Pozdrawiamy N. i O.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą xxStereoHearts. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą xxStereoHearts. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 5 lutego 2013
Informacja
Ja, czyli Natasza i Olga chciałyśmy ogłosić, że już nie przyjmujemy już zamówień na one shoty. Olga dokończy swoje zamówienia i od tej pory już nie prowadzimy tego kanału.
niedziela, 3 lutego 2013
Sweet Thresome
Mecz Arsenal vs Barcelona to zawsze intrygujące wydarzenie w Londynie. Taki mecz nie odbywa się codziennie, więc właśnie w tym dniu na The Emirates był komplet widzów […] Kiedy mecz kończy się remisem, zawsze pozostaje lekki niedosyt, bo każda z drużyn mogła wygrać. Tak też i było w tym wypadku. Po gwizdku kończącym grę, na wielkiej tablicy można było zobaczyć: 1-1. Zawodnicy obu drużyn pogratulowali sobie nawzajem wspaniałego i wyrównanego meczu, po czym zeszli z murawy. Atmosfera w szatni po takim meczu nie jest zbyt napięta. W końcu każda z drużyn mogła wygrać a remis jest lepszy niż przegrana. […] Po ciężkim meczu gracze obu drużyn postanowili się wybrać do jednego z klubów w Londynie by rozładować emocje pomeczowe. Mimo iż niektórzy gracze rozmawiali w innym języku, alkohol + dobra zabawa zawsze mówi jednym językiem i nie trzeba wiele by wszyscy się rozumieli. Aczkolwiek są wyjątki, bowiem niektórzy gracze z Barcelony grali kiedyś w Arsenalu. Jednym z takich zawodników był Cesc Fabregas, który właśnie rozmawiał przy barze z Jackiem Wilsherem.
- Ta panienka ciągle się na mnie gapi – powiedział Jack Wilshere
- Na ciebie? – prychnął Cesc – Raczej na mnie… - puścił dziewczynie oczko
- A kto by się na ciebie patrzył. – omiótł chłopak wzrokiem i upił łyk piwa
- Może spytamy się jej, który się jej podoba i sprawa zostanie rozwikłana… - zaciętym wzrokiem patrzył się na dziewczynę
- Chcesz do niej podejść? – spytał zaskoczony Jack
- Czyżby Jack Wilshere się bał? – spojrzał ze zdziwieniem na przyjaciela
- Ja!? Nigdy! – poruszył się – Idziemy… - ale kiedy chciał wstać zatrzymała go znajoma sylwetka
- Panowie ciągle się na mnie patrzą… - powiedziała uprzejmie wcześniej wspomniana dziewczyna
- Myśleliśmy, że to ty się na nas patrzysz… - powiedział lekko zakłopotany Cesc
- Hmm… - zastanowiła się przez chwilę – To prawda, miałam was na oku – uśmiechnęła się
- Nas? Obu? – wtrącił Jack
- Tak, jesteście niezłymi ciachami i tak trudno było oderwać od was wzrok – przygryzła wargę – Jack Wilshere i Cesc Fabregas… Tylko pomarzyć o was można… - znów przygryzła wargę
- A ty to? – spytał z uśmiechem na ustach Cesc
- Natalia… - przysunęła się do chłopaków
- Miło nam cie poznać Natalio… - powiedział uśmiechnięty Jack
- Więc co panowie robimy? – uśmiechnęła się znów przygryzając wargę
- Możesz tak nie robić? – spytał Cesc
- Podniecam cie? – zaśmiała się Natalia
- Żebyś wiedziała jak bardzo mnie podniecasz… - wyszeptał i westchnął Cesc
- A ciebie Jack podniecam? – spytała bez ogródek
- I to jeszcze jak – teraz to on przygryzł wargę
- Wiecie… - nachyliła się do nich – Za rogiem jest hotel… - szepnęłam im do uszu
Jack i Cesc byli lekko z szokowani propozycją właśnie poznanej dziewczyny. Nie wiedzieli co mają sobie o niej teraz myśleć. Ale kiedy dziewczyna wyciągnęła do nich swoje dłonie, bez najmniejszego zawahania chwycili za mnie i wyszli z baru udając się do pobliskiego hotelu. Nic dziwnego, że nie zawahali. Dziewczyna była zjawiskowo piękna. Drobna budowa ciała, długie kruczoczarne włosy, piękne duże brązowe oczy, średniej wielkości piersi i bardzo zgrabny tyłeczek. O takiej dziewczynie marzy każdy mężczyzna by mieć ja tylko dla siebie. Ale ona nie chciała jednego faceta, wolała dwóch. Najwyraźniej jeden nie zaspokajał jej seksualnych rządź i chciała zabawić się z dwoma. Tym bardziej, że natknęła się na dwój graczy światowej klasy i mała nadzieję, że będą tak dobrzy w seksie jak są dobrzy na boisku. […] Udali się do hotelowego pokoju i bez większych ceregieli zaczęli ściągać z siebie ubranie. Dziewczyna położyła się na łóżku w samej bieliźnie i gestem ręki zachęciła mężczyzn by się do niej przyłączyli. Chętny do zabawy był Cesc Fabregas, który nie miał oporów i dołączył do dziewczyny. Zaczął delikatnie pieścić jej jędrne ciało aż zaczęła się zwijać z doznawanej rozkoszy. Spojrzała przez chwilę na Jacka, który siedział w wygodnie w fotelu i przyglądał się parze zabawiającej się sobą na łóżku. Dziewczyna w dalszym ciągu patrzyła się na Jacka a Cesc pieścił jej ciało. Prawie nie poczuła kiedy zdjął z niej czarny koronkowy biustonosz i zaczął puściej jej jędrne piersi. Jedną ręką zjechał do jej czarnych koronkowych majteczek i wsunął pod nie rękę, po chwili zaczął delikatnie masować jej łechtaczkę aż zaczęła się zwijać z doznawanej rozkoszy. W dalszym ciągu patrzyła się na Jacka zarazem przygryzając lekko swoją wargę. Cesc spojrzał na nią i pocałował namiętnie w usta. Zsunął z niej jej majteczki i po chwili wszedł w nią a ta aż zajęczała. Spojrzała ponownie na Jacka, który wciąż się im przyglądał.
- Zamierzasz dołączyć do nas? – spytała dysząc i pojękując podczas kiedy Cesc poruszał się w niej dość szybko – Już nie mogę się ciebie doczekać… - spojrzała na jego przyrodzenie i przygryzła wargę
Jack wstał i stanowczym krokiem podążył do kochającej się pary. Klęknął przy nich i pozwolił by Natalia zajęła się jego przyrodzeniem. Kiedy zaczęła pieścić jego wielką męskość, Jack zaczął pojękiwać z rozkoszy. Chwycił ją za włosy i przejął na chwilę kontrolę pogłębiając ruchy aż dziewczyna zaczęła się krztusić. Natalia odsunęła go od siebie i zrzuciła z siebie Fabregasa. Przejęła kontrolę nad Jackem. Dość mocno popchnęła go, zmuszając go tym samym do położenia się. Ponownie przejęła nad nim kontrolę siadając na nim okrakiem i dosiadając jego męskości. Zaczęła przesuwać się w górę i w dół dotykając przy tym nagiego torsu Jacka. Nagięła się do chłopaka i pocałowała go namiętnie. Spojrzała na Fabregasa i skinęła głową by dołączył. Po chwili Cesc dołączył do dwójki osób, zajmując swoje miejsce na górze i po chwili wchodząc w Natalię z impetem aż ta jęknęła. Cała trójka zaczęła prężyć się w namiętnym seksie, jęcząc i dysząc ciężko z doznawanej rozkoszy. Najbardziej zadowolona była Natalia, która jęczała raz po raz i całowała raz Jacka a raz Cesca. Po chwili zmienili pozycje i to Cesc był na dole a Jack na górze. Natalia już czuła, że dłużej nie wytrzyma, że zaraz zaleje ją fala niesamowitego orgazmu. Starała się jeszcze powstrzymać ale nie wytrzymała zbyt długo. Po kilkunastu sekundach zalała ją fala orgazmu i rozpadła się na miliony małych kawałeczków opadając bezwładnie na Cesca, który właśnie razem Jackiem szczytował. Cała trójka opadła na łóżko dysząc ciężko. Po chwili Natalia podniosła się…
- Dziękuję panowie – westchnęła – To było wspaniałe przeżycie. Zwłaszcza kiedy się miało dwóch takich ogierów – zaczęła się ubierać a Jack i Cesc byli zdziwieni
- Idziesz już? – spytał Jack i po chwili założył bokserki
- Z chęcią bym została, ale.. No ale chłopak na mnie czeka… - zapięła sukienkę
- Czyli nas wykorzystałaś, tak? – spytał Cesc, który zapinał swoją koszulę
- Gdybyście tego nie chcieli to bym tego nie zrobiła…. – uśmiechnęła się i wyszła z pokoju
- Nie mogę uwierzyć w to, że właśnie wykorzystała nas jedna kobieta – Jack był zszokowany
- Jack… Ale jaka to była kobieta… - przygryzł wargę – Z chęcią bym się z nią umówił jeszcze raz.
Obydwoje się zaśmiali i wyszli z hotelowego pokoju wracając na pomeczową imprezę w barze.
___________________________
O mój słodki BOŻE! Po co ja się zgodziłam na to wyzwanie. Mam nadzieję, że choć trochę podołałam wyzwaniu.
One Shot na zamówienie/wyzwanie Nat
xoxo Natasha
środa, 26 grudnia 2012
"Boxing Day"
Obudził mnie delikatny pocałunek
mojej ukochanej, która leżała obok mnie. Wiedziałem, że za chwile będę musiał
wstać. Otworzyłem oczy i zobaczyłem, że Jane przygląda się mi uważnie.
Uśmiechnąłem się do niej a ona odwzajemniła mój uśmiech.
- Theo – szepnęła – Pora wstawać…
- dała mu kolejnego buziaka
- Już… - spojrzał na zegarek –
Jest tak wcześnie… - zarzucił na głowę kołdrę
- Tak skarbie, już. – podniosła się Jane – Idę wezmę prysznic..
- Nie kuś mnie, bo dołączę do
ciebie – przygryzł wargę
- Zapraszam. Na pewno będzie mi
miło. – uśmiechnęła się i zniknęła za drzwiami łazienki
No nic. Musiałem wstać.
Wiedziałem, że jak Jane wróci to siłą ściągnie mnie z łóżka. Wstałem więc i
otworzyłem szafę w poszukiwaniu czarnej koszuli, krawatu i spodni. Niestety nic
nie mogłem dopasować i musiałem zaczekać na Jane, która jak zawsze coś na to
poradzi. Po kilku minutach Jane wyszła z łazienki, owinięta w niebieski
satynowy szlafrok.
- O mój Boże! Jak ty kusząco
wyglądasz? – znów przygryzł wargę
- Theo, nawet o tym nie myśl… - podeszła
do niego
- A skąd wiesz o czym myślę co? –
chwycił Jane za biodra i przyciągnął do siebie
- No właśnie wiem, o czym myślisz
– uśmiechnęła się
- Nie mów, że nie masz na to
ochoty… - pocałował Jane w szyję
- Theo Walcott, za 2h musimy być
u twoich rodziców na świąteczny obiad. – spojrzała w jego
oczy - A przecież wiesz, że nie lubię się spóźniać.
- To zajmie tylko chwilkę –
uśmiechnął się i ponownie pocałował Jane w szyję a ta tylko westchnęła
- Masz rację… - pocałowała go –
To zajmie tylko chwilę.
Jane pocałowała go namiętnie i zarzuciła
mu nogi na biodra. Theo przeniósł ją na łóżko i położył ją na nim. Rozchylił
lekko szlafrok i zaczął obdarzać ją delikatnymi pocałunkami w uda, brzuch,
talię, piersi, dekolt i szyję. Jane cała zwijała się z rozkoszy jakiej dawała
jej Theo. Theo przerwał na chwilę by móc pocałować ją namiętnie w usta. Przy
tym delikatnie napierał swoim ciałem na ciało swojej ukochanej. Po chwili znów
zaczął obdarowywać swoją ukochaną delikatnymi pocałunkami. Zaczął od szyi zjeżdżając
powoli w dół. Dotarł w końcu do jej delikatnych koronkowych majteczek, które
bardzo powoli ściągał z niej. Delikatnie palcami zaczął wodzić po udach Jane
sprawiając, że przeszły ją delikatne ciarki podniecenia. W końcu rozchylił
delikatnie jej uda i dotknął palcami wzgórka łonowego dziewczyny, która napięła
wszystkie mięśnie z podniecenia.
- Boże! Theo! – wbiła paznokcie w
pościel
- Ciii… - zaśmiał się – To
jeszcze nie koniec…
Uśmiechnął się, po czym wrócił do
swojego zadania. Delikatnie językiem zaczął pieścić erogenne strefy swojej
dziewczyny. Delikatnie włożył kciuka do pochwy Jane zaczęła jeszcze bardziej
zwijać się i prężyć z doznawanej przyjemności. Dziewczyna cichutko zaczęła
pojękiwać. Theo widział, że już było gotowa. Była już cała wilgotna i gotowa na
przyjęcie go. Wiedział, że za chwile jego dziewczyna dojdzie i rozpłynie się. Przestał
więc i ponownie zaczął obdarowywać dziewczynę pocałunkami. Tym razem zaczął od
dołu do góry by móc skończyć ponownie na ustach swojej ukochanej. Całowali się
namiętnie przez chwilę. Theo przez chwilę delikatnie dłońmi pieścił jędrne
ciało swojej ukochanej. Po czym podniósł się i zdjął z siebie swoją bieliznę.
Położył się delikatnie na swojej dziewczynie ugniatając lekko jej biodra i wbił
się w nią z lekkim impetem aż ta krzyknęła cichutko. Theo spojrzał na
dziewczynę czule i ponownie pocałował ją w usta. Theo wycofał się bardzo powoli
by po chwili wbić się w nią ponownie. Zaczął poruszać się powoli nie przestając
ani na sekundę. Dziewczyna zaczęła oddychać głębiej i znacznie szybciej. Theo
zaczął poruszać się wewnątrz niej głębiej i szybciej. Dziewczyna czuła delikatny,
ale przyjemny ból przy każdym ruchu ukochanego. Theo zaczął znacznie głębiej
oddychać ponownie pocałował swoją ukochaną. Jane spojrzała ukochanemu w oczy
- O niebiosa! – krzyknęła
wbijając paznokcie w plecy Theo – Nie przestawaj! - krzyczała
Theo zaczął poruszać się jeszcze
szybciej. Wiedział, że za chwilę dojdzie. Wiedział również, że jego ukochana
też za chwile osiągnie szczyt. Po chwili Jane oblewa wspaniały orgazm a chwilę
później dochodzi również Theo. Jane oddycha głęboko by spowolnić oddech i pracę
serca. Theo opiera czoło na czole Jane i także ma nie równy oddech. Podnosi
powieki i patrzy na nią łagodnie. Po chwili delikatnie składa pocałunek na jej
ustach i powili wysuwa się z niej. Siada obok swojej dziewczyny i patrzy na nią
czule ubierając bokserki.
- No to co? Możemy już jechać do
moich rodziców – uśmiechnął się cwaniacko
- No tak, skończyłeś robotę to
można już iść – zrobiła obrażoną minę i walnęła go poduszką
- Ej! – z powrotem położył się na
Jane – Wieczorem będziesz błagać o więcej! – pocałował ją namiętnie
- Już nie mogę się doczekać… -
odwzajemniła pocałunek
________________________
One Shot na zamówienie Nat
Mam nadzieję, że się podobało.
xoxo Natasha
wtorek, 25 grudnia 2012
"Party Girl"
Jak mogliśmy przegrać z takim słabym
zespołem. Rozumiem przegrać z Bayern Monachium, gdzie ta drużyna jest teraz
silniejsza niż kiedykolwiek, ale żeby przegrać z Wolfsburg. To już chyba jest
szczyt wszystkiego. Chyba nigdy sobie tego nie wybaczę. Zwłaszcza, że miałem
idealną szansę na strzelenie zwycięskiej bramki. Pewnie reszta drużyny jest na
mnie cholernie złą tak samo jak ja zły jestem teraz na siebie.
- Mario, rozchmurz się! – trącił go
w bark Robert Lewandowski
- Daj spokój Lewy. Zawaliłem! –
upił łyk drinka
- Mario to nie twoja wina. Nawet
najlepszym zdarza się nie trafić.
- Łatwo tobie mówić.
- Rozerwij się, zabaw się! –
spojrzał na niego – Zobacz ile jest tu chętnych lasek.
- Nie kręcą mnie takie rzeczy.
- Przestań! Taka jednorazowa
przygoda dobrze ci zrobi. – klepnął go w plecy
- A ty zabawiasz się?
- Jasne. Od tego mam Anie w domu
– uśmiechnął się cwaniacko
- Przepraszam – wtrąciła
niepewnie dziewczyna – Możecie się przesunąć? Chciałabym zamówić drinki… -
spytała uprzejmie
- O! Ptaszynka sama do ciebie
przyleciała – zaśmiał się Lewy - Działaj!
– chwycił za swojego drinka i odszedł
- Yyy… O co mu chodziło?? –
spytała niewinnie dziewczyna
- Przepraszam za mojego
przyjaciela. On jest trochę dziwny…. – uśmiechnął się przepraszająco Mario
- Nic nie szkodzi. – uśmiechnęła się
- Jesteś tu sama? – spytał
- Nie, przyszłam z przyjaciółkami
świętować wygraną ale przegraliście więc leczymy smutki.
- Przepraszam. Zawaliłem a mogłem
zdobyć zwycięskiego gola. – schował twarz w dłonie
- Nie musisz przepraszać. Nawet
najlepszym się to zdarza – chwyciłam jego dłonie - A ty wciąż dla mnie jesteś
najlepszy.
- Jak masz na imię?
- Gabriela, ale możesz również mi
mówić Gabi.
- Ja to ci się chyba przedstawiać
nie muszę, co? – jego kąciki ust lekko drgnęły ku górze
- Nie, nie musisz. Znam cie aż za
dobrze. – uśmiechnęła się
- Więc jesteś fanką mojego klubu,
tak?
- Tak. Od zawsze i na zawsze.
- Jestem mile zaskoczony, że też
dziewczyny interesują się piłką.
- Cieszę się, że cie zaskoczyłam.
– uśmiechnęła się ponownie – Czy jest jakiś sposób na to by cie pocieszyć?
- Nie, chyba raczej nie…
- Może będę zbyt śmiała ale… -
uśmiechnęła się cwaniacko – Chyba wiem czego ci trzeba…
Chwyciła go za rękę i pociągnęła za
sobą. Gabriela wciągnęła go do jednej z damskich łazienek i zasunęła zasuwkę.
Mario nie za bardzo wiedział co się dzieje i był lekko zszokowany ale po kilku
minutach odzyskał sprawność umysłu. Gabriela pocałowała go namiętnie a ten
oddał pocałunek i przyparł ją do jednej
ze ścianek kabiny napierając na nią całym ciałem .
- Jesteś pewna że chcesz to
zrobić? – oderwał się od niej na chwilę
- Tak. Bierz mnie! – szepnęła
dysząc głęboko
Mario zaczął namiętnie całować
szyję Gabrieli, później dekolt. Po chwili rozpiął bluzkę i jednym zwinnym
ruchem zdjął ją z niej. Gabriela długo nie była mu dłużna i zrobiła to samo z
jego koszulą. Nie obejrzała się, kiedy zdjął jej biały koronkowy stanik i
zaczął całować jędrne piersi Gabrieli,
które stwardniały pod wpływem jego delikatnych, ale namiętnych pieszczot. Na
chwile Mario przestał obdarzać ją namiętnymi pocałunkami i spojrzał jej głęboko
w oczy, po czym wrócił do sprawiania jej przyjemności. Jego pieszczoty wywołały
w niej wielki przypływ gorąca. Czuła jak rozpada się na małe kawałeczki. Oddech
jej znacznie przyspieszył a wręcz ciężko oddychała. Mario nie przestawał
pieścić jej młode jędrne ciało. Po chwili poczuła jak zjeżdża ręką do jej
czarnych koronkowych majteczek i ściąga je z niej. Nie czekając ani chwili
dłużej, sięgnęła do jego spodni rozpięła rozporek i opuściła w dół jego spodnie razem z jego bielizną. Wiedziała,
że za chwilę to się stanie, że poczuje jego męskość w sobie. W tym momencie
tylko tego pragnęła. Pragnęła go poczuć w sobie. Mario podniósł Gabriele tak
aby mogła nogami opleść go w pasie. Po chwili pocałował ją namiętnie, po czym
jednym ruchem wszedł w nią. Przez chwilę poczuła lekki ból a po chwili ogarnęła
ją kolejna fala przyjemnej rozkoszy. Mario spojrzał jej głęboko w oczy i
delikatnie przesuwał się nie chcąc sprawiać jej bólu. Ciała ich zaczęły się
prężyć. Był jak w transie, z którego ciężko było ich wybić. Z sekundy na sekundę
coraz bardziej rosła w nich ekscytacja. Gabriela czuła ze za chwilę zaleje ja
kolejna fala orgazmu. Mario dyszał coraz głośniej i głośniej a Gabriela
pojękiwała w rytm jego głębokich ruchów. Jego ręce błądziły po całym ciele
Gabrieli, co wzbudzało w niej jeszcze większą ekscytacje. Zaczął poruszać
biodrami coraz szybciej i szybciej. Gabriela wiedziała że za chwilę dojdzie. Wtedy
puściły wszystkie hamulce. Krzyknęła na cały głos zastygając na chwilę w jednej
pozycji. Po chwili Mario doszedł razem ze mną ciężko dysząc i delikatnie
całując jej szyję i dekolt. Przez kilka chwil zastygli w jednej pozycji, by móc
nacieszyć się sobą jeszcze przez chwilę…
- W razie czego jestem tu po
każdym meczu – szepnęła mu do ucha
- Dziękuję – również szepnął.
_______________
One shot na zamówienie Gabrielaiksiks
Drugiego One shota napisze Olga
(ten z Jackiem Wilsherem)
Mam nadzieję, że się podobało.
xoxo Natasha
Etykiety:
+18,
Another Life Another Story,
Borussia Dortmund,
krótkie opowiadania,
Mario Götze,
one shot,
Robert Lewandowski,
seks,
sex,
xxStereoHearts
poniedziałek, 24 grudnia 2012
"Party"
- Carl, co tak sam siedzisz? –
spytał Alex Oxlade – Chamberlain
- A nie mam ochoty na imprezy. –
odpowiedział Carl Jenkinson - Nie wiem dlaczego dałem się namówić na to.
- Dałeś się na to namówić bo u
mnie są najlepsze domówki na świecie. – zaśmiał się
- Jasne – burknął – Mogę już iść?
– spytał grzecznie
- Nie, nie możesz. Bo muszę ci
kogoś przedstawić…
- O nie! Alex… Kolejna
dziewczyna?? – schował twarz w ręce
- Nie migaj się tylko bierz co
dają – zaśmiał się – Z resztą potrzebujesz dziewczyny. Strasznie mizernie
wyglądasz.
- Mów za siebie. – prychnął –
Może to ty potrzebujesz dziewczyny.
- Oj przestań… Gapisz się na nią
cały wieczór… więc zaraz wracam… - odszedł
- Alex… Nie… - ale było już za późno, Alex wrócił z jakąś
dziewczyną
- Carl, to jest Scarlet Morgan. Scarlet
to jest Carl Jenkinson. Liczę, że dobrze się nim zajmiesz – uśmiechnął się do
dziewczyny
- Mam nadzieję… - uśmiechnęła się
dziewczyna
- No to ja zostawiam was samych –
ponownie się uśmiechnął i odszedł
- Przepraszam za kolegę –
spojrzał na dziewczynę z uśmiechem Carl
- Nie, nic nie szkodzi. Zawsze
możemy pogadać… No chyba, że nie chcesz to sobie pójdę.
- Nie, nie… Możemy porozmawiać. –
chwile później – Więc Alex cie tu zaprosił?
- Tak, ale nie chętnie przyszłam.
Nie lubię takich imprez.
- Zobacz to zupełnie tak jak ja.
– zaśmiał się – Może przeniesiemy się w cichsze miejsce?
- Z miłą chęcią przeniosę się
gdzieś indziej.
Carl chwycił Scarlet za rękę i
pociągnął ją za sobą. Bacznie przyglądał się im Alex i uśmiechał się z
triumfem. Scarlet i Carl weszli do jakiego pokoju. Scarlet siada na łóżku a
zaraz obok niej Carl. Przysuwa się nie co.
- Więc… - zaczęła nieśmiało
Scarlet
- Więc… - również nie wiedział co
ma powiedzieć – Jakoś rozmowa się nie klei… - podrapał się za głowę
- Może lepiej pójdę… - wstała ale
Carl złapał ją za rękę i przyciągnął do siebie
- Nie... Poczekaj! – przycisnął
ją lekko do siebie i pocałował
- Carl…? – była lekko zaskoczona
- Po co grać w podchody… - złożył
delikatny pocałunek na szyi Scarlet
- Carl… - westchnęła głęboko
- Ciiii…. – szepnął kładąc ją na
łóżku – Możemy miło spędzić tę noc…
Carl położył Scarlet delikatnie
na łóżku, zaczął rozpinać małe guziczki w jej bluzce. Kiedy już jej rozpiął,
delikatnie zsunął ją z niej i złożył pocałunek
na jej brzuchu, przez który przebiegły delikatne ciarki podniecenia. Scarlet
westchnęła głęboko i wpiła paznokcie w narzutę na łóżku Alex’a. Carl pocałował
ponownie brzuch Scarlet po czym przeniósł się niżej zaczął rozpinać spodnie
dziewczyny. Po kilku sekundach Scarlet leżała już bez spodni a Carl przyglądał
się jej bacznie. Delikatnie palcami zaczyna dotykać łono dziewczyny, która
zaczyna zwijać się z doznawanej przyjemności. Carl rozchyla jej nogi by mieć
większy dostęp, ale Scarlet powstrzymuje go.
- Carl… Nie jestem jeszcze gotowa
– westchnęła kiedy Carl ponownie dotknął palcami jej łona
- Ciii… - uspokoił ją – Nie
musisz się o nic obawiać…
Spojrzał dziewczynie głęboko w
oczy i pocałował ją namiętnie. Po czym ponownie zanurkował miedzy jej nogi.
Zdjął jej satynowe majteczki iż zaczął delikatnie pieścić językiem jej łechtaczkę.
Z początku robił do delikatnie sprawiając dziewczynie dużą przyjemność. Po
kilku minutach zaczął robić to bardziej intensywnie. Scarlet zwijała się z
doznawanej rozkoszy. Dyszała głośno, pojękiwała i wbijała paznokcie w narzutę. Czuła,
że już za chwilę dojdzie. Już nie mogła powstrzymać tego uczucia. Cieniutka
tama zaczynała pękać…
- Dojdź dla mnie mała! –
powiedział Carl
- O MÓJ BOŻE!!! CARL!!! –
krzyknęła
Scarlet jak na zawołanie doznała
niesamowitego orgazmu. Jeszcze przez kilka minut jej ciało drgało a każdy
mięsień spinał się. Carl naciągnął z powrotem
na jej biodra satynowe majteczki i położył się lekko na niej składając
na jej ustach delikatny pocałunek.
- Podobało, panno Morgan? –
szepnął jej do ucha
- Bardzo, panie Jenkinson – zamknęła
oczy i pocałowała go namiętnie.
________________
One Shot n zamówienie dvingende XO
Mam nadzieję, że one shot się
podobał.
xoxo Natasha
niedziela, 23 grudnia 2012
"One Night"
Leeds, to piękna miejscowość w
północnej Anglii… ale znudziła mi się trochę. W tym roku w wakacje postanowiłam
pojechać razem z chłopakiem do Londynu. Chciałam przeżyć jakąś przygodę i chyba
udało mi się. Razem z Tomem chodziłam po Londyńskich sklepikach, gdy moim oczom
ukazał się Eden Hazard. Starałam się pohamować wszystkie moje zmysły by nie dać
po sobie poznać, że jestem jego „szaloną” fanką. Podeszłam więc nieco bliżej,
ale byłam tak zapatrzona w niego, że potknęłam się i upadłam z wielkim hukiem
na podłogę zahaczając o niego.
- Przepraszam… To było niechcący… - podniosłam się szybko i spojrzałam na chłopaka
- Nic nie szkodzi – uśmiechnął
się Eden Hazard – W końcu nie często wpada na mnie tak piękna kobieta – posłał
mi uwodzicielskie spojrzenie a ja zarumieniałam się
- Jeszcze raz najmocniej
przepraszam. Trochę niezdara jest ze mnie.
- Naprawdę nic nie szkodzi. Z
zachowania wnioskuje, że nie jesteś fanką footballu.
- Hmm… Jestem, jestem nawet twoją
fanką ale przecież się nie rozkrzyczę na cały sklep.
- Wow. Jestem pod wrażeniem. Jak
masz na imię?
- Katherine…
- Miło mi cie poznać Katherine –
ujął moją dłoń i pocałował ją – Zaszczycisz mnie dziś swoją obecnością przy
kolacji??
- Zapraszasz mnie na spotkanie??
– zdziwiłam się – Przecież się nie znamy…
- Zawsze możemy się poznać –
wyciągnął z kieszeni spodni karteczkę – Tu masz adres. Liczę, że przyjdziesz o
20.00
Uśmiechnął się do mnie i odszedł.
Każda część mojego ciała krzyczała w tym momencie, że szczęścia. Razem z Tomem
wróciłam do naszego wynajętego pokoju w hotelu. Wyjęłam walizkę i zaczęłam w
niej szukać jakąkolwiek sukienkę na tyle odpowiednią by się w niej pokazać na
kolacji u Edena. Tom był lekko zszokowany bo nie wiedział co się dzieję, a ja
nie miałam serca mu powiedzieć, że idę na spotkanie z moim ukochanym piłkarzem.
Ubrałam się w najładniejszą, tak myślę, sukienkę jaką miałam, zrobiłam lekki
dość naturalny makijaż i wyszłam z pokoju. Powiedziałam Tomowi, że idę na
imprezę. W sumie to może być prawa… Wzięłam taksówkę i pojechałam pod wskazany
adres. Kiedy wysiadłam z taksówki zdębiałam. Przed sobą ujrzałam
pięciogwiazdkowy hotel. No pięknie! Zostałam dziewczyną na jedną noc. Przez
chwilę nie wiedziałam co mam robić… Wejść czy olać to? Ale jednak zdecydowałam
się na „wejść”. Zapytałam się portiera na które piętro mam wjechać i udałam się
do windy. Dość długo jechałam na to ostatnie piętro. Piłkarze to mają dobrze.
Mieszkają w apartamentach, jeżdżą najdroższymi furami… Eh… Życie… W końcu
dojechałam i niepewnym krokiem wyszłam z windy. Spojrzałam przed siebie u moim
oczom ukazał się Eden Hazard.
- Już myślałem, że nie
przyjdziesz… - wyciągnął do mnie dłoń a ja odruchowo mu ją podałam
- Ja też nie – weszliśmy do jego
mieszkania i moim oczom ukazała się romantyczna atmosfera, świeczki, zasłonięte
zasłonki, delikatne światło, kadzidełka – Boże, Eden… Ja nie jestem taką
dziewczyną.
- Taką? Czyli jaką?? – zdziwił
się lekko
- Nie wskakuje do łóżka
nowopoznanego chłopaka przy pierwszej lepszej okazji – przygryzłam wargę
- Nie rób tak? – spojrzał na moje
usta
- Jak? – zdziwiłam się lekko
- Nie przygryzaj ust bo to jest
bardzo podniecające… - spojrzał mi głęboko w oczy
- Yyy…. – nie wiedziałam co mam
mu odpowiedzieć
- Spokojnie, nie jestem jakimś
zbokiem. – ponownie spojrzał mi w oczy – Może coś zjemy?
- Z chęcią… - Eden pociągnął mnie
za rękę, posadził na kanapie i wyszedł z pokoju. Po chwili wrócił z dwoma
talerzami – Sam gotowałeś?
- Tak. To taki mój mały sekrecik
– podał mi jeden z nich – Zachwyciła mnie twój postawa w sklepie. Opowiedz mi
coś o sobie, jesteś intrygująca… – chwycił za butelkę z winem i nalał trochę go
do kieliszków
- Jestem raczej nudna. Zwykła
dziewczyna z Leeds… i tyle.
- Leeds? To dość daleko od
Londynu.
- Przyjechałam tu na wakacje –
upiłam dość duży łuk wina a Eden przysunął się do mnie i położył swoją dłoń na
moim udzie. Jego dotyk sprawi, że zrobiło mi się gorąco
- Z bratem?? – przysunął się
jeszcze bardziej i spojrzał mi głęboko w oczy
- Chodzi ci o Toma? – jego
spojrzenie sprawiało, że traciłam zmysły
- Katherine… - odgarnął mi włosy
z twarzy i z szyi – Jesteś taka podniecająca… - delikatnie musnął ustami moją
szyję
- Eden… - już nie myślałam
racjonalnie – Proszę…
Eden wziął mnie na ręce i zaniósł
do pokoju w którym znajdowało się wielkie łoże. Położył mnie na nim delikatnie po
czym do mnie dołączył, kładąc się lekko na mnie zaczął ponownie mnie całować.
Jego pocałunki była coraz bardziej zachłanne, co raz bardziej namiętnie.
Podniósł się po kilku minutach i zdjął z siebie koszulę, po chwili zaczął
delikatnie rozsuwać suwak u mojej sukienki. Byłam całkowicie mu poddana. Jego
każdy dotyk, każdy pocałunek rozpalał moje ciało do czerwoności. Niczego nie
pragnęłam bardziej niż jego dotyku. Rozpiął do końca suwak w sukience i zaczął
delikatnie zdejmować ją ze mnie. Po kilku minutach zostałam w samej bieliźnie. Eden
ponownie przybliżył się do mnie i zaczął całować moją szyję i dekolt. Teraz to
ja przejęłam nad nim kontrolę i jednym zwinnym ruchem przewróciłam go na plecy
i usiadłam na nim okrakiem. Spojrzałam na niego odgarniając ręką swoje włosy z
twarzy i uśmiechnęłam się uwodzicielsko. Chwilę później to ja zaczęłam
delikatnie całować tors Edena sprawiając, że zaczął głębiej oddychać. Przerwałam
na chwilę by spojrzeć na niego ponownie. Eden oblizał delikatnie swoje wargi i
pocałował mnie w usta. Sięgnęłam dłońmi do jego paska u spodni i zaczęłam go
rozpinać. Ściągnęłam z niego spodnie i delikatnymi pocałunkami zaczęłam go
obdarowywać zaczynając od podbrzusza, idąc ku górze kończąc na ustach. Eden
zwinnym ruchem jednej ręki rozpiął mi biustonosz i rzucił go gdzieś na podłogę.
Ponownie wziął górę nade mną i przewrócił mnie na plecy siadając delikatnie na
moich udach. Pochylił się i delikatnie zaczął całować moje jędrne piersi, które
pod jego dotykiem zaczęły twardnieć. Zaczęłam zwijać się z rozkoszy. Eden był
taki delikatny ale też i namiętny. Moje ciało przechodziły lekkie drgania
spinających się mięśni. Eden czuł, że jestem już gotowa by go przyjąć, ale
chciał się jeszcze trochę nią pobawić. Oderwał się od moich piersi i zanurkował
między moje nogi uprzednio zdejmując moje koronkowe majteczki. Zaczęłam jeszcze
głośniej dyszeć i pojękiwać. Po liku minutach pieszczot, Eden przysunął mnie do
swoich bioder. Zdjął z siebie swoją bieliznę i we mnie z wielkim impetem.
Krzyknęłam czując w głębi ciała lekkie ukłucie. Znieruchomiałam na chwilę
patrząc rozświetlonymi oczami na chłopaka. Eden poruszał szybciej i głębiej
sprawiając mi wielką przyjemność. Eden nagiął się do mnie i pocałował mnie w
szyję.
- Jak się czujesz? – spytał
Otworzyłam szerzej oczy, gdy wbił
się ze mnie po raz kolejny. Nic nie zdołałam z siebie wykrztusić. Eden zaczął
poruszać się szybciej i głębiej. Nie przestawał ani na sekundę. Czułam że za
chwilę dojdę, że za chwilę rozpadnę się na miliony małych kawałeczków. Eden
zaczął głośno dyszeć i jeszcze bardziej przyśpieszył. Czułam że za chwilę
dojdzie razem ze mną. Już nie mogłam się powstrzymać. Doszłam a razem ze mną
Eden. Przez chwilę leżeliśmy w milczeniu. Czułam na swojej szyi gorący oddech
Edena. Po chwili wysunął się ze mnie i położył obok mnie. Objął swoim ramieniem
i przytulił mocno. Po kilku minutach zasnęliśmy w swoich ramionach. Następnego
dnia obudziła mnie dziwna duża przestań na łóżku. Podniosłam się i zobaczyłam
że obok mnie nikogo nie ma. Natomiast na poduszeczce leżała malutka zgięta wpół
karteczka. Podniosłam ją i zobaczyłam, że jest coś na niej napisane: „Dziękuję
za miło spędzony wieczór. Eden Hazard”
______________
One shot na zamówienie @Kate_Official
Mam nadzieję, że One shot się podobał. Starałam się go dość delikatnie napisać.
xoxo Natasha
środa, 19 grudnia 2012
"Big Game"
W meczu z Reading wszedłem na
boisko zaledwie na 8 minut przed końcowym gwizdkiem. Ale i tak odczułem wcześniejszą
kontuzję. Boss po meczu kazał mi pójść do masażysty by rozmasować bolące
miejsce. Zgodnie z rozkazem Bossa następnego dnia udałem się do gabinetu
masażu. Ze sobą zabrałem Lukasa i Theo. Weszliśmy do naszego Arsenalowego
salonu masażu i bardzo się zdziwiłem. Zdziwiłem się, bo zmienił się personel w gabniecie.
Mianowicie chodzi mi o osobę którą robiła masaże. Odkąd podpisałem kontrakt z
Arsenalem masaże robiła przemiła pani o imieniu Natalie. Dziś moim oczom
ukazała się inna zjawiskowa piękność. Szurnąłem Theo w bok mówiąc:
- Nie wiesz co się stało z
Natalie? – szepnął Olivier
- Nie. Sam jestem zdziwiony - odpowiedział
Theo
- Kurczę… - westchnął Olivier – I
co ja teraz zrobię? – podrapał się za podbródek
- Zrobisz to co zwykle…
Uśmiechniesz się miło, puścisz oczko i
jakoś pójdzie – zaśmiał się Theo
- Bardzo śmieszne – odpowiedział
obrażony Olivier
- Witam panów! – powiedziała z
uśmiechem dziewczyna – Nazywam się Kate i dziś zastąpię panią Natalie. Olivier
Giroud pójdzie ze mną. Do reszty zaraz przyjdzie inna osoba. – dokończyła z
uśmiechem
- Trzymaj się stary! – wtrącił
Lukas Podolski, po czym razem z Theo zaśmiał się
Kilka chwil później znalazłem się
w dobrze znanym mi pokoju. Usiadłem na kozetce i zrzuciłem z siebie ciepły
zimowy płaszcz czekając na dalsze instrukcje od nowo poznanej pani masażystki,
Kate.
- Mogę spytać, dlaczego nie ma
Natalie dziś? – wtrącił lekko onieśmielony Olivier
- Spokojnie panie Giroud. –
spojrzała na niego dziewczyna - Natalie przekazała mi wszystko co mam zrobić.
Nie musi się pan o nic martwić.
- Rozumiem… - uśmiechnął się Olivier
– W takim razie mów mi Olivier – podał dłoń dziewczynie
- Kate, miło mi… - uśmiechnęła
się – Możesz się rozebrać. Za parawanem masz wszystko przygotowane.
- Tak jest! – zasalutował i
oddalił się
Za parawanem rozebrałem się i
okryłem dolną część ciała białym ręcznikiem który leżał starannie przygotowany
na krzesełku obok. Kiedy zza niego wyszedłem, w pokoju nikogo nie zastałem. Rozejrzałem
się jeszcze raz by sprawdzić ale to nic nie dało. Po chwili usłyszałem głos
dobiegający z nikąd.
- Proszę się wygodnie położyć na
kozetce, panie Giroud… - odezwała się Kate – Zrobimy to po mojemu.
- Po mojemu? – zadał sam sobie
pytanie
Olivier położył się na kozetce i
zaczął czekać co się wydarzy. Po kilku chwilach na swoich plecach poczuł
delikatny dotyk dłoni swojej masażystki.
Delikatnie ale z coraz większym uciskiem masowała mu ramiona i kark. Po
chwilę zjechała niżej. Zaczęła delikatnie masować dolny kręgosłup Oliviera
sprawiając mu przy tym ulgę i przyjemność. Po chwili stało się coś nie
oczekiwanego. Kate pocałowała go delikatnie w masowane miejsce. Olivier
podniósł się i spojrzał na dziewczynę. Kiedy na nią spojrzał zobaczył że
dziewczyna stoi przed nim prawie naga. Od nagości dzieliły ją jedynie skąpe
koronkowe czarne majteczki i czarny koronkowy stanik. Olivier spojrzał na nią
ze zdziwieniem. Może nie było by takie dziwne, gdyby nie czerwone świecące
różki jak u diabełka na głowie Kate. WTF!? – pomyślał sobie Olivier, ale zaraz
potem przypomniał sobie słowa Kate: ”Zrobimy to po mojemu”. I już nic nie było
takie dziwne. Olivier uśmiechnął się cwaniacko i położyła się plecami na
kozetce. Chwilę później siedziała okrakiem na nim Kate. Delikatnie opuszkami
palców jednej ręki przejechała po nagim torsie Oliviera sprawiając, że przeszły
go delikatne dreszcze. Drugą rękę wsunęła pod ręcznik sprawiając, że Olivier
westchnął głęboko. Po chwili zaczęła całować delikatnie klatę. Olivier otworzył
szeroko oczy i podniósł się lekko. Spojrzał w oczy Kate i pocałował ją
namiętnie w usta zapierając jej dech w piersiach. Podczas pocałunku Olivier
zwinnie rozpiął stanik Kate i rzucił go na podłogę. Olivier zaczął całować
szyję Kate, zjeżdżając na dekolt kończąc na piersiach. Zaczął się nimi
delikatnie bawić sprawiając Kate przyjemność. Jej jędrne piersi stwardniały pod
pieszczotami Oliviera. Olivier włożył delikatnie jedną rękę pod majteczki Kate.
Kate była cała wilgotna i gotowa na przyjęcie go. Olivier ponownie pocałował ją
w usta przy czym zerwał z niej jej koronkowe majteczki. Kate zsunęła z niego
ręcznik i spojrzała na jego nagą męskość. Delikatnie ujęła ją w dłonie i
zaczęła przesuwać je ku górze i ku dołowi. Olivier zamknął oczy i delektował
się chwilą kiedy Kate sprawowała nad nim kontrolę. Po kilku chwilach Kate
przestała i spojrzała w oczy Oliviera, chcąc mu powiedzieć, że jest gotowa go
przyjąć. Olivier nie zawahał się ani na chwilę. Pocałował ją namiętnie, po czym
jednym szybkim ruchem wszedł w nią. Przez chwilę poczuła lekki ból by po chwili
mogła ogarnąć ją kolejna fala przyjemnej rozkoszy. Olivier poruszał się w niej
głęboko ale powoli. Ciała ich zaczęły się prężyć. Kate jęczała z doznawanej
rozkoszy, a Olivier dyszał głęboko i ciężko. Olivier robił coraz szybsze ruchy
biodrami. Czuł, że za chwilę dojdzie więc przyśpieszył jeszcze bardziej. Wtedy
puściły wszystkie hamulce. Kate krzyknęła na cały głos jego imię, zastygając na
chwilę w jednej pozycji. Olivier doszedł razem z nią ciężko dyszą. Po chwili
wyszedł z niej powili. Spojrzał jej głęboko w oczy i ponownie pocałował ją
namiętnie.
- Jest Pan dość wymasowany, Panie
Giroud? – szepnęła Kate
- Jak nigdy dotąd Kate – pocałował
ją w koniuszek nosa i wstał by się ubrać
____________
Przepraszam za moją wyobraźnię, ale chyba mnie trochę poniosło.
One shot na zamówienie: @OnlyArsenal22
xoxo Natasha
niedziela, 9 grudnia 2012
"After the Match"
Mecz Arsenalu przeciwko West Brom
oglądałam w wielkim skupieniu. Padł pierwszy karny i trybuny zaczęły szaleć po
udanym strzale Mikela Artety. Ale to nie on jest moim bohaterem. Mój bohater
biega w koszulce z numerem 5 i jest kapitanem drużyny. Bacznie się mu
przyglądałam i za każdym razem serce mi stawało, kiedy podbiegał do niego gracz
z West Bromu by go faulować. W II połowie meczu padł kolejny karny i znów
trybuny zaczęły szaleć po udanym strzale Artety. Kilkanaście minut później
usłyszałam dźwięk gwizdka kończący mecz. Zerwałam się ze swojego miejsca i
ruszyłam w stronę tunelu by pogratulować mojemu ukochanemu wspaniałego meczu i
wygrania go. Wbiegłam do tunelu i rzuciłam się mu na szyję. Przylgnęłam do jego
spoconego ciała i pocałowałam go namiętnie w usta. Odsunął się ode mnie lekko
mówiąc:
- Spocony jestem… - spojrzał na
nią czule
- Nie ważne. Tak wyglądasz bardzo
seksownie. A tak nawiasem to gratuluje ci wygrania meczu – ponownie rzuciła się
mu na szuje całując go
- Gabi… - ponownie się odsunął –
Zobaczymy się za kilkanaście minut – posłał jej lekki uśmiech i zniknął w
drzwiach do szatni Arsenalu
Thomas był jakiś inny, dziwny,
spięty, chłodny… Sama nie wiem jak mam to nazwać, ale to nie było nic
przyjemnego. Udałam się, więc do samochodu by poczekać na mojego ukochanego. Po kilkunastu minutach dołączył do mnie
Thomas. Całą drogę do jego mieszkania spędzimy w milczeniu. Weszliśmy do
mieszkania i dalej panowała niezręczna cisza. W końcu nie wytrzymałam:
- Thomas Skarbie, co się dzieję?
– powiedziałam z troską w głosie
- Nic. Po prostu nie jestem w
humorze. – otworzył lodówkę i wyciągnął z niej sok
- Dlaczego? Przecież wygraliście
mecz. Powinieneś świętować. – uśmiechnęła się do niego i pocałowała go w usta
- Wygraliśmy, bo mieliśmy farta z
karnymi a tak graliśmy bardzo słabo.
- Ale wygraliście i to się liczy.
A to, że gracie słabo to każdemu się zdarza spadek formy – uśmiechnęła się do
chłopaka – Zresztą jesteś kapitanem i możesz ich doprowadzić do porządku.
- Do porządku to ja mogę
doprowadzić ciebie – uśmiechnął się uwodzicielsko
- Taak?? – przygryzła lekko swoja
wargę – W takim razie już nie mogę się doczekać…
Udała się do salonu a zaraz za
nią poszedł Thomas. Usiedli na kanapie i zaczęli się delikatnie wymieniać
pocałunkami. Cudowne dreszcze przeszły Gabriele aż zaczęła dyszeć głęboko i
powoli. Thomas lekko rozchylił bluzkę Gabrieli i zaczął całować jej dekolt
przechodząc na szyję chwilę później znów na dekolt. Kiedy jego usta były zajęty
całowaniem szyi i dekoltu Gabrieli jego ręce były zajęte rozpinaniem jej bluzki
i zdejmowaniem jej. Gabriela została w samym biustonoszu. Thomas spojrzał na
nią, uśmiechnął się i pocałował ją namiętnie. Gabriela również zdjęła z niego
koszulę i zaczęła dotykać palcami jego nagiego torsu. Zataczała opuszkami
palców delikatne kółeczka na jego ciele, gdy ten dalej obsypywał ją delikatnymi
pocałunkami szepcząc od czasu do czasu „kocham cię”. Te delikatne pieszczoty
sprawiły, że Gabriele zaczęli przechodzić delikatne dreszcze ekscytacji. Teraz
to ona przejęła nad nim kontrolę i jednym zwinnym ruchem przewróciła go na
plecy i usiadła na nim okrakiem. Spojrzała na niego odgarniając ręką swoje
włosy z twarzy i uśmiechnęła się uwodzicielsko. Chwilę później to ona zaczęła
delikatnie całować tors Thomasa sprawiając, że zaczął głębiej oddychać. Przerwała
na chwilę by spojrzeć na swojego ukochanego ponownie. Thomas oblizał delikatnie
swoje wargi i pocałował Gabriele w usta. Sięgnął swoimi dłońmi do paska u
spodni Gabrieli zaczął go rozpinać. Po chwili pasek wylądował na podłodze a
kilkanaście sekund później Gabriela siedziała okrakiem na Thomasie już bez
spodni. Ponownie spojrzała na ukochanego i teraz to ona zajęła się jego
spodniami. Rozpięła rozporek i delikatnie pogładziła dłonią jego prężącą się
męskość. Ściągnęła z niego spodnie i delikatnymi pocałunkami obdarowywała go
zaczynając od podbrzusza, idąc ku górze kończąc na ustach. Thomas zwinnym
ruchem jednej ręki rozpiął biustonosz i rzucił go gdzieś na podłogę. Ponownie
wziął górę nad Gabrielą i przewrócił ją na plecy siadając delikatnie na jej
udach. Pochylił się i delikatnie zaczął całować jej jędrne piersi, które pod jego
dotykiem zaczęły twardnieć. Gabriela zaczęła zwijać się z rozkoszy, jakiej
dostarczał jej Thomas. Jedną ręką sięgnął do jej białych koronkowych majteczek
i włożył pod nie rękę dostając się do raju swojej ukochanej. Dziewczyna jeszcze
bardziej zaczęła zwijać się z rozkoszy. Jej ciało przechodziły lekkie drgania
spinających się mięśni. Thomas czuł, że jest już gotowa by go przyjąć, ale
chciał się jeszcze trochę nią pobawić. Oderwał się od piersi Gabrieli i
zanurkował między jej nogi. Gabriela zaczęła jeszcze głośniej dyszeć a nawet
zaczęła pojękiwać. Po liku minutach pieszczot, Thomas przysuwa ją do swoich
bioder aż ta może poczuć jego wielką męskość na sobie. Zdejmuje z siebie swoją
bieliznę i wchodzi w nią z wielkim impetem. Gabriela krzyczy czując w głębi
ciała lekkie ukłucie. Nieruchomieje na chwilę patrząc rozświetlonymi oczami na
swojego ukochanego.
- Wszystko w porządku? – szepnął
jej do ucha?
Gabriela kiwnęła głową z szeroko
otwartymi oczami. Thomas wycofuje się bardzo powoli by po chwili wbić się w nią
ponownie. Zaczął poruszać się powoli nie przestając ani na sekundę. Był oparty
na łokciach, więc Gabriela czuła ciężar jego ciała na sobie.
- O niebiosa! – krzyknęła, gdy
ten nie przestawał się poruszać
Po chwili Gabriela dochodzi a
razem z nią Thomas. Gabriela dyszy ciężko, próbując zwolnić swój oddech i
serce. Thomas opiera czoło na czole Gabrieli i także ma nie równy oddech.
Podnosi powieki i patrzy na nią łagodnie. Po chwili delikatnie składa pocałunek
na jej ustach i powili wysuwa się z niej. Thomas kładzie się obok i przytula
mocno Gabrielę.
- Dziękuję Gabi – szepnął jej do
ucha i pocałował w głowę
- To ja ci dziękuję – powiedziała
szepcząc by po chwili udać się do krainy morfeusza.
_____________
One Shot na zamówienie: i-think-i-could-love-her
Mam nadzieję, że się podobało. Zapraszam do działu zamówień :)
xoxo Natasha
czwartek, 6 grudnia 2012
"Yes, I am Jack Wilshere..."
Wygrane derby północnego Londynu
nie przyniosły mi uczucia spełnienia. Powtórzony wynik z przed kilku miesięcy
nie zadowalał mnie tak jak bym tego chciał. Brakowało mi czegoś… Tylko czego???
Tak, na to pytanie odpowiedziałem sobie wieczorem.
Wieczorem następnego dnia razem
ze Szczęsnym udałem się do klubu by przedłużyć świętowanie zwycięstwa nad
Tottenhamem o jeden dzień. Jak tylko weszliśmy do klubu to moim oczom ukazała
się Ashley Morgan, dziewczyna jednego z zawodników Tottenhamu, która siedziała
samotnie przy barze. Kiedy już myślałem, że jest sama, moim oczom ukazał się Tom
Huddlestone, jej chłopak. Przez kilka sekund przyglądałem się bacznie Ashley.
Nagle mnie olśniło. Już wiedziałem, co może dopełnić uczucia spełnienia po
meczu. Zacząłem zmierzać ku niej, kiedy już byłem blisko, ta nagle wstała
wpadając na mnie.
- Oh najmocniej przepraszam… -
powiedział szybko po zderzeniu patrząc z uśmieszkiem na ustach jak dziewczyna
pociera ręką zmoczoną bluzkę.
- No pięknie! Moja nowa bluzka
została zniszczona… - podniosła głowę by spojrzeć na sprawcę zdarzenia –
Proszę, proszę… Jack Wilshere… - była lekko zaskoczona jego widokiem.
- Tak, we własnej osobie – dygnął
lekko i uśmiechnął się uwodzicielko – Przepraszam za bluzkę.
- Nie szkodzi i tak już
wychodziłam – spojrzała na swojego chłopaka, który świetnie się bawił z inną
dziewczyną
- Widzę, że chłopak nie przejawia
większego zainteresowania tobą, co?
- No jak widać… - znów spojrzała
na zawodnika Tottenhamu i posmutniała.
- Chcesz się może odegrać? – spojrzał na nią ta się uśmiechnęła więc pociągnął ją na parkiet.
- Nie obawiasz się konfliktu? –
założyła mu ręce na szyję.
- Myślisz że się boje jakiegoś
byle chłystka z Tottenhamu? – zbliżył się do niej – Chyba sobie żartujesz! –
delikatnie musnął ustami szyję dziewczyny.
- Co robisz? – zaczerwieniła się
lekko.
- Nie mów, że nie chcesz… -
spojrzał jej w oczy.
- Czytasz mi w myślach –
pocałowała go namiętnie w usta, spoglądając przy tym na swojego chłopaka, który
właśnie ich zauważył.
- A ty nie boisz się kłótni ze
swoim chłopakiem, który właśnie tu zmierza?
- Ash! Co ty z nim robisz? –
podszedł do nich Tom Huddlestone, zawodnik Tottenhamu.
- On ma imię! – szybko wtrąciła
Ashley – Idziemy Jack! – pociągnęła chłopaka ze rękę.
- Gdzie mnie ciągniesz? – spytał
lekko zaskoczony.
- Zabierz mnie stąd! I zrób ze
mną co zechcesz!
Jack uśmiechnął triumfatorko i wyszli
z klubu. Wsiedli do luksusowego samochodu Jacka, po czym odjechali. Nie minęło
20 minut, a już znajdowali się w apartamencie Jacka. Jack przyparł Ash do
ściany namiętnie całując ją. Skrępował jej ręce nad głową by mieć nad nią
większą kontrolę. Całował jej szyję robiąc przy tym lekką malinkę. Ash
uśmiechała się nieustannie bo lekką ją to łaskotało. Chwilę później znów
całowali się namiętnie. Ash objęła nogami Jacka po czym zarzuciła mu ręce na
szyję. Zaczęli się przemieszczać i po kilku sekundach znaleźli się w wielkim
pokoju Jacka. Jack rzucił Ashley na łóżko, po czym do niej dołączył, kładąc się
lekko na niej i zaczął ponownie ją całować. Jego pocałunki była coraz bardziej
zachłanne. Podniósł się i zdjął z siebie koszulę, a po chwili zrobił to samo ze
zmoczoną wcześniej bluzką Ashley. Przez chwilę wpatrywali się w siebie
zachłannym, namiętnym wzrokiem. Jack nagiął się i przeciągnął językiem bo nagim
brzuchu Aschley wzbudzając w niej rozkoszne dreszcze. Dłońmi sięgnął do jej spodni,
po czym rozpiął rozporek i zdjął je z niej. Rzucił je gdzieś na podłogę, po czym
zdjął z dziewczyny jej czarne majteczki. Przeciągnął opuszkami palców po jej
udzie po czym zniknął między jej nogami. Ashley zwijała się i jęczała z
rozkoszy jakiej dawał jej Jack.
- O mój kochany Boże! – krzyknęła.
- Krzycz do woli Panno Morgan –
spojrzał na nią przez chwilkę – Tu nikt ciebie nie usłyszy – powiedział po czym
wrócił do swojego zajęcia.
- Proszę Jack! – wbiła paznokcie
w pościel – Już nie mogę!
Jack ponownie wyłonił się z
pomiędzy nóg Ashley. Uśmiechnął się, po czym przysunął się bliżej piersi Ash i
zaczął się nimi delikatnie bawić. Pod wpływem jego pieszczot jej piersi i stuki
zaczęły twardnieć. Ashley znów zaczęła pojękiwać z rozkoszy.
- Pieprz mnie Jack! – krzyknęła.
- Błagaj mnie! – krzyknął –
Błagaj mnie abym cie przeleciał.
- Błagam Jack!!! – krzyknęła jeszcze
głośniej – Przeleć mnie tu i teraz!
- Jak mam na imię?! – powiedział zdejmując
spodnie.
- Jack – spojrzała na jego
wielkie przyrodzenie.
- Głośniej! – zdjął bieliznę.
- Jack Wilshere – krzyknęła.
Pocałował ją namiętnie, po czym
jednym szybkim ruchem wszedł w nią. Przez chwilę poczuła lekki ból by po chwili
mogła ogarnąć ją kolejna fala przyjemnej rozkoszy. Jack poruszał się w niej
głęboko ale powoli. Ciała ich zaczęły się prężyć. Ashley jęczała z doznawanej
rozkoszy, a Jack dyszał głęboko i ciężko. Jack robił coraz szybsze ruchy
biodrami. Czuł, że za chwilę dojdzie więc przyśpieszył jeszcze bardziej. Wtedy
puściły wszystkie hamulce. Ashley krzyknęłam na cały głos jego imię, zastygając
na chwilę w jednej pozycji. Jack doszedł razem z nią ciężko dyszą. Po chwili
wyszedł z niej powili i usiadł obok.
- Może pani już wracać do swojego
chłopaka, panno Morgan. Moje zadanie zostało zakończone – nałożył bokserki,
po czym zostawił dziewczynę wychodząc z pokoju.
__________________
One shot na zamówienie @adoreszczesny
Mam nadzieję, że się podobało.
xoxo Natasha
piątek, 23 listopada 2012
"Winter Night”
Była zima a na dodatek wieczór.
Szłam sobie jakąś dziwnie ciemną ulicą zachodniego Londynu umierając ze strachu
by nikt i nic mnie nie napadło. Dlaczego nie zgodziłam się by jechać z Oscarem
autem, no dlaczego? No przecież, dlatego, że musiałam się unieść honorem i
postawić na swoim. Ale teraz tego żałuje. W głowie krążyły mi różne zakończenia
tej ponurej przechadzki. Na sama myśl, jakie historie układały mi się w głowie,
robiło mi się słabo. Wtedy coś poruszyło się w krzakach przede mną. W tej
chwili w moja podświadomość krzyczała: „O nie! Zaraz to coś mnie zabije! Umrę
jako dziewica…” Zatrzymałam się i zastygłam jak posąg by nie zwracać na siebie
uwagi. Ale to nie poskutkowało. Dalej coś szeleściło i ruszało się w krzakach.
Moja podświadomość wariowała, ale starałam się zachować spokój. Nagle
zobaczyłam cień… Zobaczyłam cień człowieka i wtedy moja podświadomość wymknęła
się spod kontroli i zaczęłam wrzeszczeć na cały głos. Wrzeszczałam jak opętana.
Myślałam, że to pomoże odstraszyć napastnika, ale to nic nie dawało. Kiedy w
końcu zamknęłam jadaczkę usłyszałam cichutkie wołanie: „Klauuudiiiaaa… Klauuudiiiaaa…”
Pięknie! Jeszcze tego brakowało! Ten chory zboczeniec zna moje imię. Zaczęłam
iść szybciej i szybciej… Aż w końcu zaczęłam biec. Ale po kilkunastu sekundach
zauważyłam, że ta osoba biegnie za mną, więc zatrzymałam się. Wtedy nagle ktoś
złapał mnie za biodra. Zamarłam!
- Bu! – szepnął jej do ucha
- Błagam zostaw mnie w spokoju! –
miała zamknięte oczy – Błagam!
- Spokojnie kochanie… To tylko
ja… - Oscar dał jej całusa w policzek
- Cz ty jesteś jakiś chory!? –
krzyknęła do niego – Przeraziłeś mnie na śmierć!
- Przepraszam. Myślałem, że mnie
widziałaś… - przybliżył się do dziewczyny
- To źle myślałeś! – odsunęła się
od niego
- Przepraszam… Naprawdę
przepraszam… - chciał ją pocałować, ale się nie dała
- Nie chcę słyszeć twoich
przeprosin… - odwróciła się od niego
- Daj spokój… Klaudia…? – znów
chwycił ją za biodra
- Spadaj Oscar – znów mu się
wyrwała
- No dobrze… Załatwimy to
inaczej… - wziął ją za rękę i pociągną za sobą
- Gdzie mnie ciągniesz?
- Do samochodu… Jest strasznie
zimno…
- Gdzie masz samochód?
- Tuż za rogiem… - uśmiechnął się
- Czyli chciałeś mnie wystraszyć,
tak? – zatrzymała się na chwilę
- Może troszeczkę… - zaśmiał się
i pocałował Klaudię w usta
- Jesteś okropny… - otworzył jej
drzwi tylniego siedzenia
- Proszę wsiadać – Klaudia
wsiadła a zaraz za nią wsiadł Oscar i zamknął drzwi
- Tylnie siedzenie… Hmm… Do czego
zmierzasz panie Dos Santos?
- Zaraz zobaczysz. Ale najpierw
włączę ogrzewanie. Widzę, że jesteś zmarznięta.
- Po co nam ogrzewanie… Mamy
siebie… - przygryzła wargę ust
Oscar przybliżył się do mnie i
pocałował mnie namiętnie aż przeszły mnie cudowne dreszcze. Oh! Jak ja uwielbiam,
kiedy mnie całuje. Jego pocałunki są takie namiętne i pełne miłości.
- Czy takie przeprosiny ci się
podobają? – spytał Oscar rozpinając płaszcz Klaudii
- Tak, i to bardzo… - pomogła mu
rozpiąć swój płaszcza na następnie rozpięła jego kurtkę.
Ściągnęłam z niego kurtkę a on ze
mnie płaszcz. Oscar namiętnie całował moją szyję a później dekolt. Robił to tak
delikatnie, że aż przechodziły mnie ciarki. Po chwili rozpiął bluzkę i jednym
zwinnym ruchem zdjął ją ze mnie. Długo nie byłam mu dłużna i zrobiłam to samo z
jego koszulą. Byliśmy na pół nadzy. Nie przeszkadzało mi to, że w samochodzie
było jeszcze dość chłodno, bo z każdym pocałunkiem, z każdą pieszczotą robiło
mi się coraz goręcej. Nie obejrzałam się, kiedy zdjął mój niebieski koronkowy
stanik i zaczął delikatnie całować dekolt zjeżdżając przy tym coraz niżej i
niżej. Pod wpływem jego delikatnych, ale namiętnych pieszczot moje jędrne
piersi stwardniały. Dłużej już nie mogłam wytrzymać. Starałam się ze wszystkich
sił oprzeć temu uczuciu, ale to było silniejsze ode mnie. Jego pieszczoty
wywołały we mnie wielki przypływ gorąca. Mój oddech znacznie przyspieszył. Był
głębszy, tak jakby cięższy. Oskar nie przestawał pieścić moje młode jędrne
piersi. Po chwili poczułam jak zjeżdża ręką do moich jeansowych spodni, chwycił za klamrę od paska
i rozpiął ją. Gwałtownym ruchem wyciągnął pasek. Uwielbiałam, kiedy była taki
władczy. Rozpiął rozporek i sięgnął ręką do mojej łechtaczki, masując ją
delikatnie. Po raz drugi zaczęło mi się robić gorąco. Leżałam na tylnim
siedzeniu i pojękiwałam z rozkoszy. Oscar nie przestawał całować mój dekolt,
szyję, piersi. Przestał na chwilę. Jednym zgrabnym ruchem ściągnął ze mnie
spodnie. Zostałam w samej bieliźnie a raczej w samych niebieskich koronkowych
majteczkach. Nagiął się i pocałował mnie w brzuch. Zjeżdżał coraz niżej i
niżej… A mnie przechodziły cudowne dreszcze. Znów przestał na chwilę.
Podniosłam się wtedy i zaczęłam rozpinać rozporek w jego spodniach. Ściągnęłam
z niego spodnie i moim oczom ukazała się jego wielka męskość. Już nie mogłam
się doczekać, kiedy poczuje ją w sobie. Oscar pocałował mnie namiętnie. Ściągnęłam
z siebie moje majteczki, to samo zrobiłam z jego. Po chwili usiadłam na nim
okrakiem. Nasze ciała przylegały do siebie idealnie. Wiedziałam, że za chwilę
to się stanie, że poczuje jego męskość w sobie. W tym momencie tylko tego
pragnęłam. Pragnęłam go poczuć w sobie. Oscar podniósł mnie tak abym mogła
oprzeć się na nim. Pocałował mnie namiętnie, poczym jednym ruchem wszedł we
mnie. Przez chwilę poczułam lekki ból a po chwili ogarnęła mnie kolejna fala
przyjemnej rozkoszy. Oscar spojrzał mi
głęboko w oczy, po czym znów pocałował mnie namiętnie. Delikatnie przesuwałam
ku górze i ku dołowi nie chcąc sprawiać sobie delikatnego, ale przyjemnego bólu.
Uśmiechnęłam się dając mu znak, że wszystko jest ok. Nasze ciała zaczęły się
prężyć. Byliśmy jak w transie, z którego ciężko było nas wybić. Z sekundy na sekundę
coraz bardziej rosła w nas ekscytacja. Czułam ze za chwilę zaleje mnie kolejna
fala orgazmu. Po chwili zmieniliśmy pozycję i teraz to Oscar był na górze.
Robił wolne, ale coraz to głębsze ruchy… Dyszał głośniej i głośniej a ja
pojękiwałam w rytm jego głębokich ruchów. Jego ręce błądziły po całym moim
ciele, co wzbudzało we mnie jeszcze większą ekscytacje. Zaczął poruszać
biodrami szybciej. Wiedziałam ze za chwilę dojdzie a ja już dłużej nie mogłam
wytrzymać. Wtedy puściły wszystkie hamulce. Krzyknęłam na cały głos jego imię zastygając
na chwilę w jednej pozycji. Po chwili Oscar doszedł razem ze mną ciężko dysząc
i delikatnie całując moją szyję i dekolt. Przez kilka chwil był jeszcze we mnie,
zastygliśmy w jednej pozycji, by móc nacieszyć się sobą jeszcze przez chwilę.
- Podobały się przeprosiny? –
szepnął do Klaudii
- Bardzo – dała mu lekkiego
całusa w usta – Jak na pierwszy raz, było bardzo dobrze… - westchnęła
Oscar przykrył nas kocem i
położył się obok mnie. Wtuliłam się w niego i szepnęłam mu do ucha: „Dziękuję
za wspaniałą noc”
__________________
Mam nadzieję, że się podobało.
One shot na zamówienie: weshouldmaybejustrunawayfromhere
xoxo Natasha
"Five minutes in Haven with Xabi"
Jechałam autem pod restauracje, w której Real Madryt świętował zdobycie Pucharu Króla. Niestety byłam tylko zwykłą kelnerką i mogłam pomarzyć, że któryś z piłkarzy podejdzie do mnie i zagada. Najbardziej cieszył mnie fakt tego, że zobaczę na własne oczy i z bliska Xabiego Alonso. Podkochuje się w nim od dobrych kilku lat i wiele bym dała, aby choć przez chwilkę z nim pogadać…
Weszłam do restauracji i poszłam na zaplecze się przebrać w uniform. Wyglądałam jak jakiś pingwin w nim, ale mniejsza oto. O godzinie 19.00 zaczęli się wszyscy zjeżdżać. Byli dosłownie wszyscy. Od Cristiano Ronaldo przez Sergio Ramosa po mojego ukochanego Xabiego Alonso. Kiedy tylko go ujrzałam zrobiłam się cała mokra. Dosłownie cała mokra… Przez cały wieczór wodziłam za nim wzrokiem. Miałam ochotę go pożreć w całości! Niestety nie mogłam… Byłam zwykłą kelenreczką w restauracji rodziców mojej koleżanki.
- A ty co tak stoisz? – spytała mnie Kate
- Ależ on jest przystojny… - powiedziała rozmarzona
- To zarywaj do niego – powiedziała odważnie
- Co?! Ja?? – ściągnęła mnie na ziemię - Weź przestań! Ja jestem zwykłą kelnerką a no gwiazdą piłki nożnej… - powiedziałam zasmucona – On nigdy na mnie nie spojrzy…
- Z tego co widzę to gapi się na ciebie cały wieczór…
- Głupoty gadasz!
- Oboje się na siebie cały wieczór gapicie a raczej pożeracie się wzrokiem – szturchnęła mnie w bok
- Ta jasne… - westchnęłam – Ile ja bym dała żeby na mnie spojrzał…
- To na co czekasz? Zagadaj do niego… A nóż trafi się numerek – zaśmiała się
- Czegoś się naćpałaś czy jak?? – spytałam ‘niby’ zszokowana, ale gdyby nadarzyła mi się okazja to na pewno bym go przeleciała
- O! Idzie tu… To ja zmykam… /odeszła/
- Kate! Wracaj! Nie zosta… - ale nie zdążyłam dokończyć
- Witaj! – powiedział swoim męskim głosem Xabi
- Do mnie mówisz? – udałam że się rozglądam po sali
- Tak, a widzisz tu kogoś innego? – spytał miękko
- Nie… To może ja sobie już pójdę… - zaczęłam powoli się oddalać
- Zaczekaj! – złapał mnie za rękę – Pracujesz tu?
- Tak, a nie widać? – wskazałam na strój pingwina, który miałam na sobie
- No… - zaśmiał się – Ładny masz uniform
- Dzięki… Tak myślę… - zmarszczyłam brwi
- Jestem Xabi, Xabi Alonso… - no przecież wiem, kim jesteś, powiedziałam w myślach sama do siebie, na twój widok aż mi się mokro robi
- Ja Dominika… - uścisnęli sobie dłonie
- Piękne imię dla pięknej dziewczyny – uśmiechnął się
- Dziękuję… - poczułam jak moje policzki wypełniają się krwią
- Chciałbym coś zrobić… - powiedział miękko swoim męski głosem
- Co takiego? – spytałam naiwnie nie widząc, co za chwilę może zrobić
Wtedy chwycił mnie za rękę i pociągnął za sobą do męskiej łazienki. Przez chwilę nie wiedziałam, co się dzieje, ale po chwili zaczęłam myśleć na tyle jasno by zrozumieć, o co mu chodzi.
- Co robisz? – wepchnął mnie do jednej z kabin
- Pragnę cię! Pragnę cię tu i teraz! – spojrzał na mnie namiętnie
Po chwili usłyszałam jak zasuwka u drzwi się zasuwa. W tym momencie dzieliły nas już tylko sekundy od rzucenia się na siebie. I po chwili to się stało. Rzuciliśmy się na siebie jak dzikie bestie. Nasze ciała prężyły się wzajemnie. Xabi namiętnie całował moją szyję, później dekolt. Po chwili rozpiął bluzkę i jednym zwinnym ruchem zdjął ją ze mnie. Długo nie byłam mu dłużna i zrobiłam to samo z jego koszulą. Nie obejrzałam się, kiedy zdjął mój biały koronkowy stanik i zaczął całować moje jędrne piersi, które stwardniały pod wpływem jego delikatnych, ale namiętnych pieszczot. Na chwile Xabi przestał obdarzać mnie namiętnymi pocałunkami i spojrzał mi głęboko w oczy, po czym wrócił do sprawiania mi przyjemności. Dłużej już nie mogłam wytrzymać. Starałam się ze wszystkich sił oprzeć temu uczuciu, ale to było silniejsze ode mnie. Jego pieszczoty wywołały we mnie wielki przypływ gorąca. Czułam jak rozpadam się na małe kawałeczki. Mój oddech znacznie przyspieszył a wręcz ciężko oddychałam. Xabi nie przestawał pieścić moje młode jędrne ciało. Po chwili poczułam jak zjeżdża ręką do moich czarnych koronkowych majteczek i ściąga je ze mnie. Nie czekając ani chwili dłużej, sięgnęłam do jego spodni rozpięłam rozporek i opuściłam jego spodnie razem z jego bielizną. Wiedziałam, że za chwilę to się stanie, że poczuje jego męskość w sobie. W tym momencie tylko tego pragnęłam. Pragnęłam go poczuć w sobie. Xabi podniósł mnie tak abym nogami opleść go w pasie. Po chwili pocałował mnie namiętnie, poczym jednym ruchem wszedł we mnie. Przez chwilę poczułam lekki ból a po chwili ogarnęła mnie kolejna fala przyjemnej rozkoszy. Xabi spojrzał mi głęboko w oczy i delikatnie przesuwał się nie chcąc sprawiać mi bólu. Wtedy uśmiechnęłam się dając mu znak, że wszystko jest ok. Nasze ciała zaczęły się prężyć. Byliśmy jak w transie, z którego ciężko było nas wybić. Z sekundy na sekundę coraz bardziej rosła w nas ekscytacja. Czułam ze za chwilę zaleje mnie kolejna fala orgazmu. Xabi dyszał coraz głośniej i głośniej a ja pojękiwałam w rytm jego głębokich ruchów. Jego ręce błądziły po całym moim ciele, co wzbudzało we mnie jeszcze większą ekscytacje. Zaczął poruszać biodrami coraz szybciej i szybciej. Wiedziałam ze za chwilę dojdzie a ja już dłużej nie mogłam wytrzymać. Wtedy puściły wszystkie hamulce. Krzyknęłam na cały głos zastygają na chwilę w jednej pozycji. Po chwili Xabi doszedł razem ze mną ciężko dysząc i delikatnie całując moją szyję i dekolt. Przez kilka chwil zastygliśmy w jednej pozycji, by móc nacieszyć się sobą jeszcze przez chwilę. Chciałam abyśmy tak zostali na wieczność, ale wiem, że to jest nierealne. Wiem, że za chwilę będę musiała wrócić do bycia zwykłą dziewczyną a on do bycia sławnym piłkarzem….
_________________________
Przepraszam za wszystkie błędy, jakie mogłam popełnić w tym one shocie, ale nie znam aż tak dobrze Realu Madryt.
One Shot dla itsguiltyland
One Shot dla itsguiltyland
xoxo Natasha
Zamówienia
W tym poście możecie składać swoje zamówienia. Każde zamówienie zostanie rozpatrzone i w komentarzu (jako odpowiedź) zostanie podany adres do gotowego posta.
Zapraszamy do polecania bloga innym :)
xoxo Natasha & Olga
Regulamin Zamówień
1.Przy zamówieniu podaj: imię piłkarza, imię jakie chcesz by miała twoja bohaterka, czy historyjka ma być +18, zakres tematyczny (prosimy o podawanie tematyki), autorkę która ma wykonać zamówienie. Natasza nie przyjmuje zamówień +18.
2.Nie używaj wulgaryzmów. Staraj się formułować myśli zwięźle i przejrzyście oraz unikaj błędów ortograficznych.
3.Czas na wykonanie zamówienia obejmuje okres 4 dni (może się tak zdarzyć, że zamówienie zostanie wykonane wcześniej albo później - jesteśmy tylko ludźmi).
4.Zmówić historyjkę można raz na 2 tygodnie. Byłoby nam ogromnie miło, jakbyście się podpisywali przy zamówieniach.
5.Zostaw komentarz pod swoją historyjką z konstruktywną opinią i jeśli jesteś zadowolony poleć bloga swoim znajomym.
6.“Administracja” zastrzega sobie prawo do usuwania obraźliwych komentarzy.
7.Na znak, że ten regulamin został przeczytany, w zamówieniu dopiszcie słowo“football”.
xoxo Natasha & Olga
About Us
Imię: Natasza
Wiek: 21 (18 grudzień)
Ulubiony klub: Arsenal Londyn, Borussia Dortmund, F.C Barceolna
Ulubiony piłkarz: Łukasz Fabiański, Wojciech Szczęsny, Theo Walcott, Jack Wilshere, Alex Oxlade-Chamberlain, Cesc Fabregas, Kuba Błaszczykowski, Robert Lewandowski, Iker Casillas
Ulubiony kolor: Czarny, brązowy, czerwony, fiolet
O mnie: Zwykła dziewczyna z małego miasta interesująca się piłką nożna, zwłaszcza angielską. Miła, spokojna, lubi pomagać. Nie należy jej denerwować bo lubi pokazać ostre jak brzytwa pazurki. Studentka III roku Stosunków Międzynarodowych robiąca specjalizację z: Bezpieczeństwa Państwa i Zarządzania w Sytuacjach Kryzysowych.
Zainteresowania: Muzyka, śpiewanie, filmy, piłka nożna, siatkówka, pisanie opowiadań
Ulubiona muzyka: Rock, Rock Alternatywny, Metal, Black Metal, Pop Rock
Blog z opowiadaniem: Another Life Another Story
Twitter: xxStereoHearts
Imię: Olga
Wiek: 25 (30 grudzień)
Ulubiony klub: Arsenal Londyn
Ulubiony piłkarz: Thomas Vermaelen, Jack Wilshere, Wojciech Szczęsny, Theo Walcott, Alex Oxlade-Chamberlain, Santi Cazorla
Ulubiony kolor: Wszystkie odcienie niebieskiego, biały, szary
O mnie: Z natury łagodna i opanowana, jednak w akcie złości potrafię pokazać pazury. Kocham muzykę, w wyniku czego nieraz można usłyszeć mój “anielski głos”, niosący się gdzieś między ludźmi. Bardzo uczuciowa, nigdy nie kryje łez - czy to szczęścia, czy smutku. Gonię za marzeniami, chcąc tym samym udowodnić każdemu, że jeżeli pragnie się czegoś ponad wszystko, w końcu uda się to osiągnąć.
Zainteresowania: Muzyka, Fotografia, Książki, Film, Piłka Nożna
Ulubiona muzyka: Rock, Pop Rock, RnB, Soul music
Blog z opowiadaniem: Silent Whisper
Twitter: hoechlicious
Witamy!
Z tej strony Natasha i Olga. Jeśli chcecie dowiedzieć się czegoś więcej o nas, zapraszamy do strony ‘About Us’. Założyłyśmy tego bloga z myślą o Was, drodzy czytelnicy. Pisanie jest dla nas przyjemnością, a wiemy, że każdy chciałby mieć dla siebie jakąś krótką historyjkę ze swoim ulubionym piłkarzem.
Jeśli chcecie, możecie zamówić one-shot’a (krótką historyjkę). Jedyne co musicie zrobić, to zostawić wiadomość. Wiadomość powinna zawierać imię piłkarza, z którym byście chciały historyjkę, czy ma być bardziej dojrzała (+18), jeśli macie jakąś wymarzoną chwilę, sytuację, również możecie nam napisać, będzie nam wtedy o wiele łatwiej.
Mamy nadzieję, że blog w miarę czasu będzie sie dobrze rozwijał, także zapraszamy do zamawiania!
xoxo Natasha & Olga
Subskrybuj:
Posty (Atom)