz na imię?
- Gabriela, ale możesz również mi mówić Gabi.
- Ja to ci się chyba przedstawiać nie muszę, co? – jego kąciki ust lekko drgnęły ku górze
- Nie, nie musisz. Znam cie aż za dobrze. – uśmiechnęła się
- Więc jesteś fanką mojego klubu, tak?
- Tak. Od zawsze i na zawsze.
- Jestem mile zaskoczony, że też dziewczyny interesują się piłką.
- Cieszę się, że cie zaskoczyłam. – uśmiechnęła się ponownie – Czy jest jakiś sposób na to by cie pocieszyć?
- Nie, chyba raczej nie…
- Może będę zbyt śmiała ale… - uśmiechnęła się cwaniacko – Chyba wiem czego ci trzeba…

Chwyciła go za rękę i pociągnęła za sobą. Gabriela wciągnęła go do jednej z damskich łazienek i zasunęła zasuwkę. Mario nie za bardzo wiedział co się dzieje i był lekko zszokowany ale po kilku minutach odzyskał sprawność umysłu. Gabriela pocałowała go namiętnie a ten oddał pocałunek i  przyparł ją do jednej ze ścianek kabiny napierając na nią całym ciałem .

- Jesteś pewna że chcesz to zrobić? – oderwał się od niej na chwilę
- Tak. Bierz mnie! – szepnęła dysząc głęboko

Mario zaczął namiętnie całować szyję Gabrieli, później dekolt. Po chwili rozpiął bluzkę i jednym zwinnym ruchem zdjął ją z niej. Gabriela długo nie była mu dłużna i zrobiła to samo z jego koszulą. Nie obejrzała się, kiedy zdjął jej biały koronkowy stanik i zaczął całować  jędrne piersi Gabrieli, które stwardniały pod wpływem jego delikatnych, ale namiętnych pieszczot. Na chwile Mario przestał obdarzać ją namiętnymi pocałunkami i spojrzał jej głęboko w oczy, po czym wrócił do sprawiania jej przyjemności. Jego pieszczoty wywołały w niej wielki przypływ gorąca. Czuła jak rozpada się na małe kawałeczki. Oddech jej znacznie przyspieszył a wręcz ciężko oddychała. Mario nie przestawał pieścić jej młode jędrne ciało. Po chwili poczuła jak zjeżdża ręką do jej czarnych koronkowych majteczek i ściąga je z niej. Nie czekając ani chwili dłużej, sięgnęła do jego spodni rozpięła rozporek i opuściła w dół  jego spodnie razem z jego bielizną. Wiedziała, że za chwilę to się stanie, że poczuje jego męskość w sobie. W tym momencie tylko tego pragnęła. Pragnęła go poczuć w sobie. Mario podniósł Gabriele tak aby mogła nogami opleść go w pasie. Po chwili pocałował ją namiętnie, po czym jednym ruchem wszedł w nią. Przez chwilę poczuła lekki ból a po chwili ogarnęła ją kolejna fala przyjemnej rozkoszy. Mario spojrzał jej głęboko w oczy i delikatnie przesuwał się nie chcąc sprawiać jej bólu. Ciała ich zaczęły się prężyć. Był jak w transie, z którego ciężko było ich wybić. Z sekundy na sekundę coraz bardziej rosła w nich ekscytacja. Gabriela czuła ze za chwilę zaleje ja kolejna fala orgazmu. Mario dyszał coraz głośniej i głośniej a Gabriela pojękiwała w rytm jego głębokich ruchów. Jego ręce błądziły po całym ciele Gabrieli, co wzbudzało w niej jeszcze większą ekscytacje. Zaczął poruszać biodrami coraz szybciej i szybciej. Gabriela wiedziała że za chwilę dojdzie. Wtedy puściły wszystkie hamulce. Krzyknęła na cały głos zastygając na chwilę w jednej pozycji. Po chwili Mario doszedł razem ze mną ciężko dysząc i delikatnie całując jej szyję i dekolt. Przez kilka chwil zastygli w jednej pozycji, by móc nacieszyć się sobą jeszcze przez chwilę…

- W razie czego jestem tu po każdym meczu – szepnęła mu do ucha
- Dziękuję – również szepnął.
_______________
One shot na zamówienie Gabrielaiksiks

Drugiego One shota napisze Olga (ten z Jackiem Wilsherem)

Mam nadzieję, że się podobało.

xoxo Natasha

poniedziałek, 24 grudnia 2012

"Party"


- Carl, co tak sam siedzisz? – spytał Alex Oxlade – Chamberlain
- A nie mam ochoty na imprezy. – odpowiedział Carl Jenkinson - Nie wiem dlaczego dałem się namówić na to.
- Dałeś się na to namówić bo u mnie są najlepsze domówki na świecie. – zaśmiał się
- Jasne – burknął – Mogę już iść? – spytał grzecznie
- Nie, nie możesz. Bo muszę ci kogoś przedstawić…
- O nie! Alex… Kolejna dziewczyna?? – schował twarz w ręce
- Nie migaj się tylko bierz co dają – zaśmiał się – Z resztą potrzebujesz dziewczyny. Strasznie mizernie wyglądasz.
- Mów za siebie. – prychnął – Może to ty potrzebujesz dziewczyny.
- Oj przestań… Gapisz się na nią cały wieczór… więc zaraz wracam… - odszedł
- Alex… Nie…  - ale było już za późno, Alex wrócił z jakąś dziewczyną
- Carl, to jest Scarlet Morgan. Scarlet to jest Carl Jenkinson. Liczę, że dobrze się nim zajmiesz – uśmiechnął się do dziewczyny
- Mam nadzieję… - uśmiechnęła się dziewczyna
- No to ja zostawiam was samych – ponownie się uśmiechnął i odszedł
- Przepraszam za kolegę – spojrzał na dziewczynę z uśmiechem Carl
- Nie, nic nie szkodzi. Zawsze możemy pogadać… No chyba, że nie chcesz to sobie pójdę.
- Nie, nie… Możemy porozmawiać. – chwile później – Więc Alex cie tu zaprosił?
- Tak, ale nie chętnie przyszłam. Nie lubię takich imprez.
- Zobacz to zupełnie tak jak ja. – zaśmiał się – Może przeniesiemy się w cichsze miejsce?
- Z miłą chęcią przeniosę się gdzieś indziej.

Carl chwycił Scarlet za rękę i pociągnął ją za sobą. Bacznie przyglądał się im Alex i uśmiechał się z triumfem. Scarlet i Carl weszli do jakiego pokoju. Scarlet siada na łóżku a zaraz obok niej Carl. Przysuwa się nie co.
- Więc… - zaczęła nieśmiało Scarlet
- Więc… - również nie wiedział co ma powiedzieć – Jakoś rozmowa się nie klei… - podrapał się za głowę
- Może lepiej pójdę… - wstała ale Carl złapał ją za rękę i przyciągnął do siebie
- Nie... Poczekaj! – przycisnął ją lekko do siebie i pocałował
- Carl…? – była lekko zaskoczona
- Po co grać w podchody… - złożył delikatny pocałunek na szyi Scarlet
- Carl… - westchnęła głęboko
- Ciiii…. – szepnął kładąc ją na łóżku – Możemy miło spędzić tę noc…

Carl położył Scarlet delikatnie na łóżku, zaczął rozpinać małe guziczki w jej bluzce. Kiedy już jej rozpiął, delikatnie zsunął ją z niej i złożył pocałunek  na jej brzuchu, przez który przebiegły delikatne ciarki podniecenia. Scarlet westchnęła głęboko i wpiła paznokcie w narzutę na łóżku Alex’a. Carl pocałował ponownie brzuch Scarlet po czym przeniósł się niżej zaczął rozpinać spodnie dziewczyny. Po kilku sekundach Scarlet leżała już bez spodni a Carl przyglądał się jej bacznie. Delikatnie palcami zaczyna dotykać łono dziewczyny, która zaczyna zwijać się z doznawanej przyjemności. Carl rozchyla jej nogi by mieć większy dostęp, ale Scarlet powstrzymuje go.

- Carl… Nie jestem jeszcze gotowa – westchnęła kiedy Carl ponownie dotknął palcami jej łona
- Ciii… - uspokoił ją – Nie musisz się o nic obawiać…

Spojrzał dziewczynie głęboko w oczy i pocałował ją namiętnie. Po czym ponownie zanurkował miedzy jej nogi. Zdjął jej satynowe majteczki iż zaczął delikatnie pieścić językiem jej łechtaczkę. Z początku robił do delikatnie sprawiając dziewczynie dużą przyjemność. Po kilku minutach zaczął robić to bardziej intensywnie. Scarlet zwijała się z doznawanej rozkoszy. Dyszała głośno, pojękiwała i wbijała paznokcie w narzutę. Czuła, że już za chwilę dojdzie. Już nie mogła powstrzymać tego uczucia. Cieniutka tama zaczynała pękać…

- Dojdź dla mnie mała! – powiedział Carl
- O MÓJ BOŻE!!! CARL!!! – krzyknęła

Scarlet jak na zawołanie doznała niesamowitego orgazmu. Jeszcze przez kilka minut jej ciało drgało a każdy mięsień spinał się. Carl naciągnął z powrotem  na jej biodra satynowe majteczki i położył się lekko na niej składając na jej ustach delikatny pocałunek.

- Podobało, panno Morgan? – szepnął jej do ucha
- Bardzo, panie Jenkinson – zamknęła oczy i pocałowała go namiętnie. 

________________
One Shot n zamówienie dvingende XO

Mam nadzieję, że one shot się podobał.

xoxo Natasha

niedziela, 23 grudnia 2012

"One Night"


Leeds, to piękna miejscowość w północnej Anglii… ale znudziła mi się trochę. W tym roku w wakacje postanowiłam pojechać razem z chłopakiem do Londynu. Chciałam przeżyć jakąś przygodę i chyba udało mi się. Razem z Tomem chodziłam po Londyńskich sklepikach, gdy moim oczom ukazał się Eden Hazard. Starałam się pohamować wszystkie moje zmysły by nie dać po sobie poznać, że jestem jego „szaloną” fanką. Podeszłam więc nieco bliżej, ale byłam tak zapatrzona w niego, że potknęłam się i upadłam z wielkim hukiem na podłogę zahaczając o niego.

- Przepraszam… To było niechcący… - podniosłam się szybko i spojrzałam na chłopaka
- Nic nie szkodzi – uśmiechnął się Eden Hazard – W końcu nie często wpada na mnie tak piękna kobieta – posłał mi uwodzicielskie spojrzenie a ja zarumieniałam się
- Jeszcze raz najmocniej przepraszam. Trochę niezdara jest ze mnie.
- Naprawdę nic nie szkodzi. Z zachowania wnioskuje, że nie jesteś fanką footballu.
- Hmm… Jestem, jestem nawet twoją fanką ale przecież się nie rozkrzyczę na cały sklep.
- Wow. Jestem pod wrażeniem. Jak masz na imię?
- Katherine…
- Miło mi cie poznać Katherine – ujął moją dłoń i pocałował ją – Zaszczycisz mnie dziś swoją obecnością przy kolacji??
- Zapraszasz mnie na spotkanie?? – zdziwiłam się – Przecież się nie znamy…
- Zawsze możemy się poznać – wyciągnął z kieszeni spodni karteczkę – Tu masz adres. Liczę, że przyjdziesz o 20.00

Uśmiechnął się do mnie i odszedł. Każda część mojego ciała krzyczała w tym momencie, że szczęścia. Razem z Tomem wróciłam do naszego wynajętego pokoju w hotelu. Wyjęłam walizkę i zaczęłam w niej szukać jakąkolwiek sukienkę na tyle odpowiednią by się w niej pokazać na kolacji u Edena. Tom był lekko zszokowany bo nie wiedział co się dzieję, a ja nie miałam serca mu powiedzieć, że idę na spotkanie z moim ukochanym piłkarzem. Ubrałam się w najładniejszą, tak myślę, sukienkę jaką miałam, zrobiłam lekki dość naturalny makijaż i wyszłam z pokoju. Powiedziałam Tomowi, że idę na imprezę. W sumie to może być prawa… Wzięłam taksówkę i pojechałam pod wskazany adres. Kiedy wysiadłam z taksówki zdębiałam. Przed sobą ujrzałam pięciogwiazdkowy hotel. No pięknie! Zostałam dziewczyną na jedną noc. Przez chwilę nie wiedziałam co mam robić… Wejść czy olać to? Ale jednak zdecydowałam się na „wejść”. Zapytałam się portiera na które piętro mam wjechać i udałam się do windy. Dość długo jechałam na to ostatnie piętro. Piłkarze to mają dobrze. Mieszkają w apartamentach, jeżdżą najdroższymi furami… Eh… Życie… W końcu dojechałam i niepewnym krokiem wyszłam z windy. Spojrzałam przed siebie u moim oczom ukazał się Eden Hazard.

- Już myślałem, że nie przyjdziesz… - wyciągnął do mnie dłoń a ja odruchowo mu ją podałam
- Ja też nie – weszliśmy do jego mieszkania i moim oczom ukazała się romantyczna atmosfera, świeczki, zasłonięte zasłonki, delikatne światło, kadzidełka – Boże, Eden… Ja nie jestem taką dziewczyną.
- Taką? Czyli jaką?? – zdziwił się lekko
- Nie wskakuje do łóżka nowopoznanego chłopaka przy pierwszej lepszej okazji – przygryzłam wargę
- Nie rób tak? – spojrzał na moje usta
- Jak? – zdziwiłam się lekko
- Nie przygryzaj ust bo to jest bardzo podniecające… - spojrzał mi głęboko w oczy
- Yyy…. – nie wiedziałam co mam mu odpowiedzieć
- Spokojnie, nie jestem jakimś zbokiem. – ponownie spojrzał mi w oczy – Może coś zjemy?
- Z chęcią… - Eden pociągnął mnie za rękę, posadził na kanapie i wyszedł z pokoju. Po chwili wrócił z dwoma talerzami – Sam gotowałeś?
- Tak. To taki mój mały sekrecik – podał mi jeden z nich – Zachwyciła mnie twój postawa w sklepie. Opowiedz mi coś o sobie, jesteś intrygująca… – chwycił za butelkę z winem i nalał trochę go do kieliszków
- Jestem raczej nudna. Zwykła dziewczyna z Leeds… i tyle.
- Leeds? To dość daleko od Londynu.
- Przyjechałam tu na wakacje – upiłam dość duży łuk wina a Eden przysunął się do mnie i położył swoją dłoń na moim udzie. Jego dotyk sprawi, że zrobiło mi się gorąco
- Z bratem?? – przysunął się jeszcze bardziej i spojrzał mi głęboko w oczy
- Chodzi ci o Toma? – jego spojrzenie sprawiało, że traciłam zmysły
- Katherine… - odgarnął mi włosy z twarzy i z szyi – Jesteś taka podniecająca… - delikatnie musnął ustami moją szyję
- Eden… - już nie myślałam racjonalnie – Proszę…

Eden wziął mnie na ręce i zaniósł do pokoju w którym znajdowało się wielkie łoże. Położył mnie na nim delikatnie po czym do mnie dołączył, kładąc się lekko na mnie zaczął ponownie mnie całować. Jego pocałunki była coraz bardziej zachłanne, co raz bardziej namiętnie. Podniósł się po kilku minutach i zdjął z siebie koszulę, po chwili zaczął delikatnie rozsuwać suwak u mojej sukienki. Byłam całkowicie mu poddana. Jego każdy dotyk, każdy pocałunek rozpalał moje ciało do czerwoności. Niczego nie pragnęłam bardziej niż jego dotyku. Rozpiął do końca suwak w sukience i zaczął delikatnie zdejmować ją ze mnie. Po kilku minutach zostałam w samej bieliźnie. Eden ponownie przybliżył się do mnie i zaczął całować moją szyję i dekolt. Teraz to ja przejęłam nad nim kontrolę i jednym zwinnym ruchem przewróciłam go na plecy i usiadłam na nim okrakiem. Spojrzałam na niego odgarniając ręką swoje włosy z twarzy i uśmiechnęłam się uwodzicielsko. Chwilę później to ja zaczęłam delikatnie całować tors Edena sprawiając, że zaczął głębiej oddychać. Przerwałam na chwilę by spojrzeć na niego ponownie. Eden oblizał delikatnie swoje wargi i pocałował mnie w usta. Sięgnęłam dłońmi do jego paska u spodni i zaczęłam go rozpinać. Ściągnęłam z niego spodnie i delikatnymi pocałunkami zaczęłam go obdarowywać zaczynając od podbrzusza, idąc ku górze kończąc na ustach. Eden zwinnym ruchem jednej ręki rozpiął mi biustonosz i rzucił go gdzieś na podłogę. Ponownie wziął górę nade mną i przewrócił mnie na plecy siadając delikatnie na moich udach. Pochylił się i delikatnie zaczął całować moje jędrne piersi, które pod jego dotykiem zaczęły twardnieć. Zaczęłam zwijać się z rozkoszy. Eden był taki delikatny ale też i namiętny. Moje ciało przechodziły lekkie drgania spinających się mięśni. Eden czuł, że jestem już gotowa by go przyjąć, ale chciał się jeszcze trochę nią pobawić. Oderwał się od moich piersi i zanurkował między moje nogi uprzednio zdejmując moje koronkowe majteczki. Zaczęłam jeszcze głośniej dyszeć i pojękiwać. Po liku minutach pieszczot, Eden przysunął mnie do swoich bioder. Zdjął z siebie swoją bieliznę i we mnie z wielkim impetem. Krzyknęłam czując w głębi ciała lekkie ukłucie. Znieruchomiałam na chwilę patrząc rozświetlonymi oczami na chłopaka. Eden poruszał szybciej i głębiej sprawiając mi wielką przyjemność. Eden nagiął się do mnie i pocałował mnie w szyję.

- Jak się czujesz? – spytał

Otworzyłam szerzej oczy, gdy wbił się ze mnie po raz kolejny. Nic nie zdołałam z siebie wykrztusić. Eden zaczął poruszać się szybciej i głębiej. Nie przestawał ani na sekundę. Czułam że za chwilę dojdę, że za chwilę rozpadnę się na miliony małych kawałeczków. Eden zaczął głośno dyszeć i jeszcze bardziej przyśpieszył. Czułam że za chwilę dojdzie razem ze mną. Już nie mogłam się powstrzymać. Doszłam a razem ze mną Eden. Przez chwilę leżeliśmy w milczeniu. Czułam na swojej szyi gorący oddech Edena. Po chwili wysunął się ze mnie i położył obok mnie. Objął swoim ramieniem i przytulił mocno. Po kilku minutach zasnęliśmy w swoich ramionach. Następnego dnia obudziła mnie dziwna duża przestań na łóżku. Podniosłam się i zobaczyłam że obok mnie nikogo nie ma. Natomiast na poduszeczce leżała malutka zgięta wpół karteczka. Podniosłam ją i zobaczyłam, że jest coś na niej napisane: „Dziękuję za miło spędzony wieczór. Eden Hazard”
______________
One shot na zamówienie @Kate_Official 

Mam nadzieję, że One shot się podobał. Starałam się go dość delikatnie napisać. 

xoxo Natasha

środa, 19 grudnia 2012

"Big Game"


W meczu z Reading wszedłem na boisko zaledwie na 8 minut przed końcowym gwizdkiem. Ale i tak odczułem wcześniejszą kontuzję. Boss po meczu kazał mi pójść do masażysty by rozmasować bolące miejsce. Zgodnie z rozkazem Bossa następnego dnia udałem się do gabinetu masażu. Ze sobą zabrałem Lukasa i Theo. Weszliśmy do naszego Arsenalowego salonu masażu i bardzo się zdziwiłem. Zdziwiłem się, bo zmienił się personel w gabniecie. Mianowicie chodzi mi o osobę którą robiła masaże. Odkąd podpisałem kontrakt z Arsenalem masaże robiła przemiła pani o imieniu Natalie. Dziś moim oczom ukazała się inna zjawiskowa piękność. Szurnąłem Theo w bok mówiąc:

- Nie wiesz co się stało z Natalie? – szepnął Olivier
- Nie. Sam jestem zdziwiony - odpowiedział Theo
- Kurczę… - westchnął Olivier – I co ja teraz zrobię? – podrapał się za podbródek
- Zrobisz to co zwykle… Uśmiechniesz się miło, puścisz oczko i  jakoś pójdzie – zaśmiał się Theo
- Bardzo śmieszne – odpowiedział obrażony Olivier
- Witam panów! – powiedziała z uśmiechem dziewczyna – Nazywam się Kate i dziś zastąpię panią Natalie. Olivier Giroud pójdzie ze mną. Do reszty zaraz przyjdzie inna osoba. – dokończyła z uśmiechem
- Trzymaj się stary! – wtrącił Lukas Podolski, po czym razem z Theo zaśmiał się

Kilka chwil później znalazłem się w dobrze znanym mi pokoju. Usiadłem na kozetce i zrzuciłem z siebie ciepły zimowy płaszcz czekając na dalsze instrukcje od nowo poznanej pani masażystki, Kate.

- Mogę spytać, dlaczego nie ma Natalie dziś? – wtrącił lekko onieśmielony Olivier
- Spokojnie panie Giroud. – spojrzała na niego dziewczyna - Natalie przekazała mi wszystko co mam zrobić. Nie musi się pan o nic martwić.
- Rozumiem… - uśmiechnął się Olivier – W takim razie mów mi Olivier – podał dłoń dziewczynie
- Kate, miło mi… - uśmiechnęła się – Możesz się rozebrać. Za parawanem masz wszystko przygotowane.
- Tak jest! – zasalutował i oddalił się

Za parawanem rozebrałem się i okryłem dolną część ciała białym ręcznikiem który leżał starannie przygotowany na krzesełku obok. Kiedy zza niego wyszedłem, w pokoju nikogo nie zastałem. Rozejrzałem się jeszcze raz by sprawdzić ale to nic nie dało. Po chwili usłyszałem głos dobiegający z nikąd.

- Proszę się wygodnie położyć na kozetce, panie Giroud… - odezwała się Kate – Zrobimy to po mojemu.
- Po mojemu? – zadał sam sobie pytanie

Olivier położył się na kozetce i zaczął czekać co się wydarzy. Po kilku chwilach na swoich plecach poczuł delikatny dotyk dłoni swojej masażystki.  Delikatnie ale z coraz większym uciskiem masowała mu ramiona i kark. Po chwilę zjechała niżej. Zaczęła delikatnie masować dolny kręgosłup Oliviera sprawiając mu przy tym ulgę i przyjemność. Po chwili stało się coś nie oczekiwanego. Kate pocałowała go delikatnie w masowane miejsce. Olivier podniósł się i spojrzał na dziewczynę. Kiedy na nią spojrzał zobaczył że dziewczyna stoi przed nim prawie naga. Od nagości dzieliły ją jedynie skąpe koronkowe czarne majteczki i czarny koronkowy stanik. Olivier spojrzał na nią ze zdziwieniem. Może nie było by takie dziwne, gdyby nie czerwone świecące różki jak u diabełka na głowie Kate. WTF!? – pomyślał sobie Olivier, ale zaraz potem przypomniał sobie słowa Kate: ”Zrobimy to po mojemu”. I już nic nie było takie dziwne. Olivier uśmiechnął się cwaniacko i położyła się plecami na kozetce. Chwilę później siedziała okrakiem na nim Kate. Delikatnie opuszkami palców jednej ręki przejechała po nagim torsie Oliviera sprawiając, że przeszły go delikatne dreszcze. Drugą rękę wsunęła pod ręcznik sprawiając, że Olivier westchnął głęboko. Po chwili zaczęła całować delikatnie klatę. Olivier otworzył szeroko oczy i podniósł się lekko. Spojrzał w oczy Kate i pocałował ją namiętnie w usta zapierając jej dech w piersiach. Podczas pocałunku Olivier zwinnie rozpiął stanik Kate i rzucił go na podłogę. Olivier zaczął całować szyję Kate, zjeżdżając na dekolt kończąc na piersiach. Zaczął się nimi delikatnie bawić sprawiając Kate przyjemność. Jej jędrne piersi stwardniały pod pieszczotami Oliviera. Olivier włożył delikatnie jedną rękę pod majteczki Kate. Kate była cała wilgotna i gotowa na przyjęcie go. Olivier ponownie pocałował ją w usta przy czym zerwał z niej jej koronkowe majteczki. Kate zsunęła z niego ręcznik i spojrzała na jego nagą męskość. Delikatnie ujęła ją w dłonie i zaczęła przesuwać je ku górze i ku dołowi. Olivier zamknął oczy i delektował się chwilą kiedy Kate sprawowała nad nim kontrolę. Po kilku chwilach Kate przestała i spojrzała w oczy Oliviera, chcąc mu powiedzieć, że jest gotowa go przyjąć. Olivier nie zawahał się ani na chwilę. Pocałował ją namiętnie, po czym jednym szybkim ruchem wszedł w nią. Przez chwilę poczuła lekki ból by po chwili mogła ogarnąć ją kolejna fala przyjemnej rozkoszy. Olivier poruszał się w niej głęboko ale powoli. Ciała ich zaczęły się prężyć. Kate jęczała z doznawanej rozkoszy, a Olivier dyszał głęboko i ciężko. Olivier robił coraz szybsze ruchy biodrami. Czuł, że za chwilę dojdzie więc przyśpieszył jeszcze bardziej. Wtedy puściły wszystkie hamulce. Kate krzyknęła na cały głos jego imię, zastygając na chwilę w jednej pozycji. Olivier doszedł razem z nią ciężko dyszą. Po chwili wyszedł z niej powili. Spojrzał jej głęboko w oczy i ponownie pocałował ją namiętnie.

- Jest Pan dość wymasowany, Panie Giroud? – szepnęła Kate
- Jak nigdy dotąd Kate – pocałował ją w koniuszek nosa i wstał by się ubrać


____________
Przepraszam za moją wyobraźnię, ale chyba mnie trochę poniosło. 

One shot na zamówienie: @OnlyArsenal22

xoxo Natasha

niedziela, 9 grudnia 2012

"After the Match"


Mecz Arsenalu przeciwko West Brom oglądałam w wielkim skupieniu. Padł pierwszy karny i trybuny zaczęły szaleć po udanym strzale Mikela Artety. Ale to nie on jest moim bohaterem. Mój bohater biega w koszulce z numerem 5 i jest kapitanem drużyny. Bacznie się mu przyglądałam i za każdym razem serce mi stawało, kiedy podbiegał do niego gracz z West Bromu by go faulować. W II połowie meczu padł kolejny karny i znów trybuny zaczęły szaleć po udanym strzale Artety. Kilkanaście minut później usłyszałam dźwięk gwizdka kończący mecz. Zerwałam się ze swojego miejsca i ruszyłam w stronę tunelu by pogratulować mojemu ukochanemu wspaniałego meczu i wygrania go. Wbiegłam do tunelu i rzuciłam się mu na szyję. Przylgnęłam do jego spoconego ciała i pocałowałam go namiętnie w usta. Odsunął się ode mnie lekko mówiąc:

- Spocony jestem… - spojrzał na nią czule
- Nie ważne. Tak wyglądasz bardzo seksownie. A tak nawiasem to gratuluje ci wygrania meczu – ponownie rzuciła się mu na szuje całując go
- Gabi… - ponownie się odsunął – Zobaczymy się za kilkanaście minut – posłał jej lekki uśmiech i zniknął w drzwiach do szatni Arsenalu

Thomas był jakiś inny, dziwny, spięty, chłodny… Sama nie wiem jak mam to nazwać, ale to nie było nic przyjemnego. Udałam się, więc do samochodu by poczekać na mojego ukochanego.  Po kilkunastu minutach dołączył do mnie Thomas. Całą drogę do jego mieszkania spędzimy w milczeniu. Weszliśmy do mieszkania i dalej panowała niezręczna cisza. W końcu nie wytrzymałam:

- Thomas Skarbie, co się dzieję? – powiedziałam z troską w głosie
- Nic. Po prostu nie jestem w humorze. – otworzył lodówkę i wyciągnął z niej sok
- Dlaczego? Przecież wygraliście mecz. Powinieneś świętować. – uśmiechnęła się do niego i pocałowała go w usta
- Wygraliśmy, bo mieliśmy farta z karnymi a tak graliśmy bardzo słabo.
- Ale wygraliście i to się liczy. A to, że gracie słabo to każdemu się zdarza spadek formy – uśmiechnęła się do chłopaka – Zresztą jesteś kapitanem i możesz ich doprowadzić do porządku.
- Do porządku to ja mogę doprowadzić ciebie – uśmiechnął się uwodzicielsko
- Taak?? – przygryzła lekko swoja wargę – W takim razie już nie mogę się doczekać…

Udała się do salonu a zaraz za nią poszedł Thomas. Usiedli na kanapie i zaczęli się delikatnie wymieniać pocałunkami. Cudowne dreszcze przeszły Gabriele aż zaczęła dyszeć głęboko i powoli. Thomas lekko rozchylił bluzkę Gabrieli i zaczął całować jej dekolt przechodząc na szyję chwilę później znów na dekolt. Kiedy jego usta były zajęty całowaniem szyi i dekoltu Gabrieli jego ręce były zajęte rozpinaniem jej bluzki i zdejmowaniem jej. Gabriela została w samym biustonoszu. Thomas spojrzał na nią, uśmiechnął się i pocałował ją namiętnie. Gabriela również zdjęła z niego koszulę i zaczęła dotykać palcami jego nagiego torsu. Zataczała opuszkami palców delikatne kółeczka na jego ciele, gdy ten dalej obsypywał ją delikatnymi pocałunkami szepcząc od czasu do czasu „kocham cię”. Te delikatne pieszczoty sprawiły, że Gabriele zaczęli przechodzić delikatne dreszcze ekscytacji. Teraz to ona przejęła nad nim kontrolę i jednym zwinnym ruchem przewróciła go na plecy i usiadła na nim okrakiem. Spojrzała na niego odgarniając ręką swoje włosy z twarzy i uśmiechnęła się uwodzicielsko. Chwilę później to ona zaczęła delikatnie całować tors Thomasa sprawiając, że zaczął głębiej oddychać. Przerwała na chwilę by spojrzeć na swojego ukochanego ponownie. Thomas oblizał delikatnie swoje wargi i pocałował Gabriele w usta. Sięgnął swoimi dłońmi do paska u spodni Gabrieli zaczął go rozpinać. Po chwili pasek wylądował na podłodze a kilkanaście sekund później Gabriela siedziała okrakiem na Thomasie już bez spodni. Ponownie spojrzała na ukochanego i teraz to ona zajęła się jego spodniami. Rozpięła rozporek i delikatnie pogładziła dłonią jego prężącą się męskość. Ściągnęła z niego spodnie i delikatnymi pocałunkami obdarowywała go zaczynając od podbrzusza, idąc ku górze kończąc na ustach. Thomas zwinnym ruchem jednej ręki rozpiął biustonosz i rzucił go gdzieś na podłogę. Ponownie wziął górę nad Gabrielą i przewrócił ją na plecy siadając delikatnie na jej udach. Pochylił się i delikatnie zaczął całować jej jędrne piersi, które pod jego dotykiem zaczęły twardnieć. Gabriela zaczęła zwijać się z rozkoszy, jakiej dostarczał jej Thomas. Jedną ręką sięgnął do jej białych koronkowych majteczek i włożył pod nie rękę dostając się do raju swojej ukochanej. Dziewczyna jeszcze bardziej zaczęła zwijać się z rozkoszy. Jej ciało przechodziły lekkie drgania spinających się mięśni. Thomas czuł, że jest już gotowa by go przyjąć, ale chciał się jeszcze trochę nią pobawić. Oderwał się od piersi Gabrieli i zanurkował między jej nogi. Gabriela zaczęła jeszcze głośniej dyszeć a nawet zaczęła pojękiwać. Po liku minutach pieszczot, Thomas przysuwa ją do swoich bioder aż ta może poczuć jego wielką męskość na sobie. Zdejmuje z siebie swoją bieliznę i wchodzi w nią z wielkim impetem. Gabriela krzyczy czując w głębi ciała lekkie ukłucie. Nieruchomieje na chwilę patrząc rozświetlonymi oczami na swojego ukochanego.

- Wszystko w porządku? – szepnął jej do ucha?

Gabriela kiwnęła głową z szeroko otwartymi oczami. Thomas wycofuje się bardzo powoli by po chwili wbić się w nią ponownie. Zaczął poruszać się powoli nie przestając ani na sekundę. Był oparty na łokciach, więc Gabriela czuła ciężar jego ciała na sobie.

- O niebiosa! – krzyknęła, gdy ten nie przestawał się poruszać

Po chwili Gabriela dochodzi a razem z nią Thomas. Gabriela dyszy ciężko, próbując zwolnić swój oddech i serce. Thomas opiera czoło na czole Gabrieli i także ma nie równy oddech. Podnosi powieki i patrzy na nią łagodnie. Po chwili delikatnie składa pocałunek na jej ustach i powili wysuwa się z niej. Thomas kładzie się obok i przytula mocno Gabrielę.

- Dziękuję Gabi – szepnął jej do ucha i pocałował w głowę
- To ja ci dziękuję – powiedziała szepcząc by po chwili udać się do krainy morfeusza. 

_____________
One Shot na zamówienie: i-think-i-could-love-her

Mam nadzieję, że się podobało. Zapraszam do działu zamówień :)

xoxo Natasha

czwartek, 6 grudnia 2012

"Yes, I am Jack Wilshere..."


Wygrane derby północnego Londynu nie przyniosły mi uczucia spełnienia. Powtórzony wynik z przed kilku miesięcy nie zadowalał mnie tak jak bym tego chciał. Brakowało mi czegoś… Tylko czego??? Tak, na to pytanie odpowiedziałem sobie wieczorem.

Wieczorem następnego dnia razem ze Szczęsnym udałem się do klubu by przedłużyć świętowanie zwycięstwa nad Tottenhamem o jeden dzień. Jak tylko weszliśmy do klubu to moim oczom ukazała się Ashley Morgan, dziewczyna jednego z zawodników Tottenhamu, która siedziała samotnie przy barze. Kiedy już myślałem, że jest sama, moim oczom ukazał się Tom Huddlestone, jej chłopak. Przez kilka sekund przyglądałem się bacznie Ashley. Nagle mnie olśniło. Już wiedziałem, co może dopełnić uczucia spełnienia po meczu. Zacząłem zmierzać ku niej, kiedy już byłem blisko, ta nagle wstała wpadając na mnie.

- Oh najmocniej przepraszam… - powiedział szybko po zderzeniu patrząc z uśmieszkiem na ustach jak dziewczyna pociera ręką zmoczoną bluzkę.
- No pięknie! Moja nowa bluzka została zniszczona… - podniosła głowę by spojrzeć na sprawcę zdarzenia – Proszę, proszę… Jack Wilshere… - była lekko zaskoczona jego widokiem.
- Tak, we własnej osobie – dygnął lekko i uśmiechnął się uwodzicielko – Przepraszam za bluzkę.
- Nie szkodzi i tak już wychodziłam – spojrzała na swojego chłopaka, który świetnie się bawił z inną dziewczyną
- Widzę, że chłopak nie przejawia większego zainteresowania tobą, co?
- No jak widać… - znów spojrzała na zawodnika Tottenhamu i posmutniała.
- Chcesz się może odegrać? – spojrzał na nią ta się uśmiechnęła więc pociągnął ją na parkiet.
- Nie obawiasz się konfliktu? – założyła mu ręce na szyję.
- Myślisz że się boje jakiegoś byle chłystka z Tottenhamu? – zbliżył się do niej – Chyba sobie żartujesz! – delikatnie musnął ustami szyję dziewczyny.
- Co robisz? – zaczerwieniła się lekko.
- Nie mów, że nie chcesz… - spojrzał jej w oczy.
- Czytasz mi w myślach – pocałowała go namiętnie w usta, spoglądając przy tym na swojego chłopaka, który właśnie ich zauważył.
- A ty nie boisz się kłótni ze swoim chłopakiem, który właśnie tu zmierza?
- Ash! Co ty z nim robisz? – podszedł do nich Tom Huddlestone, zawodnik Tottenhamu.
- On ma imię! – szybko wtrąciła Ashley – Idziemy Jack! – pociągnęła chłopaka ze rękę.
- Gdzie mnie ciągniesz? – spytał lekko zaskoczony.
- Zabierz mnie stąd! I zrób ze mną co zechcesz!

Jack uśmiechnął triumfatorko i wyszli z klubu. Wsiedli do luksusowego samochodu Jacka, po czym odjechali. Nie minęło 20 minut, a już znajdowali się w apartamencie Jacka. Jack przyparł Ash do ściany namiętnie całując ją. Skrępował jej ręce nad głową by mieć nad nią większą kontrolę. Całował jej szyję robiąc przy tym lekką malinkę. Ash uśmiechała się nieustannie bo lekką ją to łaskotało. Chwilę później znów całowali się namiętnie. Ash objęła nogami Jacka po czym zarzuciła mu ręce na szyję. Zaczęli się przemieszczać i po kilku sekundach znaleźli się w wielkim pokoju Jacka. Jack rzucił Ashley na łóżko, po czym do niej dołączył, kładąc się lekko na niej i zaczął ponownie ją całować. Jego pocałunki była coraz bardziej zachłanne. Podniósł się i zdjął z siebie koszulę, a po chwili zrobił to samo ze zmoczoną wcześniej bluzką Ashley. Przez chwilę wpatrywali się w siebie zachłannym, namiętnym wzrokiem. Jack nagiął się i przeciągnął językiem bo nagim brzuchu Aschley wzbudzając w niej rozkoszne dreszcze. Dłońmi sięgnął do jej spodni, po czym rozpiął rozporek i zdjął je z niej. Rzucił je gdzieś na podłogę, po czym zdjął z dziewczyny jej czarne majteczki. Przeciągnął opuszkami palców po jej udzie po czym zniknął między jej nogami. Ashley zwijała się i jęczała z rozkoszy jakiej dawał jej Jack.

- O mój kochany Boże! – krzyknęła.
- Krzycz do woli Panno Morgan – spojrzał na nią przez chwilkę – Tu nikt ciebie nie usłyszy – powiedział po czym wrócił do swojego zajęcia.
- Proszę Jack! – wbiła paznokcie w pościel – Już nie mogę!

Jack ponownie wyłonił się z pomiędzy nóg Ashley. Uśmiechnął się, po czym przysunął się bliżej piersi Ash i zaczął się nimi delikatnie bawić. Pod wpływem jego pieszczot jej piersi i stuki zaczęły twardnieć. Ashley znów zaczęła pojękiwać z rozkoszy.

- Pieprz mnie Jack! – krzyknęła.
- Błagaj mnie! – krzyknął – Błagaj mnie abym cie przeleciał.
- Błagam Jack!!! – krzyknęła jeszcze głośniej – Przeleć mnie tu i teraz!
- Jak mam na imię?! – powiedział zdejmując spodnie.
- Jack – spojrzała na jego wielkie przyrodzenie.
- Głośniej! – zdjął bieliznę.
- Jack Wilshere – krzyknęła.

Pocałował ją namiętnie, po czym jednym szybkim ruchem wszedł w nią. Przez chwilę poczuła lekki ból by po chwili mogła ogarnąć ją kolejna fala przyjemnej rozkoszy. Jack poruszał się w niej głęboko ale powoli. Ciała ich zaczęły się prężyć. Ashley jęczała z doznawanej rozkoszy, a Jack dyszał głęboko i ciężko. Jack robił coraz szybsze ruchy biodrami. Czuł, że za chwilę dojdzie więc przyśpieszył jeszcze bardziej. Wtedy puściły wszystkie hamulce. Ashley krzyknęłam na cały głos jego imię, zastygając na chwilę w jednej pozycji. Jack doszedł razem z nią ciężko dyszą. Po chwili wyszedł z niej powili i usiadł obok.

- Może pani już wracać do swojego chłopaka, panno Morgan. Moje zadanie zostało zakończone – nałożył bokserki, po czym zostawił dziewczynę wychodząc z pokoju. 

__________________
One shot na zamówienie @adoreszczesny

Mam nadzieję, że się podobało.

xoxo Natasha

piątek, 23 listopada 2012

"Winter Night”


Była zima a na dodatek wieczór. Szłam sobie jakąś dziwnie ciemną ulicą zachodniego Londynu umierając ze strachu by nikt i nic mnie nie napadło. Dlaczego nie zgodziłam się by jechać z Oscarem autem, no dlaczego? No przecież, dlatego, że musiałam się unieść honorem i postawić na swoim. Ale teraz tego żałuje. W głowie krążyły mi różne zakończenia tej ponurej przechadzki. Na sama myśl, jakie historie układały mi się w głowie, robiło mi się słabo. Wtedy coś poruszyło się w krzakach przede mną. W tej chwili w moja podświadomość krzyczała: „O nie! Zaraz to coś mnie zabije! Umrę jako dziewica…” Zatrzymałam się i zastygłam jak posąg by nie zwracać na siebie uwagi. Ale to nie poskutkowało. Dalej coś szeleściło i ruszało się w krzakach. Moja podświadomość wariowała, ale starałam się zachować spokój. Nagle zobaczyłam cień… Zobaczyłam cień człowieka i wtedy moja podświadomość wymknęła się spod kontroli i zaczęłam wrzeszczeć na cały głos. Wrzeszczałam jak opętana. Myślałam, że to pomoże odstraszyć napastnika, ale to nic nie dawało. Kiedy w końcu zamknęłam jadaczkę usłyszałam cichutkie wołanie: „Klauuudiiiaaa… Klauuudiiiaaa…” Pięknie! Jeszcze tego brakowało! Ten chory zboczeniec zna moje imię. Zaczęłam iść szybciej i szybciej… Aż w końcu zaczęłam biec. Ale po kilkunastu sekundach zauważyłam, że ta osoba biegnie za mną, więc zatrzymałam się. Wtedy nagle ktoś złapał mnie za biodra. Zamarłam!

- Bu! – szepnął jej do ucha
- Błagam zostaw mnie w spokoju! – miała zamknięte oczy – Błagam!
- Spokojnie kochanie… To tylko ja… - Oscar dał jej całusa w policzek
- Cz ty jesteś jakiś chory!? – krzyknęła do niego – Przeraziłeś mnie na śmierć!
- Przepraszam. Myślałem, że mnie widziałaś… - przybliżył się do dziewczyny
- To źle myślałeś! – odsunęła się od niego
- Przepraszam… Naprawdę przepraszam… - chciał ją pocałować, ale się nie dała
- Nie chcę słyszeć twoich przeprosin… - odwróciła się od niego
- Daj spokój… Klaudia…? – znów chwycił ją za biodra
- Spadaj Oscar – znów mu się wyrwała
- No dobrze… Załatwimy to inaczej… - wziął ją za rękę i pociągną za sobą
- Gdzie mnie ciągniesz?
- Do samochodu… Jest strasznie zimno…
- Gdzie masz samochód?
- Tuż za rogiem… - uśmiechnął się
- Czyli chciałeś mnie wystraszyć, tak? – zatrzymała się na chwilę
- Może troszeczkę… - zaśmiał się i pocałował Klaudię w usta
- Jesteś okropny… - otworzył jej drzwi tylniego siedzenia
- Proszę wsiadać – Klaudia wsiadła a zaraz za nią wsiadł Oscar i zamknął drzwi
- Tylnie siedzenie… Hmm… Do czego zmierzasz panie Dos Santos?
- Zaraz zobaczysz. Ale najpierw włączę ogrzewanie. Widzę, że jesteś zmarznięta.
- Po co nam ogrzewanie… Mamy siebie… - przygryzła wargę ust

Oscar przybliżył się do mnie i pocałował mnie namiętnie aż przeszły mnie cudowne dreszcze. Oh! Jak ja uwielbiam, kiedy mnie całuje. Jego pocałunki są takie namiętne i pełne miłości.

- Czy takie przeprosiny ci się podobają? – spytał Oscar rozpinając płaszcz Klaudii
- Tak, i to bardzo… - pomogła mu rozpiąć swój płaszcza na następnie rozpięła jego kurtkę.

Ściągnęłam z niego kurtkę a on ze mnie płaszcz. Oscar namiętnie całował moją szyję a później dekolt. Robił to tak delikatnie, że aż przechodziły mnie ciarki. Po chwili rozpiął bluzkę i jednym zwinnym ruchem zdjął ją ze mnie. Długo nie byłam mu dłużna i zrobiłam to samo z jego koszulą. Byliśmy na pół nadzy. Nie przeszkadzało mi to, że w samochodzie było jeszcze dość chłodno, bo z każdym pocałunkiem, z każdą pieszczotą robiło mi się coraz goręcej. Nie obejrzałam się, kiedy zdjął mój niebieski koronkowy stanik i zaczął delikatnie całować dekolt zjeżdżając przy tym coraz niżej i niżej. Pod wpływem jego delikatnych, ale namiętnych pieszczot moje jędrne piersi stwardniały. Dłużej już nie mogłam wytrzymać. Starałam się ze wszystkich sił oprzeć temu uczuciu, ale to było silniejsze ode mnie. Jego pieszczoty wywołały we mnie wielki przypływ gorąca. Mój oddech znacznie przyspieszył. Był głębszy, tak jakby cięższy. Oskar nie przestawał pieścić moje młode jędrne piersi. Po chwili poczułam jak zjeżdża ręką do moich  jeansowych spodni, chwycił za klamrę od paska i rozpiął ją. Gwałtownym ruchem wyciągnął pasek. Uwielbiałam, kiedy była taki władczy. Rozpiął rozporek i sięgnął ręką do mojej łechtaczki, masując ją delikatnie. Po raz drugi zaczęło mi się robić gorąco. Leżałam na tylnim siedzeniu i pojękiwałam z rozkoszy. Oscar nie przestawał całować mój dekolt, szyję, piersi. Przestał na chwilę. Jednym zgrabnym ruchem ściągnął ze mnie spodnie. Zostałam w samej bieliźnie a raczej w samych niebieskich koronkowych majteczkach. Nagiął się i pocałował mnie w brzuch. Zjeżdżał coraz niżej i niżej… A mnie przechodziły cudowne dreszcze. Znów przestał na chwilę. Podniosłam się wtedy i zaczęłam rozpinać rozporek w jego spodniach. Ściągnęłam z niego spodnie i moim oczom ukazała się jego wielka męskość. Już nie mogłam się doczekać, kiedy poczuje ją w sobie. Oscar pocałował mnie namiętnie. Ściągnęłam z siebie moje majteczki, to samo zrobiłam z jego. Po chwili usiadłam na nim okrakiem. Nasze ciała przylegały do siebie idealnie. Wiedziałam, że za chwilę to się stanie, że poczuje jego męskość w sobie. W tym momencie tylko tego pragnęłam. Pragnęłam go poczuć w sobie. Oscar podniósł mnie tak abym mogła oprzeć się na nim. Pocałował mnie namiętnie, poczym jednym ruchem wszedł we mnie. Przez chwilę poczułam lekki ból a po chwili ogarnęła mnie kolejna fala przyjemnej rozkoszy.  Oscar spojrzał mi głęboko w oczy, po czym znów pocałował mnie namiętnie. Delikatnie przesuwałam ku górze i ku dołowi nie chcąc sprawiać sobie delikatnego, ale przyjemnego bólu. Uśmiechnęłam się dając mu znak, że wszystko jest ok. Nasze ciała zaczęły się prężyć. Byliśmy jak w transie, z którego ciężko było nas wybić. Z sekundy na sekundę coraz bardziej rosła w nas ekscytacja. Czułam ze za chwilę zaleje mnie kolejna fala orgazmu. Po chwili zmieniliśmy pozycję i teraz to Oscar był na górze. Robił wolne, ale coraz to głębsze ruchy… Dyszał głośniej i głośniej a ja pojękiwałam w rytm jego głębokich ruchów. Jego ręce błądziły po całym moim ciele, co wzbudzało we mnie jeszcze większą ekscytacje. Zaczął poruszać biodrami szybciej. Wiedziałam ze za chwilę dojdzie a ja już dłużej nie mogłam wytrzymać. Wtedy puściły wszystkie hamulce. Krzyknęłam na cały głos jego imię zastygając na chwilę w jednej pozycji. Po chwili Oscar doszedł razem ze mną ciężko dysząc i delikatnie całując moją szyję i dekolt. Przez kilka chwil był jeszcze we mnie, zastygliśmy w jednej pozycji, by móc nacieszyć się sobą jeszcze przez chwilę.

- Podobały się przeprosiny? – szepnął do Klaudii
- Bardzo – dała mu lekkiego całusa w usta – Jak na pierwszy raz, było bardzo dobrze… - westchnęła

Oscar przykrył nas kocem i położył się obok mnie. Wtuliłam się w niego i szepnęłam mu do ucha: „Dziękuję za wspaniałą noc”

__________________
Mam nadzieję, że się podobało.

One shot na zamówienie: weshouldmaybejustrunawayfromhere

xoxo Natasha

"Five minutes in Haven with Xabi"


Jechałam autem pod restauracje, w której Real Madryt świętował zdobycie Pucharu Króla. Niestety byłam tylko zwykłą kelnerką i mogłam pomarzyć, że któryś z piłkarzy podejdzie do mnie i zagada. Najbardziej cieszył mnie fakt tego, że zobaczę na własne oczy i z bliska Xabiego Alonso. Podkochuje się w nim od dobrych kilku lat i wiele bym dała, aby choć przez chwilkę z nim pogadać…

Weszłam do restauracji i poszłam na zaplecze się przebrać w uniform. Wyglądałam jak jakiś pingwin w nim, ale mniejsza oto. O godzinie 19.00 zaczęli się wszyscy zjeżdżać. Byli dosłownie wszyscy. Od Cristiano Ronaldo przez Sergio Ramosa po mojego ukochanego Xabiego Alonso. Kiedy tylko go ujrzałam zrobiłam się cała mokra. Dosłownie cała mokra… Przez cały wieczór wodziłam za nim wzrokiem. Miałam ochotę go pożreć w całości! Niestety nie mogłam… Byłam zwykłą kelenreczką w restauracji rodziców mojej koleżanki.

- A ty co tak stoisz? – spytała mnie Kate
- Ależ on jest przystojny… - powiedziała rozmarzona
- To zarywaj do niego – powiedziała odważnie
- Co?! Ja?? – ściągnęła mnie na ziemię - Weź przestań! Ja jestem zwykłą kelnerką a no gwiazdą piłki nożnej… - powiedziałam zasmucona – On nigdy na mnie nie spojrzy…
- Z tego co widzę to gapi się na ciebie cały wieczór…
- Głupoty gadasz!
- Oboje się na siebie cały wieczór gapicie a raczej pożeracie się wzrokiem – szturchnęła mnie w bok
- Ta jasne… - westchnęłam – Ile ja bym dała żeby na mnie spojrzał…
- To na co czekasz? Zagadaj do niego… A nóż trafi się numerek – zaśmiała się
- Czegoś się naćpałaś czy jak?? – spytałam ‘niby’ zszokowana, ale gdyby nadarzyła mi się okazja to na pewno bym go przeleciała
- O! Idzie tu… To ja zmykam… /odeszła/
- Kate! Wracaj! Nie zosta… - ale nie zdążyłam dokończyć
- Witaj! – powiedział swoim męskim głosem Xabi
- Do mnie mówisz? – udałam że się rozglądam po sali
- Tak, a widzisz tu kogoś innego? – spytał miękko
- Nie… To może ja sobie już pójdę… - zaczęłam powoli się oddalać
- Zaczekaj! – złapał mnie za rękę – Pracujesz tu?
- Tak, a nie widać? – wskazałam na strój pingwina, który miałam na sobie
- No… - zaśmiał się – Ładny masz uniform
- Dzięki… Tak myślę… - zmarszczyłam brwi
- Jestem Xabi, Xabi Alonso… - no przecież wiem, kim jesteś, powiedziałam w myślach sama do siebie, na twój widok aż mi się mokro robi
- Ja Dominika… - uścisnęli sobie dłonie
- Piękne imię dla pięknej dziewczyny – uśmiechnął się
- Dziękuję… - poczułam jak moje policzki wypełniają się krwią
- Chciałbym coś zrobić… - powiedział miękko swoim męski głosem
- Co takiego? – spytałam naiwnie nie widząc, co za chwilę może zrobić
Wtedy chwycił mnie za rękę i pociągnął za sobą do męskiej łazienki. Przez chwilę nie wiedziałam, co się dzieje, ale po chwili zaczęłam myśleć na tyle jasno by zrozumieć, o co mu chodzi.
- Co robisz? – wepchnął mnie do jednej z kabin
- Pragnę cię! Pragnę cię tu i teraz! – spojrzał na mnie namiętnie

Po chwili usłyszałam jak zasuwka u drzwi się zasuwa. W tym momencie dzieliły nas już tylko sekundy od rzucenia się na siebie. I po chwili to się stało. Rzuciliśmy się na siebie jak dzikie bestie. Nasze ciała prężyły się wzajemnie. Xabi namiętnie całował moją szyję, później dekolt. Po chwili rozpiął bluzkę i jednym zwinnym ruchem zdjął ją ze mnie. Długo nie byłam mu dłużna i zrobiłam to samo z jego koszulą. Nie obejrzałam się, kiedy zdjął mój biały koronkowy stanik i zaczął całować moje jędrne piersi, które stwardniały pod wpływem jego delikatnych, ale namiętnych pieszczot. Na chwile Xabi przestał obdarzać mnie namiętnymi pocałunkami i spojrzał mi głęboko w oczy, po czym wrócił do sprawiania mi przyjemności. Dłużej już nie mogłam wytrzymać. Starałam się ze wszystkich sił oprzeć temu uczuciu, ale to było silniejsze ode mnie. Jego pieszczoty wywołały we mnie wielki przypływ gorąca. Czułam jak rozpadam się na małe kawałeczki. Mój oddech znacznie przyspieszył a wręcz ciężko oddychałam. Xabi nie przestawał pieścić moje młode jędrne ciało. Po chwili poczułam jak zjeżdża ręką do moich czarnych koronkowych majteczek i ściąga je ze mnie. Nie czekając ani chwili dłużej, sięgnęłam do jego spodni rozpięłam rozporek i opuściłam jego spodnie razem z jego bielizną. Wiedziałam, że za chwilę to się stanie, że poczuje jego męskość w sobie. W tym momencie tylko tego pragnęłam. Pragnęłam go poczuć w sobie. Xabi podniósł mnie tak abym nogami opleść go w pasie. Po chwili pocałował mnie namiętnie, poczym jednym ruchem wszedł we mnie. Przez chwilę poczułam lekki ból a po chwili ogarnęła mnie kolejna fala przyjemnej rozkoszy. Xabi spojrzał mi głęboko w oczy i delikatnie przesuwał się nie chcąc sprawiać mi bólu. Wtedy uśmiechnęłam się dając mu znak, że wszystko jest ok. Nasze ciała zaczęły się prężyć. Byliśmy jak w transie, z którego ciężko było nas wybić. Z sekundy na sekundę coraz bardziej rosła w nas ekscytacja. Czułam ze za chwilę zaleje mnie kolejna fala orgazmu. Xabi dyszał coraz głośniej i głośniej a ja pojękiwałam w rytm jego głębokich ruchów. Jego ręce błądziły po całym moim ciele, co wzbudzało we mnie jeszcze większą ekscytacje. Zaczął poruszać biodrami coraz szybciej i szybciej. Wiedziałam ze za chwilę dojdzie a ja już dłużej nie mogłam wytrzymać. Wtedy puściły wszystkie hamulce. Krzyknęłam na cały głos zastygają na chwilę w jednej pozycji. Po chwili Xabi doszedł razem ze mną ciężko dysząc i delikatnie całując moją szyję i dekolt. Przez kilka chwil zastygliśmy w jednej pozycji, by móc nacieszyć się sobą jeszcze przez chwilę. Chciałam abyśmy tak zostali na wieczność, ale wiem, że to jest nierealne. Wiem, że za chwilę będę musiała wrócić do bycia zwykłą dziewczyną a on do bycia sławnym piłkarzem….
_________________________
Przepraszam za wszystkie błędy, jakie mogłam popełnić w tym one shocie, ale nie znam aż tak dobrze Realu Madryt.

One Shot dla itsguiltyland

xoxo Natasha 

Zamówienia


W tym poście możecie składać swoje zamówienia. Każde zamówienie zostanie rozpatrzone i w komentarzu (jako odpowiedź) zostanie podany adres do gotowego posta.

Zapraszamy do polecania bloga innym :)



xoxo Natasha & Olga

Regulamin Zamówień

1.Przy zamówieniu podaj: imię piłkarza, imię jakie chcesz by miała twoja bohaterka, czy historyjka ma być +18, zakres tematyczny (prosimy o podawanie tematyki), autorkę która ma wykonać zamówienie. Natasza nie przyjmuje zamówień +18. 

2.Nie używaj wulgaryzmów. Staraj się formułować myśli zwięźle i przejrzyście oraz unikaj błędów ortograficznych.

3.Czas na wykonanie zamówienia obejmuje okres 4 dni (może się tak zdarzyć, że zamówienie zostanie wykonane wcześniej albo później - jesteśmy tylko ludźmi).

4.Zmówić historyjkę można raz na 2 tygodnie. Byłoby nam ogromnie miło, jakbyście się podpisywali przy zamówieniach.

5.Zostaw komentarz pod swoją historyjką z konstruktywną opinią i jeśli jesteś zadowolony poleć bloga swoim znajomym.

6.“Administracja” zastrzega sobie prawo do usuwania obraźliwych komentarzy.

7.Na znak, że ten regulamin został przeczytany, w zamówieniu dopiszcie słowo“football”.


xoxo Natasha & Olga

About Us

Imię: Natasza
Wiek: 21 (18 grudzień)
Ulubiony klub: Arsenal Londyn, Borussia Dortmund, F.C Barceolna
Ulubiony piłkarz: Łukasz Fabiański, Wojciech Szczęsny, Theo Walcott, Jack Wilshere, Alex Oxlade-Chamberlain, Cesc Fabregas, Kuba Błaszczykowski, Robert Lewandowski, Iker Casillas
Ulubiony kolor: Czarny, brązowy, czerwony, fiolet
O mnie: Zwykła dziewczyna z małego miasta interesująca się piłką nożna, zwłaszcza angielską. Miła, spokojna, lubi pomagać. Nie należy jej denerwować bo lubi pokazać ostre jak brzytwa pazurki. Studentka III roku Stosunków Międzynarodowych robiąca specjalizację z: Bezpieczeństwa Państwa i Zarządzania w Sytuacjach Kryzysowych.
Zainteresowania: Muzyka, śpiewanie, filmy, piłka nożna, siatkówka, pisanie opowiadań
Ulubiona muzyka: Rock, Rock Alternatywny, Metal, Black Metal, Pop Rock
Blog z opowiadaniem: Another Life Another Story
Twitter: xxStereoHearts

Imię: Olga
Wiek: 25 (30 grudzień)
Ulubiony klub: Arsenal Londyn
Ulubiony piłkarz: Thomas Vermaelen, Jack Wilshere, Wojciech Szczęsny, Theo Walcott, Alex Oxlade-Chamberlain, Santi Cazorla
Ulubiony kolor: Wszystkie odcienie niebieskiego, biały, szary
O mnie: Z natury łagodna i opanowana, jednak w akcie złości potrafię pokazać pazury. Kocham muzykę, w wyniku czego nieraz można usłyszeć mój “anielski głos”, niosący się gdzieś między ludźmi. Bardzo uczuciowa, nigdy nie kryje łez - czy to szczęścia, czy smutku. Gonię za marzeniami, chcąc tym samym udowodnić każdemu, że jeżeli pragnie się czegoś ponad wszystko, w końcu uda się to osiągnąć.
Zainteresowania: Muzyka, Fotografia, Książki, Film, Piłka Nożna
Ulubiona muzyka: Rock, Pop Rock, RnB, Soul music
Blog z opowiadaniem: Silent Whisper
Twitter: hoechlicious

Witamy!


Z tej strony Natasha i Olga. Jeśli chcecie dowiedzieć się czegoś więcej o nas, zapraszamy do strony ‘About Us’. Założyłyśmy tego bloga z myślą o Was, drodzy czytelnicy. Pisanie jest dla nas przyjemnością, a wiemy, że każdy chciałby mieć dla siebie jakąś krótką historyjkę ze swoim ulubionym piłkarzem.

Jeśli chcecie, możecie zamówić one-shot’a (krótką historyjkę). Jedyne co musicie zrobić, to zostawić wiadomość. Wiadomość powinna zawierać imię piłkarza, z którym byście chciały historyjkę, czy ma być bardziej dojrzała (+18), jeśli macie jakąś wymarzoną chwilę, sytuację, również możecie nam napisać, będzie nam wtedy o wiele łatwiej.

Mamy nadzieję, że blog w miarę czasu będzie sie dobrze rozwijał, także zapraszamy do zamawiania!


xoxo Natasha & Olga