Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Arsenal Londyn. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Arsenal Londyn. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 3 lutego 2013

Sweet Thresome

Mecz Arsenal vs Barcelona to zawsze intrygujące wydarzenie w Londynie. Taki mecz nie odbywa się codziennie, więc właśnie w tym dniu na The Emirates był komplet widzów […] Kiedy mecz kończy się remisem, zawsze pozostaje lekki niedosyt, bo każda z drużyn mogła wygrać. Tak też i było w tym wypadku. Po gwizdku kończącym grę, na wielkiej tablicy można było zobaczyć: 1-1. Zawodnicy obu drużyn pogratulowali sobie nawzajem wspaniałego i wyrównanego meczu, po czym zeszli z murawy. Atmosfera w szatni po takim meczu nie jest zbyt napięta. W końcu każda z drużyn mogła wygrać a remis jest lepszy niż przegrana. […] Po ciężkim meczu gracze obu drużyn postanowili się wybrać do jednego z klubów w Londynie by rozładować emocje pomeczowe. Mimo iż niektórzy gracze rozmawiali w innym języku, alkohol + dobra zabawa zawsze mówi jednym językiem i  nie trzeba wiele by wszyscy się rozumieli. Aczkolwiek są wyjątki, bowiem niektórzy gracze z Barcelony grali kiedyś w Arsenalu. Jednym z takich zawodników był Cesc Fabregas, który właśnie rozmawiał przy barze z Jackiem Wilsherem.

- Ta panienka ciągle się na mnie gapi – powiedział Jack Wilshere
- Na ciebie? – prychnął Cesc – Raczej na mnie… - puścił dziewczynie oczko
- A kto by się na ciebie patrzył. – omiótł chłopak wzrokiem i upił łyk piwa
- Może spytamy się jej, który się jej podoba i sprawa zostanie rozwikłana… - zaciętym wzrokiem patrzył się na dziewczynę
- Chcesz do niej podejść? – spytał zaskoczony Jack
- Czyżby Jack Wilshere się bał? – spojrzał ze zdziwieniem na przyjaciela
- Ja!? Nigdy! – poruszył się – Idziemy… - ale kiedy chciał wstać zatrzymała go znajoma sylwetka
- Panowie ciągle się na mnie patrzą… - powiedziała uprzejmie wcześniej wspomniana dziewczyna
- Myśleliśmy, że to ty się na nas patrzysz… - powiedział lekko zakłopotany Cesc
- Hmm… - zastanowiła się przez chwilę – To prawda, miałam was na oku – uśmiechnęła się
- Nas? Obu? – wtrącił Jack
- Tak, jesteście niezłymi ciachami i tak trudno było oderwać od was wzrok – przygryzła wargę – Jack Wilshere i Cesc Fabregas… Tylko pomarzyć o was można… - znów przygryzła wargę
- A ty to? – spytał z uśmiechem na ustach Cesc
- Natalia… - przysunęła się do chłopaków
- Miło nam cie poznać Natalio… - powiedział uśmiechnięty Jack
- Więc co panowie robimy? – uśmiechnęła się znów przygryzając wargę
- Możesz tak nie robić? – spytał Cesc
- Podniecam cie? – zaśmiała się Natalia
- Żebyś wiedziała jak bardzo mnie podniecasz… - wyszeptał i westchnął Cesc
- A ciebie Jack podniecam? – spytała bez ogródek
- I to jeszcze jak – teraz to on przygryzł wargę
- Wiecie… - nachyliła się do nich – Za rogiem jest hotel… - szepnęłam im do uszu

Jack i Cesc byli lekko z szokowani propozycją właśnie poznanej dziewczyny. Nie wiedzieli co mają sobie o niej teraz myśleć. Ale kiedy dziewczyna wyciągnęła do nich swoje dłonie, bez najmniejszego zawahania chwycili za mnie i wyszli z baru udając się do pobliskiego hotelu. Nic dziwnego, że nie zawahali. Dziewczyna była zjawiskowo piękna. Drobna budowa ciała, długie kruczoczarne włosy, piękne duże brązowe oczy, średniej wielkości piersi i bardzo zgrabny tyłeczek. O takiej dziewczynie marzy każdy mężczyzna by mieć ja tylko dla siebie. Ale ona nie chciała jednego faceta, wolała dwóch. Najwyraźniej jeden nie zaspokajał jej seksualnych rządź i chciała zabawić się z dwoma. Tym bardziej, że natknęła się na dwój graczy światowej klasy i mała nadzieję, że będą tak dobrzy w seksie jak są dobrzy na boisku. […] Udali się do hotelowego pokoju i bez większych ceregieli zaczęli ściągać z siebie ubranie. Dziewczyna położyła się na łóżku w samej bieliźnie i gestem ręki zachęciła mężczyzn by się do niej przyłączyli. Chętny do zabawy był Cesc Fabregas, który nie miał oporów i dołączył do dziewczyny. Zaczął delikatnie pieścić jej jędrne ciało aż zaczęła się zwijać z doznawanej rozkoszy. Spojrzała przez chwilę na Jacka, który siedział w wygodnie w fotelu i przyglądał się parze zabawiającej się sobą na łóżku. Dziewczyna w dalszym ciągu patrzyła się na Jacka a Cesc pieścił jej ciało. Prawie nie poczuła kiedy zdjął z niej czarny koronkowy biustonosz i zaczął puściej jej jędrne piersi. Jedną ręką zjechał do jej czarnych koronkowych majteczek i wsunął pod nie rękę, po chwili zaczął delikatnie masować jej łechtaczkę aż zaczęła się zwijać z doznawanej rozkoszy. W dalszym ciągu patrzyła się na Jacka zarazem przygryzając lekko swoją wargę. Cesc spojrzał na nią i pocałował namiętnie w usta. Zsunął z niej jej majteczki i po chwili wszedł w nią a ta aż zajęczała. Spojrzała ponownie na Jacka, który wciąż się im przyglądał.

- Zamierzasz dołączyć do nas? – spytała dysząc i pojękując podczas kiedy Cesc poruszał się w niej dość szybko – Już nie mogę się ciebie doczekać… - spojrzała na jego przyrodzenie i przygryzła wargę

Jack wstał i stanowczym krokiem podążył do kochającej się pary. Klęknął przy nich i pozwolił by Natalia zajęła się jego przyrodzeniem. Kiedy zaczęła pieścić jego wielką męskość, Jack zaczął pojękiwać z rozkoszy. Chwycił ją za włosy i przejął na chwilę kontrolę pogłębiając ruchy aż dziewczyna zaczęła się krztusić. Natalia odsunęła go od siebie i zrzuciła z siebie Fabregasa. Przejęła kontrolę nad Jackem. Dość mocno popchnęła go, zmuszając go tym samym do położenia się. Ponownie przejęła nad nim kontrolę siadając na nim okrakiem i dosiadając jego męskości. Zaczęła przesuwać się w górę i w dół dotykając przy tym nagiego torsu Jacka. Nagięła się do chłopaka i pocałowała go namiętnie. Spojrzała na Fabregasa i skinęła głową by dołączył. Po chwili Cesc dołączył do dwójki osób, zajmując swoje miejsce na górze i po chwili wchodząc w Natalię z impetem aż ta jęknęła. Cała trójka zaczęła prężyć się w namiętnym seksie, jęcząc i dysząc ciężko z doznawanej rozkoszy. Najbardziej zadowolona była Natalia, która jęczała raz po raz i całowała raz Jacka a raz Cesca. Po chwili zmienili pozycje i to Cesc był na dole a Jack na górze. Natalia już czuła, że dłużej nie wytrzyma, że zaraz zaleje ją fala niesamowitego orgazmu. Starała się jeszcze powstrzymać ale nie wytrzymała zbyt długo. Po kilkunastu sekundach zalała ją fala orgazmu i rozpadła się na miliony małych kawałeczków opadając bezwładnie na Cesca, który właśnie razem Jackiem szczytował. Cała trójka opadła na łóżko dysząc ciężko. Po chwili Natalia podniosła się…

- Dziękuję panowie – westchnęła – To było wspaniałe przeżycie. Zwłaszcza kiedy się miało dwóch takich ogierów – zaczęła się ubierać a Jack i Cesc byli zdziwieni
- Idziesz już? – spytał Jack i po chwili założył bokserki
- Z chęcią bym została, ale.. No ale chłopak na mnie czeka… - zapięła sukienkę
- Czyli nas wykorzystałaś, tak? – spytał Cesc, który zapinał swoją koszulę
- Gdybyście tego nie chcieli to bym tego nie zrobiła…. – uśmiechnęła się i wyszła z pokoju
- Nie mogę uwierzyć w to, że właśnie wykorzystała nas jedna kobieta – Jack był zszokowany
- Jack… Ale jaka to była kobieta… - przygryzł wargę – Z chęcią bym się z nią umówił jeszcze raz.

Obydwoje się zaśmiali i wyszli z hotelowego pokoju wracając na pomeczową imprezę w barze. 
___________________________
O mój słodki BOŻE! Po co ja się zgodziłam na to wyzwanie. Mam nadzieję, że choć trochę podołałam wyzwaniu. 

One Shot na zamówienie/wyzwanie Nat

xoxo Natasha

środa, 26 grudnia 2012

"Boxing Day"


Obudził mnie delikatny pocałunek mojej ukochanej, która leżała obok mnie. Wiedziałem, że za chwile będę musiał wstać. Otworzyłem oczy i zobaczyłem, że Jane przygląda się mi uważnie. Uśmiechnąłem się do niej a ona odwzajemniła mój uśmiech.

- Theo – szepnęła – Pora wstawać… - dała mu kolejnego buziaka
- Już… - spojrzał na zegarek – Jest tak wcześnie… - zarzucił na głowę kołdrę
- Tak skarbie, już.  – podniosła się Jane – Idę wezmę prysznic..
- Nie kuś mnie, bo dołączę do ciebie – przygryzł wargę
- Zapraszam. Na pewno będzie mi miło. – uśmiechnęła się i zniknęła za drzwiami łazienki

No nic. Musiałem wstać. Wiedziałem, że jak Jane wróci to siłą ściągnie mnie z łóżka. Wstałem więc i otworzyłem szafę w poszukiwaniu czarnej koszuli, krawatu i spodni. Niestety nic nie mogłem dopasować i musiałem zaczekać na Jane, która jak zawsze coś na to poradzi. Po kilku minutach Jane wyszła z łazienki, owinięta w niebieski satynowy szlafrok.

- O mój Boże! Jak ty kusząco wyglądasz? – znów przygryzł wargę
- Theo, nawet o tym nie myśl… - podeszła do niego
- A skąd wiesz o czym myślę co? – chwycił Jane za biodra i przyciągnął do siebie
- No właśnie wiem, o czym myślisz – uśmiechnęła się
- Nie mów, że nie masz na to ochoty… - pocałował Jane w szyję
- Theo Walcott, za 2h musimy być u twoich rodziców na świąteczny obiad. – spojrzała w jego oczy - A przecież wiesz, że nie lubię się spóźniać.
- To zajmie tylko chwilkę – uśmiechnął się i ponownie pocałował Jane w szyję a ta tylko westchnęła
- Masz rację… - pocałowała go – To zajmie tylko chwilę.

Jane pocałowała go namiętnie i zarzuciła mu nogi na biodra. Theo przeniósł ją na łóżko i położył ją na nim. Rozchylił lekko szlafrok i zaczął obdarzać ją delikatnymi pocałunkami w uda, brzuch, talię, piersi, dekolt i szyję. Jane cała zwijała się z rozkoszy jakiej dawała jej Theo. Theo przerwał na chwilę by móc pocałować ją namiętnie w usta. Przy tym delikatnie napierał swoim ciałem na ciało swojej ukochanej. Po chwili znów zaczął obdarowywać swoją ukochaną delikatnymi pocałunkami. Zaczął od szyi zjeżdżając powoli w dół. Dotarł w końcu do jej delikatnych koronkowych majteczek, które bardzo powoli ściągał z niej. Delikatnie palcami zaczął wodzić po udach Jane sprawiając, że przeszły ją delikatne ciarki podniecenia. W końcu rozchylił delikatnie jej uda i dotknął palcami wzgórka łonowego dziewczyny, która napięła wszystkie mięśnie z podniecenia.

- Boże! Theo! – wbiła paznokcie w pościel
- Ciii… - zaśmiał się – To jeszcze nie koniec…

Uśmiechnął się, po czym wrócił do swojego zadania. Delikatnie językiem zaczął pieścić erogenne strefy swojej dziewczyny. Delikatnie włożył kciuka do pochwy Jane zaczęła jeszcze bardziej zwijać się i prężyć z doznawanej przyjemności. Dziewczyna cichutko zaczęła pojękiwać. Theo widział, że już było gotowa. Była już cała wilgotna i gotowa na przyjęcie go. Wiedział, że za chwile jego dziewczyna dojdzie i rozpłynie się. Przestał więc i ponownie zaczął obdarowywać dziewczynę pocałunkami. Tym razem zaczął od dołu do góry by móc skończyć ponownie na ustach swojej ukochanej. Całowali się namiętnie przez chwilę. Theo przez chwilę delikatnie dłońmi pieścił jędrne ciało swojej ukochanej. Po czym podniósł się i zdjął z siebie swoją bieliznę. Położył się delikatnie na swojej dziewczynie ugniatając lekko jej biodra i wbił się w nią z lekkim impetem aż ta krzyknęła cichutko. Theo spojrzał na dziewczynę czule i ponownie pocałował ją w usta. Theo wycofał się bardzo powoli by po chwili wbić się w nią ponownie. Zaczął poruszać się powoli nie przestając ani na sekundę. Dziewczyna zaczęła oddychać głębiej i znacznie szybciej. Theo zaczął poruszać się wewnątrz niej głębiej i szybciej. Dziewczyna czuła delikatny, ale przyjemny ból przy każdym ruchu ukochanego. Theo zaczął znacznie głębiej oddychać ponownie pocałował swoją ukochaną. Jane spojrzała ukochanemu w oczy

- O niebiosa! – krzyknęła wbijając paznokcie w plecy Theo – Nie przestawaj! - krzyczała

Theo zaczął poruszać się jeszcze szybciej. Wiedział, że za chwilę dojdzie. Wiedział również, że jego ukochana też za chwile osiągnie szczyt. Po chwili Jane oblewa wspaniały orgazm a chwilę później dochodzi również Theo. Jane oddycha głęboko by spowolnić oddech i pracę serca. Theo opiera czoło na czole Jane i także ma nie równy oddech. Podnosi powieki i patrzy na nią łagodnie. Po chwili delikatnie składa pocałunek na jej ustach i powili wysuwa się z niej. Siada obok swojej dziewczyny i patrzy na nią czule ubierając bokserki.

- No to co? Możemy już jechać do moich rodziców – uśmiechnął się cwaniacko
- No tak, skończyłeś robotę to można już iść – zrobiła obrażoną minę i walnęła go poduszką
- Ej! – z powrotem położył się na Jane – Wieczorem będziesz błagać o więcej! – pocałował ją namiętnie
- Już nie mogę się doczekać… - odwzajemniła pocałunek

________________________
One Shot na zamówienie Nat

Mam nadzieję, że się podobało.

xoxo Natasha

wtorek, 25 grudnia 2012

"It was only a dream..."


Byłam tak zmęczona po pracy, że jedyne co zdołałam zrobić, to rzucić się na sofę. Byłam nawet na tyle leniwa, żeby chwycić pilota do ręki, więc opuściłam ręce i westchnęłam ciężko. Już chciałam zamknąć oczy, kiedy do salonu wbiegła moja dość żwawa współlokatorka.

‘Hej, hej, hej Amy’ – usiadła na brzegu sofy i patrzyła na mnie z uśmiechem od ucha do ucha.

‘Co znów?’  - spojrzałam na nią i wywróciłam oczami. Uwielbiałam ją, jednak czasami mnie denerwowała tym swoim ciągłym życiem w biegu.

‘Jak minął dzień w pracy? Już jesteś w domu, czemu tak wcześnie?’ – zaczęła zadawać 100 pytań na minutę, ja jednak nie miałam siły na nie odpowiadać. Oparłam rękę na czole i spojrzałam na nią.

‘W porządku, zawsze wracam o tej porze, jestem okropnie zmęczona i chcę spać!’ – zamknęłam oczy i ziewnęłam nie zwracając już na nią uwagi.

‘Nudziara z ciebie. Myślałam, że może wyjdziemy gdzieś dziś wieczorem, w końcu jest piątek?’ – zignorowałam jej pytanie i próbowałam w końcu zasnąć. I chyba mi się to udało. Obudziłam się po dziesięciu minutach, tak mi się wydawało. Otworzyłam powoli oczy i przetarłam je delikatnie, za chwilę spoglądając na zegarek. Spałam prawie 3 godziny. Kiedy miałam już wstawać z sofy, dostrzegłam chłopaka siedzącego na krześle naprzeciwko, wpatrującego się we mnie. Zamrugałam kilka razy, by upewnić się, czy czasami nie mam jakiś omamów, jednak on tam cały czas siedział. Rozejrzałam się po salonie, jednak nikogo więcej nie zauważyłam. O dziwo w domu panowała głucha cisza.

‘Hej?’ – zastanawiałam się w duszy, dlaczego ten chłopak siedział tutaj i wpatrywał się we mnie tak natarczywie.

‘Hej’ – odpowiedział i uśmiechnął się, ukazując przy tym dołeczki w policzkach. Boże - cała zadrżałam. Nie miałam pojęcia co on tu właściwie robił, ale wyglądał tak pociągająco, że nie mogłam oderwać od niego wzroku.

‘Kim jesteś i co tu robisz?’ – tylko tyle zdołałam z siebie wyrzucić. On natomiast wstał szybko i przyłożył palec do moich ust, uciszając tym mnie i szepnął prosto do ucha. ‘Wiesz kim i wiesz dlaczego’ – znów cała zadrżałam. Nie miałam pojęcia kim był. Oczywiście miałam kilka zbliżeń seksualnych w ciągu ostatnich miesięcy, ale takiego faceta nigdy bym nie wyrzuciła z moich myśli. Nie znałam go.

‘Ja… Byłeś… Znaczy jesteś?’  - wyjąkałam, a on pochylił się i znów uśmiechnął, zatrzymując się kilka milimetrów przed moją twarzą.

‘Jack, mam na imię Jack’ – powiedział patrząc mi prosto w oczy i chwycił moją twarz w swoje dłonie, całując mnie jak namiętniej potrafił. Przestałam się zastanawiać nad tym kim był i co chciał. Całkowicie oddałam się jego pocałunkom.

Jego usta były miękkie i natarczywe naraz. Jego dłonie zaczęły błądzić po moim ciele i przyciągnął mnie w końcu do siebie. Miał silne ramiona. Więc co? Miał na imię Jack, był przystojny, dlaczego miałabym się z nim nie przespać? Już kilka razy zdarzyły mi się krótkie zbliżenia seksualne z nieznajomymi. Jedno więcej nie zrobiłoby żadnej różnicy. Usiadłam więc na jego kolanach i zaczęłam rozpinać jego koszulę, a jego ręce zjechały w dół po moich plecach, w końcu zatrzymując się na pośladkach.

‘ Jesteś taka piękna…’ – wymamrotał pomiędzy pocałunkami, które były coraz bardziej śmielsze. Nie mogłam się powstrzymać i uśmiechnęłam się na to co powiedział. Nie mogłam pojąć dlaczego tak bardzo go pragnęłam. Siedziałam na nim, czując jak jego członek twardnieje z każdą sekundą. Pozwoliłam swoim dłonią zjechać po jego nagim torsie i zatrzymałam się dopiero przy jego spodniach. Spojrzałam mu prosto w oczy, oczekując jego zgody, a on tylko przycisnął moją rękę do paska. Pozbyłam się go tak szybko, jak chyba nigdy w życiu, za chwilę zdejmując też jego spodnie. Chciałam zobaczyć i poczuć jak bardzo był wielki.

‘O mój Boże!’ – prawie że pisnęłam. Jego członek był duży, oblizałam mimowolnie usta, a pojedynczy dreszcz podniecenia przeszył całe moje ciało. Chwyciłam więc go szybko w swoją dłoń i zaczęłam pocierać, za moment poruszając dłonią w górę i w dół. Widziałam jak przymyka oczy, odchylając się trochę do tyłu. Nigdy nie miałam takiego sprzętu w swoich rękach. Każdy ruch sprawiał mu ogromną przyjemność. Po chwili zdałam sobie jednak sprawę, że jedna ręka mi nie wystarczy. Użyłam obu rąk, a on zaczął jęczeć z rozkoszy. Otworzył oczy i patrzył się na mnie, błagając bym wzięła go do buzi. Jak mogłam mu odmówić? Wiedziałam co będzie mnie czekało po tym, jak już wejdzie we mnie. Popchnęłam go na sofę i zdjęłam z siebie wszystkie ubrania, rzucając je na podłogę. Przygryzłam dolną wargę, widząc jak jego wielka męskość czeka na mój kolejny ruch. Pochyliłam się nad nim i w końcu wzięłam go do ust, prawie się krztusząc. Znów zaczęłam się poruszać, w górę i w dół, pomagając sobie przy tym rękoma. Chciałam mu sprawić jak największą przyjemność. I udawało mi się to. Czułam jak jego członek pulsuje, jak każdy mięsień w jego ciele się napina. W końcu nie wytrzymał i jęknął głośno, chwytając mnie za piersi, zaczął je masować w tym samym rytmie.  W końcu spojrzałam na niego niewinnie i oblizałam koniuszek jego męskości, za chwilę siadając na nim. Prawie wrzasnęłam, kiedy wszedł we mnie. Byłam już tak wilgotna, że wszedł bez oporu. Wpatrywał się we mnie mętnym wzrokiem i położył swoje dłonie na moich biodrach, zaczynając poruszać się we mnie coraz szybciej i głębiej.

‘O mój Boże, Jack!’ – wrzasnęłam z podniecenia. Teraz on miał nade mną władzę. Przygryzałam dolną wargę, próbując jakoś panować nad wrzaskami, jednak to co ze mną robił, to jaką mi sprawiał przyjemność, było nie do opisania. Po całym moim ciele rozchodziły się dreszcze podniecenia. Czułam przyjemne mrowienie w podbrzuszu. Jeszcze żaden facet tak na mnie nie działał. Zamknęłam oczy, oddając mu się w zupełności. Byłam cała jego, a kiedy w końcu zmienił pozycję, kładąc mnie delikatnie na plecach, wbiłam mu paznokcie w ramiona, zostawiając na nich ślady. Nasze oddechy stawały się coraz szybsze, nasze ciała były jednością. Kropelki potu z nas spływały i czułam, że w końcu nadejdzie ten moment. Ta chwila. Pocałował moją szyję, przygryzając ją delikatnie. Za chwilę zjechał ciut niżej i zajął się moimi sutkami, które stwardniały z podniecenia. Nie mogłam wydobyć z siebie żadnego słowa. Dyszałam za to ciężko.

‘Chcę więcej, Jack!’ – błagałam go, dysząc mu do ucha. Natychmiast przyspieszył i zaczął wchodzić we mnie mocniej i głębiej. Prawie bolało , jednak jednocześnie było relaksujące. Nie wiedziałam, co to było. Schował w końcu twarz w zgięciu mojej szyi, kiedy doszliśmy w tym samym czasie. Przylgnął swoim ciałem bardziej do mojego, wpatrując się w moje piersi, a kiedy w końcu ze mnie wyszedł, poczułam jakbym doznała kolejnego orgazmu. Spojrzałam mu głęboko w oczy i przygryzłam dolną wargę. Kiedy się poruszył, znów jęknęłam. Druga runda? Pomyślałam sama do siebie i przymrużyłam oczy. Byłam zaskoczona, bo wyglądało na to, że myślał o tym samym. Tym razem jednak kochaliśmy się bardziej romantycznie i łagodnie.

‘Wydaje mi się, że Cię…’

Otworzyłam machinalnie oczy i rozejrzałam się po salonie. To był tylko sen. Tylko pierdolony sen. Jednak w głębi serca wiedziałam, że ten chłopak gdzieś tam istniał. Wiedziałam, że już gdzieś go widziałam. I musiałam go odnaleźć choćby nie wiem co…

Pocałował w końcu moje ucho, kiedy wtulił się we mnie od tyłu I objął mnie swoimi silnymi ramionami. Czułam jego oddech na sobie. Serce waliło mi jak szalone, a kiedy usłyszałam jego szept, obróciłam się do niego.
_________________________________________
One shot na zamówienie Gab Ella 

Mam nadzieję, że się podobało i przepraszam, że tak długo zajęło mi pisanie.

Pozdrawiam Olga xx

poniedziałek, 24 grudnia 2012

"Party"


- Carl, co tak sam siedzisz? – spytał Alex Oxlade – Chamberlain
- A nie mam ochoty na imprezy. – odpowiedział Carl Jenkinson - Nie wiem dlaczego dałem się namówić na to.
- Dałeś się na to namówić bo u mnie są najlepsze domówki na świecie. – zaśmiał się
- Jasne – burknął – Mogę już iść? – spytał grzecznie
- Nie, nie możesz. Bo muszę ci kogoś przedstawić…
- O nie! Alex… Kolejna dziewczyna?? – schował twarz w ręce
- Nie migaj się tylko bierz co dają – zaśmiał się – Z resztą potrzebujesz dziewczyny. Strasznie mizernie wyglądasz.
- Mów za siebie. – prychnął – Może to ty potrzebujesz dziewczyny.
- Oj przestań… Gapisz się na nią cały wieczór… więc zaraz wracam… - odszedł
- Alex… Nie…  - ale było już za późno, Alex wrócił z jakąś dziewczyną
- Carl, to jest Scarlet Morgan. Scarlet to jest Carl Jenkinson. Liczę, że dobrze się nim zajmiesz – uśmiechnął się do dziewczyny
- Mam nadzieję… - uśmiechnęła się dziewczyna
- No to ja zostawiam was samych – ponownie się uśmiechnął i odszedł
- Przepraszam za kolegę – spojrzał na dziewczynę z uśmiechem Carl
- Nie, nic nie szkodzi. Zawsze możemy pogadać… No chyba, że nie chcesz to sobie pójdę.
- Nie, nie… Możemy porozmawiać. – chwile później – Więc Alex cie tu zaprosił?
- Tak, ale nie chętnie przyszłam. Nie lubię takich imprez.
- Zobacz to zupełnie tak jak ja. – zaśmiał się – Może przeniesiemy się w cichsze miejsce?
- Z miłą chęcią przeniosę się gdzieś indziej.

Carl chwycił Scarlet za rękę i pociągnął ją za sobą. Bacznie przyglądał się im Alex i uśmiechał się z triumfem. Scarlet i Carl weszli do jakiego pokoju. Scarlet siada na łóżku a zaraz obok niej Carl. Przysuwa się nie co.
- Więc… - zaczęła nieśmiało Scarlet
- Więc… - również nie wiedział co ma powiedzieć – Jakoś rozmowa się nie klei… - podrapał się za głowę
- Może lepiej pójdę… - wstała ale Carl złapał ją za rękę i przyciągnął do siebie
- Nie... Poczekaj! – przycisnął ją lekko do siebie i pocałował
- Carl…? – była lekko zaskoczona
- Po co grać w podchody… - złożył delikatny pocałunek na szyi Scarlet
- Carl… - westchnęła głęboko
- Ciiii…. – szepnął kładąc ją na łóżku – Możemy miło spędzić tę noc…

Carl położył Scarlet delikatnie na łóżku, zaczął rozpinać małe guziczki w jej bluzce. Kiedy już jej rozpiął, delikatnie zsunął ją z niej i złożył pocałunek  na jej brzuchu, przez który przebiegły delikatne ciarki podniecenia. Scarlet westchnęła głęboko i wpiła paznokcie w narzutę na łóżku Alex’a. Carl pocałował ponownie brzuch Scarlet po czym przeniósł się niżej zaczął rozpinać spodnie dziewczyny. Po kilku sekundach Scarlet leżała już bez spodni a Carl przyglądał się jej bacznie. Delikatnie palcami zaczyna dotykać łono dziewczyny, która zaczyna zwijać się z doznawanej przyjemności. Carl rozchyla jej nogi by mieć większy dostęp, ale Scarlet powstrzymuje go.

- Carl… Nie jestem jeszcze gotowa – westchnęła kiedy Carl ponownie dotknął palcami jej łona
- Ciii… - uspokoił ją – Nie musisz się o nic obawiać…

Spojrzał dziewczynie głęboko w oczy i pocałował ją namiętnie. Po czym ponownie zanurkował miedzy jej nogi. Zdjął jej satynowe majteczki iż zaczął delikatnie pieścić językiem jej łechtaczkę. Z początku robił do delikatnie sprawiając dziewczynie dużą przyjemność. Po kilku minutach zaczął robić to bardziej intensywnie. Scarlet zwijała się z doznawanej rozkoszy. Dyszała głośno, pojękiwała i wbijała paznokcie w narzutę. Czuła, że już za chwilę dojdzie. Już nie mogła powstrzymać tego uczucia. Cieniutka tama zaczynała pękać…

- Dojdź dla mnie mała! – powiedział Carl
- O MÓJ BOŻE!!! CARL!!! – krzyknęła

Scarlet jak na zawołanie doznała niesamowitego orgazmu. Jeszcze przez kilka minut jej ciało drgało a każdy mięsień spinał się. Carl naciągnął z powrotem  na jej biodra satynowe majteczki i położył się lekko na niej składając na jej ustach delikatny pocałunek.

- Podobało, panno Morgan? – szepnął jej do ucha
- Bardzo, panie Jenkinson – zamknęła oczy i pocałowała go namiętnie. 

________________
One Shot n zamówienie dvingende XO

Mam nadzieję, że one shot się podobał.

xoxo Natasha

środa, 19 grudnia 2012

"Big Game"


W meczu z Reading wszedłem na boisko zaledwie na 8 minut przed końcowym gwizdkiem. Ale i tak odczułem wcześniejszą kontuzję. Boss po meczu kazał mi pójść do masażysty by rozmasować bolące miejsce. Zgodnie z rozkazem Bossa następnego dnia udałem się do gabinetu masażu. Ze sobą zabrałem Lukasa i Theo. Weszliśmy do naszego Arsenalowego salonu masażu i bardzo się zdziwiłem. Zdziwiłem się, bo zmienił się personel w gabniecie. Mianowicie chodzi mi o osobę którą robiła masaże. Odkąd podpisałem kontrakt z Arsenalem masaże robiła przemiła pani o imieniu Natalie. Dziś moim oczom ukazała się inna zjawiskowa piękność. Szurnąłem Theo w bok mówiąc:

- Nie wiesz co się stało z Natalie? – szepnął Olivier
- Nie. Sam jestem zdziwiony - odpowiedział Theo
- Kurczę… - westchnął Olivier – I co ja teraz zrobię? – podrapał się za podbródek
- Zrobisz to co zwykle… Uśmiechniesz się miło, puścisz oczko i  jakoś pójdzie – zaśmiał się Theo
- Bardzo śmieszne – odpowiedział obrażony Olivier
- Witam panów! – powiedziała z uśmiechem dziewczyna – Nazywam się Kate i dziś zastąpię panią Natalie. Olivier Giroud pójdzie ze mną. Do reszty zaraz przyjdzie inna osoba. – dokończyła z uśmiechem
- Trzymaj się stary! – wtrącił Lukas Podolski, po czym razem z Theo zaśmiał się

Kilka chwil później znalazłem się w dobrze znanym mi pokoju. Usiadłem na kozetce i zrzuciłem z siebie ciepły zimowy płaszcz czekając na dalsze instrukcje od nowo poznanej pani masażystki, Kate.

- Mogę spytać, dlaczego nie ma Natalie dziś? – wtrącił lekko onieśmielony Olivier
- Spokojnie panie Giroud. – spojrzała na niego dziewczyna - Natalie przekazała mi wszystko co mam zrobić. Nie musi się pan o nic martwić.
- Rozumiem… - uśmiechnął się Olivier – W takim razie mów mi Olivier – podał dłoń dziewczynie
- Kate, miło mi… - uśmiechnęła się – Możesz się rozebrać. Za parawanem masz wszystko przygotowane.
- Tak jest! – zasalutował i oddalił się

Za parawanem rozebrałem się i okryłem dolną część ciała białym ręcznikiem który leżał starannie przygotowany na krzesełku obok. Kiedy zza niego wyszedłem, w pokoju nikogo nie zastałem. Rozejrzałem się jeszcze raz by sprawdzić ale to nic nie dało. Po chwili usłyszałem głos dobiegający z nikąd.

- Proszę się wygodnie położyć na kozetce, panie Giroud… - odezwała się Kate – Zrobimy to po mojemu.
- Po mojemu? – zadał sam sobie pytanie

Olivier położył się na kozetce i zaczął czekać co się wydarzy. Po kilku chwilach na swoich plecach poczuł delikatny dotyk dłoni swojej masażystki.  Delikatnie ale z coraz większym uciskiem masowała mu ramiona i kark. Po chwilę zjechała niżej. Zaczęła delikatnie masować dolny kręgosłup Oliviera sprawiając mu przy tym ulgę i przyjemność. Po chwili stało się coś nie oczekiwanego. Kate pocałowała go delikatnie w masowane miejsce. Olivier podniósł się i spojrzał na dziewczynę. Kiedy na nią spojrzał zobaczył że dziewczyna stoi przed nim prawie naga. Od nagości dzieliły ją jedynie skąpe koronkowe czarne majteczki i czarny koronkowy stanik. Olivier spojrzał na nią ze zdziwieniem. Może nie było by takie dziwne, gdyby nie czerwone świecące różki jak u diabełka na głowie Kate. WTF!? – pomyślał sobie Olivier, ale zaraz potem przypomniał sobie słowa Kate: ”Zrobimy to po mojemu”. I już nic nie było takie dziwne. Olivier uśmiechnął się cwaniacko i położyła się plecami na kozetce. Chwilę później siedziała okrakiem na nim Kate. Delikatnie opuszkami palców jednej ręki przejechała po nagim torsie Oliviera sprawiając, że przeszły go delikatne dreszcze. Drugą rękę wsunęła pod ręcznik sprawiając, że Olivier westchnął głęboko. Po chwili zaczęła całować delikatnie klatę. Olivier otworzył szeroko oczy i podniósł się lekko. Spojrzał w oczy Kate i pocałował ją namiętnie w usta zapierając jej dech w piersiach. Podczas pocałunku Olivier zwinnie rozpiął stanik Kate i rzucił go na podłogę. Olivier zaczął całować szyję Kate, zjeżdżając na dekolt kończąc na piersiach. Zaczął się nimi delikatnie bawić sprawiając Kate przyjemność. Jej jędrne piersi stwardniały pod pieszczotami Oliviera. Olivier włożył delikatnie jedną rękę pod majteczki Kate. Kate była cała wilgotna i gotowa na przyjęcie go. Olivier ponownie pocałował ją w usta przy czym zerwał z niej jej koronkowe majteczki. Kate zsunęła z niego ręcznik i spojrzała na jego nagą męskość. Delikatnie ujęła ją w dłonie i zaczęła przesuwać je ku górze i ku dołowi. Olivier zamknął oczy i delektował się chwilą kiedy Kate sprawowała nad nim kontrolę. Po kilku chwilach Kate przestała i spojrzała w oczy Oliviera, chcąc mu powiedzieć, że jest gotowa go przyjąć. Olivier nie zawahał się ani na chwilę. Pocałował ją namiętnie, po czym jednym szybkim ruchem wszedł w nią. Przez chwilę poczuła lekki ból by po chwili mogła ogarnąć ją kolejna fala przyjemnej rozkoszy. Olivier poruszał się w niej głęboko ale powoli. Ciała ich zaczęły się prężyć. Kate jęczała z doznawanej rozkoszy, a Olivier dyszał głęboko i ciężko. Olivier robił coraz szybsze ruchy biodrami. Czuł, że za chwilę dojdzie więc przyśpieszył jeszcze bardziej. Wtedy puściły wszystkie hamulce. Kate krzyknęła na cały głos jego imię, zastygając na chwilę w jednej pozycji. Olivier doszedł razem z nią ciężko dyszą. Po chwili wyszedł z niej powili. Spojrzał jej głęboko w oczy i ponownie pocałował ją namiętnie.

- Jest Pan dość wymasowany, Panie Giroud? – szepnęła Kate
- Jak nigdy dotąd Kate – pocałował ją w koniuszek nosa i wstał by się ubrać


____________
Przepraszam za moją wyobraźnię, ale chyba mnie trochę poniosło. 

One shot na zamówienie: @OnlyArsenal22

xoxo Natasha

niedziela, 9 grudnia 2012

"After the Match"


Mecz Arsenalu przeciwko West Brom oglądałam w wielkim skupieniu. Padł pierwszy karny i trybuny zaczęły szaleć po udanym strzale Mikela Artety. Ale to nie on jest moim bohaterem. Mój bohater biega w koszulce z numerem 5 i jest kapitanem drużyny. Bacznie się mu przyglądałam i za każdym razem serce mi stawało, kiedy podbiegał do niego gracz z West Bromu by go faulować. W II połowie meczu padł kolejny karny i znów trybuny zaczęły szaleć po udanym strzale Artety. Kilkanaście minut później usłyszałam dźwięk gwizdka kończący mecz. Zerwałam się ze swojego miejsca i ruszyłam w stronę tunelu by pogratulować mojemu ukochanemu wspaniałego meczu i wygrania go. Wbiegłam do tunelu i rzuciłam się mu na szyję. Przylgnęłam do jego spoconego ciała i pocałowałam go namiętnie w usta. Odsunął się ode mnie lekko mówiąc:

- Spocony jestem… - spojrzał na nią czule
- Nie ważne. Tak wyglądasz bardzo seksownie. A tak nawiasem to gratuluje ci wygrania meczu – ponownie rzuciła się mu na szuje całując go
- Gabi… - ponownie się odsunął – Zobaczymy się za kilkanaście minut – posłał jej lekki uśmiech i zniknął w drzwiach do szatni Arsenalu

Thomas był jakiś inny, dziwny, spięty, chłodny… Sama nie wiem jak mam to nazwać, ale to nie było nic przyjemnego. Udałam się, więc do samochodu by poczekać na mojego ukochanego.  Po kilkunastu minutach dołączył do mnie Thomas. Całą drogę do jego mieszkania spędzimy w milczeniu. Weszliśmy do mieszkania i dalej panowała niezręczna cisza. W końcu nie wytrzymałam:

- Thomas Skarbie, co się dzieję? – powiedziałam z troską w głosie
- Nic. Po prostu nie jestem w humorze. – otworzył lodówkę i wyciągnął z niej sok
- Dlaczego? Przecież wygraliście mecz. Powinieneś świętować. – uśmiechnęła się do niego i pocałowała go w usta
- Wygraliśmy, bo mieliśmy farta z karnymi a tak graliśmy bardzo słabo.
- Ale wygraliście i to się liczy. A to, że gracie słabo to każdemu się zdarza spadek formy – uśmiechnęła się do chłopaka – Zresztą jesteś kapitanem i możesz ich doprowadzić do porządku.
- Do porządku to ja mogę doprowadzić ciebie – uśmiechnął się uwodzicielsko
- Taak?? – przygryzła lekko swoja wargę – W takim razie już nie mogę się doczekać…

Udała się do salonu a zaraz za nią poszedł Thomas. Usiedli na kanapie i zaczęli się delikatnie wymieniać pocałunkami. Cudowne dreszcze przeszły Gabriele aż zaczęła dyszeć głęboko i powoli. Thomas lekko rozchylił bluzkę Gabrieli i zaczął całować jej dekolt przechodząc na szyję chwilę później znów na dekolt. Kiedy jego usta były zajęty całowaniem szyi i dekoltu Gabrieli jego ręce były zajęte rozpinaniem jej bluzki i zdejmowaniem jej. Gabriela została w samym biustonoszu. Thomas spojrzał na nią, uśmiechnął się i pocałował ją namiętnie. Gabriela również zdjęła z niego koszulę i zaczęła dotykać palcami jego nagiego torsu. Zataczała opuszkami palców delikatne kółeczka na jego ciele, gdy ten dalej obsypywał ją delikatnymi pocałunkami szepcząc od czasu do czasu „kocham cię”. Te delikatne pieszczoty sprawiły, że Gabriele zaczęli przechodzić delikatne dreszcze ekscytacji. Teraz to ona przejęła nad nim kontrolę i jednym zwinnym ruchem przewróciła go na plecy i usiadła na nim okrakiem. Spojrzała na niego odgarniając ręką swoje włosy z twarzy i uśmiechnęła się uwodzicielsko. Chwilę później to ona zaczęła delikatnie całować tors Thomasa sprawiając, że zaczął głębiej oddychać. Przerwała na chwilę by spojrzeć na swojego ukochanego ponownie. Thomas oblizał delikatnie swoje wargi i pocałował Gabriele w usta. Sięgnął swoimi dłońmi do paska u spodni Gabrieli zaczął go rozpinać. Po chwili pasek wylądował na podłodze a kilkanaście sekund później Gabriela siedziała okrakiem na Thomasie już bez spodni. Ponownie spojrzała na ukochanego i teraz to ona zajęła się jego spodniami. Rozpięła rozporek i delikatnie pogładziła dłonią jego prężącą się męskość. Ściągnęła z niego spodnie i delikatnymi pocałunkami obdarowywała go zaczynając od podbrzusza, idąc ku górze kończąc na ustach. Thomas zwinnym ruchem jednej ręki rozpiął biustonosz i rzucił go gdzieś na podłogę. Ponownie wziął górę nad Gabrielą i przewrócił ją na plecy siadając delikatnie na jej udach. Pochylił się i delikatnie zaczął całować jej jędrne piersi, które pod jego dotykiem zaczęły twardnieć. Gabriela zaczęła zwijać się z rozkoszy, jakiej dostarczał jej Thomas. Jedną ręką sięgnął do jej białych koronkowych majteczek i włożył pod nie rękę dostając się do raju swojej ukochanej. Dziewczyna jeszcze bardziej zaczęła zwijać się z rozkoszy. Jej ciało przechodziły lekkie drgania spinających się mięśni. Thomas czuł, że jest już gotowa by go przyjąć, ale chciał się jeszcze trochę nią pobawić. Oderwał się od piersi Gabrieli i zanurkował między jej nogi. Gabriela zaczęła jeszcze głośniej dyszeć a nawet zaczęła pojękiwać. Po liku minutach pieszczot, Thomas przysuwa ją do swoich bioder aż ta może poczuć jego wielką męskość na sobie. Zdejmuje z siebie swoją bieliznę i wchodzi w nią z wielkim impetem. Gabriela krzyczy czując w głębi ciała lekkie ukłucie. Nieruchomieje na chwilę patrząc rozświetlonymi oczami na swojego ukochanego.

- Wszystko w porządku? – szepnął jej do ucha?

Gabriela kiwnęła głową z szeroko otwartymi oczami. Thomas wycofuje się bardzo powoli by po chwili wbić się w nią ponownie. Zaczął poruszać się powoli nie przestając ani na sekundę. Był oparty na łokciach, więc Gabriela czuła ciężar jego ciała na sobie.

- O niebiosa! – krzyknęła, gdy ten nie przestawał się poruszać

Po chwili Gabriela dochodzi a razem z nią Thomas. Gabriela dyszy ciężko, próbując zwolnić swój oddech i serce. Thomas opiera czoło na czole Gabrieli i także ma nie równy oddech. Podnosi powieki i patrzy na nią łagodnie. Po chwili delikatnie składa pocałunek na jej ustach i powili wysuwa się z niej. Thomas kładzie się obok i przytula mocno Gabrielę.

- Dziękuję Gabi – szepnął jej do ucha i pocałował w głowę
- To ja ci dziękuję – powiedziała szepcząc by po chwili udać się do krainy morfeusza. 

_____________
One Shot na zamówienie: i-think-i-could-love-her

Mam nadzieję, że się podobało. Zapraszam do działu zamówień :)

xoxo Natasha

czwartek, 6 grudnia 2012

"Yes, I am Jack Wilshere..."


Wygrane derby północnego Londynu nie przyniosły mi uczucia spełnienia. Powtórzony wynik z przed kilku miesięcy nie zadowalał mnie tak jak bym tego chciał. Brakowało mi czegoś… Tylko czego??? Tak, na to pytanie odpowiedziałem sobie wieczorem.

Wieczorem następnego dnia razem ze Szczęsnym udałem się do klubu by przedłużyć świętowanie zwycięstwa nad Tottenhamem o jeden dzień. Jak tylko weszliśmy do klubu to moim oczom ukazała się Ashley Morgan, dziewczyna jednego z zawodników Tottenhamu, która siedziała samotnie przy barze. Kiedy już myślałem, że jest sama, moim oczom ukazał się Tom Huddlestone, jej chłopak. Przez kilka sekund przyglądałem się bacznie Ashley. Nagle mnie olśniło. Już wiedziałem, co może dopełnić uczucia spełnienia po meczu. Zacząłem zmierzać ku niej, kiedy już byłem blisko, ta nagle wstała wpadając na mnie.

- Oh najmocniej przepraszam… - powiedział szybko po zderzeniu patrząc z uśmieszkiem na ustach jak dziewczyna pociera ręką zmoczoną bluzkę.
- No pięknie! Moja nowa bluzka została zniszczona… - podniosła głowę by spojrzeć na sprawcę zdarzenia – Proszę, proszę… Jack Wilshere… - była lekko zaskoczona jego widokiem.
- Tak, we własnej osobie – dygnął lekko i uśmiechnął się uwodzicielko – Przepraszam za bluzkę.
- Nie szkodzi i tak już wychodziłam – spojrzała na swojego chłopaka, który świetnie się bawił z inną dziewczyną
- Widzę, że chłopak nie przejawia większego zainteresowania tobą, co?
- No jak widać… - znów spojrzała na zawodnika Tottenhamu i posmutniała.
- Chcesz się może odegrać? – spojrzał na nią ta się uśmiechnęła więc pociągnął ją na parkiet.
- Nie obawiasz się konfliktu? – założyła mu ręce na szyję.
- Myślisz że się boje jakiegoś byle chłystka z Tottenhamu? – zbliżył się do niej – Chyba sobie żartujesz! – delikatnie musnął ustami szyję dziewczyny.
- Co robisz? – zaczerwieniła się lekko.
- Nie mów, że nie chcesz… - spojrzał jej w oczy.
- Czytasz mi w myślach – pocałowała go namiętnie w usta, spoglądając przy tym na swojego chłopaka, który właśnie ich zauważył.
- A ty nie boisz się kłótni ze swoim chłopakiem, który właśnie tu zmierza?
- Ash! Co ty z nim robisz? – podszedł do nich Tom Huddlestone, zawodnik Tottenhamu.
- On ma imię! – szybko wtrąciła Ashley – Idziemy Jack! – pociągnęła chłopaka ze rękę.
- Gdzie mnie ciągniesz? – spytał lekko zaskoczony.
- Zabierz mnie stąd! I zrób ze mną co zechcesz!

Jack uśmiechnął triumfatorko i wyszli z klubu. Wsiedli do luksusowego samochodu Jacka, po czym odjechali. Nie minęło 20 minut, a już znajdowali się w apartamencie Jacka. Jack przyparł Ash do ściany namiętnie całując ją. Skrępował jej ręce nad głową by mieć nad nią większą kontrolę. Całował jej szyję robiąc przy tym lekką malinkę. Ash uśmiechała się nieustannie bo lekką ją to łaskotało. Chwilę później znów całowali się namiętnie. Ash objęła nogami Jacka po czym zarzuciła mu ręce na szyję. Zaczęli się przemieszczać i po kilku sekundach znaleźli się w wielkim pokoju Jacka. Jack rzucił Ashley na łóżko, po czym do niej dołączył, kładąc się lekko na niej i zaczął ponownie ją całować. Jego pocałunki była coraz bardziej zachłanne. Podniósł się i zdjął z siebie koszulę, a po chwili zrobił to samo ze zmoczoną wcześniej bluzką Ashley. Przez chwilę wpatrywali się w siebie zachłannym, namiętnym wzrokiem. Jack nagiął się i przeciągnął językiem bo nagim brzuchu Aschley wzbudzając w niej rozkoszne dreszcze. Dłońmi sięgnął do jej spodni, po czym rozpiął rozporek i zdjął je z niej. Rzucił je gdzieś na podłogę, po czym zdjął z dziewczyny jej czarne majteczki. Przeciągnął opuszkami palców po jej udzie po czym zniknął między jej nogami. Ashley zwijała się i jęczała z rozkoszy jakiej dawał jej Jack.

- O mój kochany Boże! – krzyknęła.
- Krzycz do woli Panno Morgan – spojrzał na nią przez chwilkę – Tu nikt ciebie nie usłyszy – powiedział po czym wrócił do swojego zajęcia.
- Proszę Jack! – wbiła paznokcie w pościel – Już nie mogę!

Jack ponownie wyłonił się z pomiędzy nóg Ashley. Uśmiechnął się, po czym przysunął się bliżej piersi Ash i zaczął się nimi delikatnie bawić. Pod wpływem jego pieszczot jej piersi i stuki zaczęły twardnieć. Ashley znów zaczęła pojękiwać z rozkoszy.

- Pieprz mnie Jack! – krzyknęła.
- Błagaj mnie! – krzyknął – Błagaj mnie abym cie przeleciał.
- Błagam Jack!!! – krzyknęła jeszcze głośniej – Przeleć mnie tu i teraz!
- Jak mam na imię?! – powiedział zdejmując spodnie.
- Jack – spojrzała na jego wielkie przyrodzenie.
- Głośniej! – zdjął bieliznę.
- Jack Wilshere – krzyknęła.

Pocałował ją namiętnie, po czym jednym szybkim ruchem wszedł w nią. Przez chwilę poczuła lekki ból by po chwili mogła ogarnąć ją kolejna fala przyjemnej rozkoszy. Jack poruszał się w niej głęboko ale powoli. Ciała ich zaczęły się prężyć. Ashley jęczała z doznawanej rozkoszy, a Jack dyszał głęboko i ciężko. Jack robił coraz szybsze ruchy biodrami. Czuł, że za chwilę dojdzie więc przyśpieszył jeszcze bardziej. Wtedy puściły wszystkie hamulce. Ashley krzyknęłam na cały głos jego imię, zastygając na chwilę w jednej pozycji. Jack doszedł razem z nią ciężko dyszą. Po chwili wyszedł z niej powili i usiadł obok.

- Może pani już wracać do swojego chłopaka, panno Morgan. Moje zadanie zostało zakończone – nałożył bokserki, po czym zostawił dziewczynę wychodząc z pokoju. 

__________________
One shot na zamówienie @adoreszczesny

Mam nadzieję, że się podobało.

xoxo Natasha

piątek, 23 listopada 2012

"W drodze"

Hej, to jedna z nielicznych krótkich historyjek ++18, które napisałam i, z którymi chciałabym się z wami podzielić. Mam nadzieję, że wam się spodoba. Ostrzegam jest to scena seksu! ;3
_______________________________________________________________________________

Zatrzymał się w lesie, tak jak poprosiła. Widział w jej oczach te dzikie iskierki, które tak go intrygowały, pokazując jak bardzo go pragnie. Właśnie w tym samochodzie, w tym lesie, właśnie teraz. Nie zastanawiając się ani chwili dłużej, chwycił ją w swoje ramiona i posadził delikatnie na sobie. Jego ręce błądziły po całym jej ciele. Zachłanne każdego dotyku. Ona nie była mu dłużna. Zatapiała swoje palce w jego włosach, składając kolejne namiętne pocałunki na jego ustach. Zachowywała się, jak dzikie zwierze wypuszczone z klatki. Nie obchodziło ją nic oprócz niego. Chciała, żeby było mu dobrze, żeby im było dobrze. Powoli zaczęła zdejmować z niego części garderoby. Musiała pozbyć się wszelkich przeszkód, które stawały jej na drodze do całkowitego zaspokojenia. Czuł jak z minuty na minutę jej pragnienie staje się coraz większe, jak delikatne dłonie próbują walczyć z jego kurtką, koszulą i paskiem od spodni. Pożądanie narastało w nim z każdym ruchem jej palców. Nie wytrzymał. Odsunął ją od siebie, przesunął siedzenie do tyłu, włączył radio i ponownie chwycił ją w swoje ramiona, tym razem pozbywając się jej ubrań. Uśmiechnęła się do niego zalotnie. Wiedział, że pragnęła go bardziej niż czegokolwiek na świecie. Chciała być cała dla niego. Szybkim ruchem zdjął z niej bluzkę namiętnie wpijając się w jej usta. Ostatnią przeszkodą jaka mu pozostała był biały koronkowy stanik, który pięknie uwydatniał jej piersi. Opuszkami palców przejechał wzdłuż jej szyi, aż do klatki piersiowej, zataczając małe koła. Zamruczała mu do ucha, lekko je przygryzając. Sprawiło to, że w jednej sekundzie jej stanik znalazł się gdzieś z tyłu na siedzeniach, a on sam masował jej piersi przygryzając je, ssąc ani na chwile nie odrywając od nich rąk. Blondynka odchyliła głowę do tyłu i zamknęła oczy. Musiał jej sprawiać wielką przyjemność. Powoli zaczął zjeżdżać prawą ręką coraz niżej, dotykając jej brzucha, aż w końcu chwytając za cienki materiał i zrywając go z jej nóg. Krzyknęła rozochocona, sięgając do jego spodni, pomagając mu je zsunąć razem z jego bielizną. Kiedy już oboje byli całkowicie nadzy, żadne nie czuło zażenowania. Patrzyli na siebie złaknionym spojrzeniem chcąc więcej i więcej. Objął ją mocniej, jego ręce błądziły po całym jej ciele, głaskały plecy, ramiona, brzuch. Schodząc coraz niżej. Kiedy znalazły się przy podbrzuszu, zaczął pocierać jedną ręką jej wilgotne łono. Wiła się na nim, prężąc i błądząc rękami po jego nagim torsie. Chciała, żeby w nią wszedł, chciała go poczuć w sobie. Wtuliła się w jego szyję, dysząc przy tym ciężko. Obsypywała ją pocałunkami, szeptała czułe słówka. Jęczała z rozkoszy jaką jej dawał. W końcu nie wytrzymała i wygięła się do tyłu, kiedy pierwsza fala orgazmu zawładnęła jej ciałem. Jej oddech stawał się coraz bardziej przyspieszony, zresztą tak samo jak jego. Nie mógł dłużej czekać. Nie chciał. Uniósł ją lekko do góry, pomagając jej dosiąść swojego przyrodzenia, które od dłuższego czasu było gotowe na jej przyjęcie. Pragnął jej. Pragnął w nią wejść. Dawać jej rozkoszy, jakiej nigdy nie zaznała. Kiedy zaczął powoli w nią wchodzić, jęknęła z bólu. Spojrzał jej głęboko w oczy, nie chciał nic robić na siłę. Ona jednak uśmiechnęła się do niego i pocałowała. Wtuliła się w niego i zaczęła całować jego szyję, poruszając się przy tym powoli w rytm piosenki, która się właśnie kończyła. Dawała mu wielką przyjemność. Dawno nie czuł się taki wniebowzięty. Z sekundy na sekundę jej ruchy zaczęły stawać się coraz szybsze, a pocałunki zachłanne. Wpadła w trans. W trans, który doprowadzał go do obłędu. Jej ręce błądziły po jego twarzy, włosach. Jego usta spijały zapach z jej piersi, szyi. Wtulił się w nią i wtedy poczuł jeszcze większe podniecenie, bowiem wyczuł pulsującą w niej krew. Zaczął masować energicznie jej piersi, nadal nie przestając całować jej ust, twarzy, oczu. Ona natomiast poruszała biodrami energicznie, zaciskając zęby, żeby nie krzyknąć z podniecenia. Wyczuł, że druga fala nadchodzi. Złapał ją w pasie i poruszał ją coraz szybciej, chciał dojść razem z nią. Chciał, żeby spełnili się w tym samym momencie. Zamknął oczy i przytrzymał ją na moment, wiedząc że zaraz dojdzie. Chciał, żeby ta przyjemność trwała jak najdłużej. Znów zaczął nią poruszać, tym razem powoli, cały czas patrząc w jej rozmarzone oczy. Uśmiechnęła się i złożyła na jego ustach długi, namiętny pocałunek. Znów przejęła pałeczkę, i zaczęła poruszać się coraz szybciej, wyginając się co jakiś czas do tyłu. Wiedziała, że za chwile dojdzie. Zacisnęła zęby i przymrużyła oczy, gdy ostatnia fala zaczęła ogarniać jej całe ciało. Krzyknęła na cały głos, unosząc się lekko do góry, gdy poruszył się w niej dość gwałtownie. Doszła, a on razem z nią. Opadła na jego nagi tors. Oddychał ciężko. Ona również. Przymknęli oczy i w tak błogim stanie leżeli jeszcze przez jakiś czas, milcząc i wsłuchując się w swoje oddechy.

- Dziękuje Ci za to… ­- wyszeptał, kiedy uniósł jej podbródek lekko do góry. Uśmiechnęła się szczerze.
- To ja ci dziękuje, najdroższy… ­- pocałowała jego spierzchnięte usta, lekko je oblizując.                         

Tak bardzo chciał, żeby została z nim tak na zawsze. Żeby budziła się u jego boku, jak to zrobiła wczorajszego dnia. Chciał ją mieć tylko dla siebie, i dawać jej rozkosz, kiedy tylko by chciała. Jednak na chwilę obecną mógł cieszyć się tylko tym. Uśmiechnął się sam do siebie przypominając sobie jej zaróżowione policzki i rozkojarzone oczy, kiedy przeżyła swój pierwszy orgazm dzisiejszej nocy. Miał nadzieję, że nie ostatni. Pocałował jej włosy i przytulił do siebie jeszcze mocniej, czując bicie serca, które wracało do swojego normalnego rytmu.

- Kocham Cię…
- Ja ciebie też…

_______________
xoxo Olga 

"Starcie z Przeznaczeniem"


Moje życie było cudowne… Fajny chłopak, najlepsza przyjaciółka na świecie i oczywiście najważniejsze… Byłam bardzo popularna w szkole. Niestety moja popularność niektórym bardzo przeszkadzała. Kiedyś byłyśmy przyjaciółkami… Ale teraz… Szkoda gadać. Tak więc moje życie było prawie idealne, ale gdy pojawił się on, cały świat stanął mi na głowie. Ale zacznę od początku…

[boisko szkolne]

- Sara może byśmy we trójkę wyskoczyli gdzieś, co? Ja, ty i Wojtek… - powiedziałam szybko i objęłam Wojtka w pasie.
- Świetny pomysł. Gdzie proponujesz? – rzuciła pytające spojrzenie na Nataszę.
- Co powiesz na… - ale nie miałam pomysłu gdzie pójść – Może pójdaziemy do jakiegoś klubu na balety lub coś, co?
- Super. Dla mnie pasuje. Czas trochę potrząść swoim ciałkiem i zrzucić zbędne kilogramy z boczków – zaśmiała się Sara i ja także.
- A mnie nie zapytasz o zdanie? – powiedział z wyrzutem Wojtek. - Ty nie masz nic do gadania – zaśmiałam się i pocałowałam go w usta.
- Super! – powiedział smutno – Zostałem zdegradowany przez kobiety, w tym jedną którą kocham…

Razem z Sarą zaczęłyśmy się śmiać. Śmiałyśmy się do czasu aż podeszła do nas ‘ona’ – dziewczyna, którą nienawidziłam z całego serca.

- Witaj szmato – powiedziała do Nataszy, Nina – Zdrajczyni… - to było do Sary – Cześć Wojtek – uśmiechnęła się słodko do Wojtka.

Jak ona ma czelność nazywać mnie szmatą!!!??? Byłam w tym momencie oburzona i totalnie wkurzona. Podeszłam do niej. Stanęłyśmy twarzą twarz i zmierzyłyśmy siebie wzrokiem.

- Zabieraj stąd swój dziwkowaty zad! – krzyknęłam.
- Jakbyś nie wiedziała to jestem na boisku szkolnym i mogę stać gdzie żywnie mi się podoba. Choćby i tutaj – powiedziała pewna siebie.
- Nie pozwalaj sobie! – chciałam ją spoliczkować, ale miała szybkie ręce i złapała moją rękę.
- Lepiej uważaj bo zrobisz sobie krzywdę… - powiedziała z udawaną troskę ściskając mi nadgarstek. Krew we mnie zawrzała! Wyrwałam rękę z jej uścisku i odepchnęłam ją.
- Lepiej ty uważaj… - zmierzyłyśmy siebie wzrokiem, po czym Nina odeszła szybkim krokiem.
- Dalej skłócone? – wtrącił Wojtek, który przyciągnął mnie do siebie i objął w pasie.
- One się już chyba nie pogodzą – wtrąciła Sara.
- Dlaczego? – znów spytał Wojtek.
- Przyjaciółka nie robi takich rzeczy swojej najlepszej przyjaciółce. A to, co ona zrobiła jest niewybaczalne, ale proszę… Nie pytaj o co nam poszło bo i tak ci nie powiem – powiedziałam bardzo poważnym tonem głosu, więc Wojtek nawet nie myślał by wypytywać mnie o to dalej.

Po lekcjach ja i Sara spotkałyśmy się u mnie w domu. Miałyśmy się niby uczyć, ale jak to baby, cały wieczór przegadałyśmy.

- Wiesz… Czegoś tu nie rozumiem… - powiedziała Sara.
- Czego nie rozumiesz? – nie wiedziałam o co może jej chodzić.
- Skoro Nina przespała się z twoim „byłym” to dlaczego właśnie ona zachowuje się jak zdradzona, zraniona dziewczyna, a nie ty? – wyraźnie ją to nurtowało, ale to było dobre pytanie. W sumie to ja powinnam być wściekła. – To ty powinnaś się wściekać i nazywać ją szmatą.
- Może ja mam więcej rozumu w głowie. Ale to nie zmienia faktu, że to ja jestem na nią zła. To co zrobiła Nina jest karygodne, bo tak przyjaciółka nie postępuje – zdenerwowałam się trochę tą rozmową – Nigdy jej tego nie wybaczę, więc i ty pamiętaj… Jeśli postąpisz tak samo jak ona, to nasza przyjaźń skończy się szybciej niż zaczęła – powiedziałam prawie grożąc jej.
- No co ty! – odpowiedziała szybko Sara – Ja nigdy ci czegoś takiego nie zrobię. Nigdy zresztą nie prześpię się z chłopakiem mojej najlepszej przyjaciółki.

Następnego dnia w szkole było cholernie nudno. Jedyną moją rozrywką był Wojtek. Siedzieliśmy na ławeczce przed klasą i namiętnie się całowaliśmy. Wtedy coś nam przerwało… A raczej ktoś… To była znów ‘ona’… Nina lubiła pojawiać się w najbardziej nieoczekiwanych momentach. Chyba się za nią wezmę.

- Twój chłoptaś wrócił… - zaśmiała się drwiąco, a ja zbladłam. Choć była to Nina to jednak wiedziałam, że nie kłamie i że mój były wrócił. Nie wiedziałam co teraz mam zrobić… Schować się, a może uciec ze szkoły – Wiedziałam, że się przejmiesz. Dlatego powiedziała mu, że chcesz z nim pogadać.
- Że co zrobiłaś?!! – powiedziałam oburzona ale Nina tylko patrzyła się z triumfem w oczach na mnie
- O co chodzi? Bo jakoś nie w temacie jestem… - wtrącił Wojtek, który był wyraźnie zdziwiony.
- Twój… a zresztą nie ważne! – powiedziałam szybko, po czym chwyciłam Wojtka za rękę i pociągnęłam go za sobą.
- Natasza, co robisz?! Przestań! – zdenerwował się lekko.
- Tak Natasza, przestań… Już i tak jest za późno – powiedziała uradowana Nina.

Miała racje było już za późno, bo na korytarzu pojawił się on… W tym momencie byłam bielsza od ściany. Nie wiedziałam co mam zrobić. Wszystkie stare wspomnienia odżyły. A cały mój świat stanął na głowie i powoli zaczynał się rozsypywać na drobne kawałeczki. Modliłam się teraz tylko o jedno: ‘Błagam, nie podchodź do nas”. Ale moje błagania były niczemu niewarte.

- Witaj Natasza – powiedział wyraźnie uradowany moim widokiem, a ja stałam zamurowana i niezdolna do żadnej wypowiedzi – Witaj Wojciech – podał dłoń przyjacielowi – Nina… - rzucił z pogardą.

W tym momencie za rękę złapała mnie Sara i wciągnęła do pobliskiej łazienki. W dalszym ciągu nie byłam wstanie wykrztusić z siebie słowa. Ale w końcu udało mi się.

- Co on tu robi? – wydukałam.
- Chciałam się ciebie o to samo zapytać… - Sara była tak samo zdziwiona jak ja – Jak się czujesz?
- Sara… Jak się mam czuć?! – prawie krzyknęłam – Właśnie cały mój świat stanął na głowie! Kiedy go ujrzałam, wszystkie dobre i złe wspomnienia odżyły… Więc wysil swoją główkę i pomyśl jak się mogę czuć!
- Spokojnie Nat… Wszystko będzie ok. Co zamierzasz? – ona chyba sobie ze mnie żartuje! Co zmierzam? Też pytanie…
- Zamierza zapaść się pod ziemie…

Wyszłam z łazienki i jak oszalała pobiegłam do wyjścia. Szybko wyszłam na zewnątrz, wsiadłam do samochodu i odjechałam. Nie obchodziło mnie, że mam jeszcze zajęcia, ale nie mogłam go ponownie spotkać. Za wiele by mnie to kosztowało. Wbiegłam do swojego pokoju i jak jakieś małe dziecko weszłam pod kołdrę. Przez cały czas wydzwaniał do mnie Wojtek, ale ja jak głupia nie odbierałam. Siedziałam po kołdrą i rozmyślałam. Głównie myślałam o pojawieniu się Łukasza w szkole.

Przez kolejne 3 dni siedziałam w domu i wszystkich unikałam. Nie miałam chęci na spotkanie kogokolwiek. Nie miałam nawet ochoty spotkać się w Wojtkiem. W końcu do mojego pokoju wpadła Sara.

- A tobie co? – Sara była wyraźnie wkurzona – Żadnych oznak życia! Co się z tobą dzieję?
- Nic. Po prostu chora jestem… - zaczęłam na siłę kaszleć, ale Sara nie dała się zwieść.
- Mnie nie okłamiesz. Czyżby to z powodu Łukasza?
- Nie! – oburzyłam się – No co ty! Po prostu jestem chora…
- Przestań kłamać! – wrzasnęła na mnie – Twoja mama powiedziała że płakałaś…
- To nie prawda…
- Proszę Nat… Jesteśmy przyjaciółkami… - usiadła obok mnie na łóżku.
- No dobra… - złamałam się – Płakałam…
- Czujesz coś do Łukasza?
- Że co?! Ja go nienawidzę! Po tym co mi zrobił?! Jak mnie upokorzył?! – byłam tak zła że… UGH! – A zresztą kocham Wojtka.
- Gdyby to była prawda, to byś tak nie zareagowała ja go zobaczyłaś.
- A co ci chodzi? –wkurzyłam się jeszcze bardziej.
- O to, żebyś przyznała się do swoich uczuć. W końcu Łukasz to twoja pierwsza prawdziwa miłość. A z Wojtkiem jesteś tylko dlatego, że jest ci tak wygodnie.
- Przestań! Proszę przestań tak gadać!
- Co prawda w oczy kole? – dalej drążyła temat.
- Niezła suka jest z ciebie… - powiedziała tak ale nie chciałam jej obrazić.
- Uczyłam się od najlepszych – zaśmiała się – Ale wiesz… Może i jestem, ale wiem, że mam racje. Widzimy się jutro w szkole – wyszła z pokoju.

O Boże! Sara ma totalną racje. Ale przenigdy do niego nie wrócę. Zbyt mocno mnie zranił abym mogła mu od tak wybaczyć. Z drugiej strony nie mogę tak zranić Wojtka, tym że go nie kocham, a jestem z nim. Muszę z nim zerwać, bo inaczej sumienie nie da mi spokoju.

Następnego dnia w szkole czułam się bardzo nieswojo, ale w końcu musiałam stanąć do walki z moimi uczuciami.

- Musimy pogadać… - chwyciłam Wojtka za rękę i poszliśmy na dach szkoły.
- O czym chcesz pogadać? – spojrzał na mnie czule.
- Chodzi o nas… - po policzku poleciała mi łza.
- Coś z nami nie tak? – zdziwił się lekko.
- Muszę odpocząć… - mówiłam to z bardzo ciężkim sercem.
- Nie rozumiem… Musisz odpocząć, ale od czego?
- Musimy się rozstać  - po policzkach leciały mi łzy i było mi bardzo ciężko.
- Co?! Nie! Proszę nie… – był zszokowany – To przez Łukasza?
- Nie, broń Boże! Łukasz to kawał chuja! Nienawidzę go!
- Więc dlaczego? – teraz to jemu po policzku poleciały łzy.
- Przechodzę małe załamanie nerwowe. Nie chcę abyś cierpiał z mojego powodu – to co mówiłam było najszczerszą prawdą, nie chciałam go ranić.
- Proszę, nie zrywaj ze mną… razem wyjdziemy z tej sytuacji – załamał się.
- Proszę… Nie utrudniaj tego. Nawet nie wiesz jaki mi ciężko o tym mówić. Nawet nie wiesz, co teraz czuje. Proponuje ci przyjaźń. Idziesz na taki układ? – chyba zgłupiałam. Przecież nie wierzę w przyjaźń między chłopakiem a dziewczyną.
- A mam inne wyjście?
- Tak. Możesz zostać moim wrogiem.
- To ja już wolę przyjaźń.

Uścisnęliśmy się i Wojtek sobie poszedł. Zostałam jeszcze chwilę na dachu by po użalać się trochę nad sobą. Po kilku minutach usłyszałam czyjeś kroki.

- Mogę się dosiąść? – spytał Łukasz.
- Jasne… Już gorzej być nie może – powiedziałam obojętnie.
- Dlaczego siedzisz tu sama? I to sama w miejscu, w którym się kiedyś spotykaliśmy?
- Pozwoliłam ci usiąść przy mnie ale błagam… nic nie mów, ok? – powiedziałam błagalnym tonem.
- Cos się stało?
- Jeśli już tak nalegasz, to tak, stało się. Właśnie zraniłam osobę na której mi zależało. Ale ty wiesz jak się teraz czuję, bo sam tak postąpiłeś kilka miesięcy temu – powiedziałam ze złością.
- Nat… Chciałbym ci wszystko wytłumaczyć….
- Ale tu nie ma co tłumaczyć. Zdradziłeś mnie z moją najlepszą przyjaciółką i tyle.
- Nie, to nie tak. Proszę wysłuchaj mnie… - spojrzał mi głęboko w oczy.
- No dobrze. Masz 5 minut. – dałam mu 5 minut ale nie chciałam słuchać jego tłumaczeń.
- Natasza… To naprawdę nie jest tak. Nina chciała się na tobie odegrać…
- Niby za co? – przerwałam mu – Przecież nigdy nic jej nie zrobiłam.
- Chciała się na tobie odegrać, że jesteś tak popularna, że wszyscy cię lubią. Tego wieczoru siedzieliśmy u mnie i piliśmy drinka. Nawet nie wiedziałem, że dosypała mi czegoś do drinka.
- Myślisz, że jestem głupia i nabiorę się na bajeczkę w stylu: „Nie pieprzyłem się z nią tylko ona rozebrała mnie do naga i położyła się obok mnie kiedy byłem nieprzytomny”. Myślisz że jestem aż tak głupia?
- Ale to prawda…
- Daruj sobie i tak ci nie wierzę.  – Wtedy Łukasz wyciął z kieszeni złożone w pół 3 kartki formatu A4.
- Proszę… To są moje wyniki badań na obecność narkotyków we krwi. Zrobiłem je zaraz po zdarzeniu.
- Wyniki badań to i ja mogę podrobić – nie wierzyłam mu – A zresztą skąd miałeś wiedzieć, że jesteś pod wpływem narkotyków skoro ‘niby’ pod nimi byłeś?
- Wyniki badań są jak najbardziej prawdziwe. Możesz je sprawdzić w klinice jak chcesz. A dowiedziałem się Thomasa. Widział jak Nina dosypuje mi czegoś do drinka bo był z nami przez kilkanaście minut.
- Więc tak naprawdę nie przespałeś się z Nina?
- Nie.. Natasza, kocham ciebie i tylko ciebie. Nie mógłbym ci tego zrobić.
- I tak nie wierzę w te słowa…
- Tak myślałem… Thomas..? – powiedział głośniej – Możesz tu podejść? – na dach wszedł Thomas Vermaelen, który szybko do nas podszedł.
- Wszystko, co powiedział Łukasz jest prawdą – powiedział Thomas – Nina to wredna suka i zaplanowała to.
- I tak nie wiem czy to prawda… Nie wiem czy mogę ci zaufać.
- Naprawdę widziałem jak Nina dosypuje czegoś do drinka Łukasza. Nawet mam to nagrane w telefonie… - wyjął z kieszeni telefon i dał mi go.
- Faktycznie mówisz prawdę… - byłam zszokowana.
- Tak, to najszczersza prawda. Teraz mi wierzysz? – spytał Łukasz.
- Tak… Ale wytłumacz mi dlaczego zniknąłeś na 2 miesiące?
- Miałem zgrupowanie w Polsce i musiałem się stawić, a później wróciłem, ale bałem się spojrzeć w twoje piękne oczy.
- Nie wiem co mam powiedzieć… - byłam w lekkim szoku.
- Natasza… Proszę, odpowiedz mi na jedno pytanie?
- Jakie pytanie?
- Zostaniesz ponownie moją dziewczyną?
- Łukasz… ja… ja.. – zaczęłam się jąkać – Tak, zostanę ponownie twoją dziewczyną.

Wtedy Łukasz chwycił delikatnie moją głowę i pocałował namiętnie. Oczywiście odwzajemniłam pocałunek. Boże! Jak ja za nim tęskniłam… Całe szczęście, że ten koszmar się już skończył. Zawsze wiedziałam że ja i Łukasz jesteśmy sobie przeznaczeni.


Udział wzięli: Łukasz Fabiański, Wojciech Szczęsny, Thomas Vermaelen, Natasza, Sara, Nina.
_____________
Oto pierwszy one shot. Może nie jest on typowo o piłce nożnej, ale mam nadzieję że się wam spodoba ta króciutka historyjka. One shot napisałam sama dla siebie na rozkręcenie akcji :)

Jeśli chcecie zobaczyć coś jeszcze mojego autorstwa to zapraszam do działu „Zamówienia” do składania zamówienia pod moim adresem.

xoxo N.

Zamówienia


W tym poście możecie składać swoje zamówienia. Każde zamówienie zostanie rozpatrzone i w komentarzu (jako odpowiedź) zostanie podany adres do gotowego posta.

Zapraszamy do polecania bloga innym :)



xoxo Natasha & Olga

Regulamin Zamówień

1.Przy zamówieniu podaj: imię piłkarza, imię jakie chcesz by miała twoja bohaterka, czy historyjka ma być +18, zakres tematyczny (prosimy o podawanie tematyki), autorkę która ma wykonać zamówienie. Natasza nie przyjmuje zamówień +18. 

2.Nie używaj wulgaryzmów. Staraj się formułować myśli zwięźle i przejrzyście oraz unikaj błędów ortograficznych.

3.Czas na wykonanie zamówienia obejmuje okres 4 dni (może się tak zdarzyć, że zamówienie zostanie wykonane wcześniej albo później - jesteśmy tylko ludźmi).

4.Zmówić historyjkę można raz na 2 tygodnie. Byłoby nam ogromnie miło, jakbyście się podpisywali przy zamówieniach.

5.Zostaw komentarz pod swoją historyjką z konstruktywną opinią i jeśli jesteś zadowolony poleć bloga swoim znajomym.

6.“Administracja” zastrzega sobie prawo do usuwania obraźliwych komentarzy.

7.Na znak, że ten regulamin został przeczytany, w zamówieniu dopiszcie słowo“football”.


xoxo Natasha & Olga

About Us

Imię: Natasza
Wiek: 21 (18 grudzień)
Ulubiony klub: Arsenal Londyn, Borussia Dortmund, F.C Barceolna
Ulubiony piłkarz: Łukasz Fabiański, Wojciech Szczęsny, Theo Walcott, Jack Wilshere, Alex Oxlade-Chamberlain, Cesc Fabregas, Kuba Błaszczykowski, Robert Lewandowski, Iker Casillas
Ulubiony kolor: Czarny, brązowy, czerwony, fiolet
O mnie: Zwykła dziewczyna z małego miasta interesująca się piłką nożna, zwłaszcza angielską. Miła, spokojna, lubi pomagać. Nie należy jej denerwować bo lubi pokazać ostre jak brzytwa pazurki. Studentka III roku Stosunków Międzynarodowych robiąca specjalizację z: Bezpieczeństwa Państwa i Zarządzania w Sytuacjach Kryzysowych.
Zainteresowania: Muzyka, śpiewanie, filmy, piłka nożna, siatkówka, pisanie opowiadań
Ulubiona muzyka: Rock, Rock Alternatywny, Metal, Black Metal, Pop Rock
Blog z opowiadaniem: Another Life Another Story
Twitter: xxStereoHearts

Imię: Olga
Wiek: 25 (30 grudzień)
Ulubiony klub: Arsenal Londyn
Ulubiony piłkarz: Thomas Vermaelen, Jack Wilshere, Wojciech Szczęsny, Theo Walcott, Alex Oxlade-Chamberlain, Santi Cazorla
Ulubiony kolor: Wszystkie odcienie niebieskiego, biały, szary
O mnie: Z natury łagodna i opanowana, jednak w akcie złości potrafię pokazać pazury. Kocham muzykę, w wyniku czego nieraz można usłyszeć mój “anielski głos”, niosący się gdzieś między ludźmi. Bardzo uczuciowa, nigdy nie kryje łez - czy to szczęścia, czy smutku. Gonię za marzeniami, chcąc tym samym udowodnić każdemu, że jeżeli pragnie się czegoś ponad wszystko, w końcu uda się to osiągnąć.
Zainteresowania: Muzyka, Fotografia, Książki, Film, Piłka Nożna
Ulubiona muzyka: Rock, Pop Rock, RnB, Soul music
Blog z opowiadaniem: Silent Whisper
Twitter: hoechlicious

Witamy!


Z tej strony Natasha i Olga. Jeśli chcecie dowiedzieć się czegoś więcej o nas, zapraszamy do strony ‘About Us’. Założyłyśmy tego bloga z myślą o Was, drodzy czytelnicy. Pisanie jest dla nas przyjemnością, a wiemy, że każdy chciałby mieć dla siebie jakąś krótką historyjkę ze swoim ulubionym piłkarzem.

Jeśli chcecie, możecie zamówić one-shot’a (krótką historyjkę). Jedyne co musicie zrobić, to zostawić wiadomość. Wiadomość powinna zawierać imię piłkarza, z którym byście chciały historyjkę, czy ma być bardziej dojrzała (+18), jeśli macie jakąś wymarzoną chwilę, sytuację, również możecie nam napisać, będzie nam wtedy o wiele łatwiej.

Mamy nadzieję, że blog w miarę czasu będzie sie dobrze rozwijał, także zapraszamy do zamawiania!


xoxo Natasha & Olga