Moje życie było cudowne… Fajny chłopak, najlepsza przyjaciółka na świecie i oczywiście najważniejsze… Byłam bardzo popularna w szkole. Niestety moja popularność niektórym bardzo przeszkadzała. Kiedyś byłyśmy przyjaciółkami… Ale teraz… Szkoda gadać. Tak więc moje życie było prawie idealne, ale gdy pojawił się on, cały świat stanął mi na głowie. Ale zacznę od początku…
[boisko szkolne]
- Sara może byśmy we trójkę wyskoczyli gdzieś, co? Ja, ty i Wojtek… - powiedziałam szybko i objęłam Wojtka w pasie.
- Świetny pomysł. Gdzie proponujesz? – rzuciła pytające spojrzenie na Nataszę.
- Co powiesz na… - ale nie miałam pomysłu gdzie pójść – Może pójdaziemy do jakiegoś klubu na balety lub coś, co?
- Super. Dla mnie pasuje. Czas trochę potrząść swoim ciałkiem i zrzucić zbędne kilogramy z boczków – zaśmiała się Sara i ja także.
- A mnie nie zapytasz o zdanie? – powiedział z wyrzutem Wojtek. - Ty nie masz nic do gadania – zaśmiałam się i pocałowałam go w usta.
- Super! – powiedział smutno – Zostałem zdegradowany przez kobiety, w tym jedną którą kocham…
Razem z Sarą zaczęłyśmy się śmiać. Śmiałyśmy się do czasu aż podeszła do nas ‘ona’ – dziewczyna, którą nienawidziłam z całego serca.
- Witaj szmato – powiedziała do Nataszy, Nina – Zdrajczyni… - to było do Sary – Cześć Wojtek – uśmiechnęła się słodko do Wojtka.
Jak ona ma czelność nazywać mnie szmatą!!!??? Byłam w tym momencie oburzona i totalnie wkurzona. Podeszłam do niej. Stanęłyśmy twarzą twarz i zmierzyłyśmy siebie wzrokiem.
- Zabieraj stąd swój dziwkowaty zad! – krzyknęłam.
- Jakbyś nie wiedziała to jestem na boisku szkolnym i mogę stać gdzie żywnie mi się podoba. Choćby i tutaj – powiedziała pewna siebie.
- Nie pozwalaj sobie! – chciałam ją spoliczkować, ale miała szybkie ręce i złapała moją rękę.
- Lepiej uważaj bo zrobisz sobie krzywdę… - powiedziała z udawaną troskę ściskając mi nadgarstek. Krew we mnie zawrzała! Wyrwałam rękę z jej uścisku i odepchnęłam ją.
- Lepiej ty uważaj… - zmierzyłyśmy siebie wzrokiem, po czym Nina odeszła szybkim krokiem.
- Dalej skłócone? – wtrącił Wojtek, który przyciągnął mnie do siebie i objął w pasie.
- One się już chyba nie pogodzą – wtrąciła Sara.
- Dlaczego? – znów spytał Wojtek.
- Przyjaciółka nie robi takich rzeczy swojej najlepszej przyjaciółce. A to, co ona zrobiła jest niewybaczalne, ale proszę… Nie pytaj o co nam poszło bo i tak ci nie powiem – powiedziałam bardzo poważnym tonem głosu, więc Wojtek nawet nie myślał by wypytywać mnie o to dalej.
Po lekcjach ja i Sara spotkałyśmy się u mnie w domu. Miałyśmy się niby uczyć, ale jak to baby, cały wieczór przegadałyśmy.
- Wiesz… Czegoś tu nie rozumiem… - powiedziała Sara.
- Czego nie rozumiesz? – nie wiedziałam o co może jej chodzić.
- Skoro Nina przespała się z twoim „byłym” to dlaczego właśnie ona zachowuje się jak zdradzona, zraniona dziewczyna, a nie ty? – wyraźnie ją to nurtowało, ale to było dobre pytanie. W sumie to ja powinnam być wściekła. – To ty powinnaś się wściekać i nazywać ją szmatą.
- Może ja mam więcej rozumu w głowie. Ale to nie zmienia faktu, że to ja jestem na nią zła. To co zrobiła Nina jest karygodne, bo tak przyjaciółka nie postępuje – zdenerwowałam się trochę tą rozmową – Nigdy jej tego nie wybaczę, więc i ty pamiętaj… Jeśli postąpisz tak samo jak ona, to nasza przyjaźń skończy się szybciej niż zaczęła – powiedziałam prawie grożąc jej.
- No co ty! – odpowiedziała szybko Sara – Ja nigdy ci czegoś takiego nie zrobię. Nigdy zresztą nie prześpię się z chłopakiem mojej najlepszej przyjaciółki.
Następnego dnia w szkole było cholernie nudno. Jedyną moją rozrywką był Wojtek. Siedzieliśmy na ławeczce przed klasą i namiętnie się całowaliśmy. Wtedy coś nam przerwało… A raczej ktoś… To była znów ‘ona’… Nina lubiła pojawiać się w najbardziej nieoczekiwanych momentach. Chyba się za nią wezmę.
- Twój chłoptaś wrócił… - zaśmiała się drwiąco, a ja zbladłam. Choć była to Nina to jednak wiedziałam, że nie kłamie i że mój były wrócił. Nie wiedziałam co teraz mam zrobić… Schować się, a może uciec ze szkoły – Wiedziałam, że się przejmiesz. Dlatego powiedziała mu, że chcesz z nim pogadać.
- Że co zrobiłaś?!! – powiedziałam oburzona ale Nina tylko patrzyła się z triumfem w oczach na mnie
- O co chodzi? Bo jakoś nie w temacie jestem… - wtrącił Wojtek, który był wyraźnie zdziwiony.
- Twój… a zresztą nie ważne! – powiedziałam szybko, po czym chwyciłam Wojtka za rękę i pociągnęłam go za sobą.
- Natasza, co robisz?! Przestań! – zdenerwował się lekko.
- Tak Natasza, przestań… Już i tak jest za późno – powiedziała uradowana Nina.
Miała racje było już za późno, bo na korytarzu pojawił się on… W tym momencie byłam bielsza od ściany. Nie wiedziałam co mam zrobić. Wszystkie stare wspomnienia odżyły. A cały mój świat stanął na głowie i powoli zaczynał się rozsypywać na drobne kawałeczki. Modliłam się teraz tylko o jedno: ‘Błagam, nie podchodź do nas”. Ale moje błagania były niczemu niewarte.
- Witaj Natasza – powiedział wyraźnie uradowany moim widokiem, a ja stałam zamurowana i niezdolna do żadnej wypowiedzi – Witaj Wojciech – podał dłoń przyjacielowi – Nina… - rzucił z pogardą.
W tym momencie za rękę złapała mnie Sara i wciągnęła do pobliskiej łazienki. W dalszym ciągu nie byłam wstanie wykrztusić z siebie słowa. Ale w końcu udało mi się.
- Co on tu robi? – wydukałam.
- Chciałam się ciebie o to samo zapytać… - Sara była tak samo zdziwiona jak ja – Jak się czujesz?
- Sara… Jak się mam czuć?! – prawie krzyknęłam – Właśnie cały mój świat stanął na głowie! Kiedy go ujrzałam, wszystkie dobre i złe wspomnienia odżyły… Więc wysil swoją główkę i pomyśl jak się mogę czuć!
- Spokojnie Nat… Wszystko będzie ok. Co zamierzasz? – ona chyba sobie ze mnie żartuje! Co zmierzam? Też pytanie…
- Zamierza zapaść się pod ziemie…
Wyszłam z łazienki i jak oszalała pobiegłam do wyjścia. Szybko wyszłam na zewnątrz, wsiadłam do samochodu i odjechałam. Nie obchodziło mnie, że mam jeszcze zajęcia, ale nie mogłam go ponownie spotkać. Za wiele by mnie to kosztowało. Wbiegłam do swojego pokoju i jak jakieś małe dziecko weszłam pod kołdrę. Przez cały czas wydzwaniał do mnie Wojtek, ale ja jak głupia nie odbierałam. Siedziałam po kołdrą i rozmyślałam. Głównie myślałam o pojawieniu się Łukasza w szkole.
Przez kolejne 3 dni siedziałam w domu i wszystkich unikałam. Nie miałam chęci na spotkanie kogokolwiek. Nie miałam nawet ochoty spotkać się w Wojtkiem. W końcu do mojego pokoju wpadła Sara.
- A tobie co? – Sara była wyraźnie wkurzona – Żadnych oznak życia! Co się z tobą dzieję?
- Nic. Po prostu chora jestem… - zaczęłam na siłę kaszleć, ale Sara nie dała się zwieść.
- Mnie nie okłamiesz. Czyżby to z powodu Łukasza?
- Nie! – oburzyłam się – No co ty! Po prostu jestem chora…
- Przestań kłamać! – wrzasnęła na mnie – Twoja mama powiedziała że płakałaś…
- To nie prawda…
- Proszę Nat… Jesteśmy przyjaciółkami… - usiadła obok mnie na łóżku.
- No dobra… - złamałam się – Płakałam…
- Czujesz coś do Łukasza?
- Że co?! Ja go nienawidzę! Po tym co mi zrobił?! Jak mnie upokorzył?! – byłam tak zła że… UGH! – A zresztą kocham Wojtka.
- Gdyby to była prawda, to byś tak nie zareagowała ja go zobaczyłaś.
- A co ci chodzi? –wkurzyłam się jeszcze bardziej.
- O to, żebyś przyznała się do swoich uczuć. W końcu Łukasz to twoja pierwsza prawdziwa miłość. A z Wojtkiem jesteś tylko dlatego, że jest ci tak wygodnie.
- Przestań! Proszę przestań tak gadać!
- Co prawda w oczy kole? – dalej drążyła temat.
- Niezła suka jest z ciebie… - powiedziała tak ale nie chciałam jej obrazić.
- Uczyłam się od najlepszych – zaśmiała się – Ale wiesz… Może i jestem, ale wiem, że mam racje. Widzimy się jutro w szkole – wyszła z pokoju.
O Boże! Sara ma totalną racje. Ale przenigdy do niego nie wrócę. Zbyt mocno mnie zranił abym mogła mu od tak wybaczyć. Z drugiej strony nie mogę tak zranić Wojtka, tym że go nie kocham, a jestem z nim. Muszę z nim zerwać, bo inaczej sumienie nie da mi spokoju.
Następnego dnia w szkole czułam się bardzo nieswojo, ale w końcu musiałam stanąć do walki z moimi uczuciami.
- Musimy pogadać… - chwyciłam Wojtka za rękę i poszliśmy na dach szkoły.
- O czym chcesz pogadać? – spojrzał na mnie czule.
- Chodzi o nas… - po policzku poleciała mi łza.
- Coś z nami nie tak? – zdziwił się lekko.
- Muszę odpocząć… - mówiłam to z bardzo ciężkim sercem.
- Nie rozumiem… Musisz odpocząć, ale od czego?
- Musimy się rozstać - po policzkach leciały mi łzy i było mi bardzo ciężko.
- Co?! Nie! Proszę nie… – był zszokowany – To przez Łukasza?
- Nie, broń Boże! Łukasz to kawał chuja! Nienawidzę go!
- Więc dlaczego? – teraz to jemu po policzku poleciały łzy.
- Przechodzę małe załamanie nerwowe. Nie chcę abyś cierpiał z mojego powodu – to co mówiłam było najszczerszą prawdą, nie chciałam go ranić.
- Proszę, nie zrywaj ze mną… razem wyjdziemy z tej sytuacji – załamał się.
- Proszę… Nie utrudniaj tego. Nawet nie wiesz jaki mi ciężko o tym mówić. Nawet nie wiesz, co teraz czuje. Proponuje ci przyjaźń. Idziesz na taki układ? – chyba zgłupiałam. Przecież nie wierzę w przyjaźń między chłopakiem a dziewczyną.
- A mam inne wyjście?
- Tak. Możesz zostać moim wrogiem.
- To ja już wolę przyjaźń.
Uścisnęliśmy się i Wojtek sobie poszedł. Zostałam jeszcze chwilę na dachu by po użalać się trochę nad sobą. Po kilku minutach usłyszałam czyjeś kroki.
- Mogę się dosiąść? – spytał Łukasz.
- Jasne… Już gorzej być nie może – powiedziałam obojętnie.
- Dlaczego siedzisz tu sama? I to sama w miejscu, w którym się kiedyś spotykaliśmy?
- Pozwoliłam ci usiąść przy mnie ale błagam… nic nie mów, ok? – powiedziałam błagalnym tonem.
- Cos się stało?
- Jeśli już tak nalegasz, to tak, stało się. Właśnie zraniłam osobę na której mi zależało. Ale ty wiesz jak się teraz czuję, bo sam tak postąpiłeś kilka miesięcy temu – powiedziałam ze złością.
- Nat… Chciałbym ci wszystko wytłumaczyć….
- Ale tu nie ma co tłumaczyć. Zdradziłeś mnie z moją najlepszą przyjaciółką i tyle.
- Nie, to nie tak. Proszę wysłuchaj mnie… - spojrzał mi głęboko w oczy.
- No dobrze. Masz 5 minut. – dałam mu 5 minut ale nie chciałam słuchać jego tłumaczeń.
- Natasza… To naprawdę nie jest tak. Nina chciała się na tobie odegrać…
- Niby za co? – przerwałam mu – Przecież nigdy nic jej nie zrobiłam.
- Chciała się na tobie odegrać, że jesteś tak popularna, że wszyscy cię lubią. Tego wieczoru siedzieliśmy u mnie i piliśmy drinka. Nawet nie wiedziałem, że dosypała mi czegoś do drinka.
- Myślisz, że jestem głupia i nabiorę się na bajeczkę w stylu: „Nie pieprzyłem się z nią tylko ona rozebrała mnie do naga i położyła się obok mnie kiedy byłem nieprzytomny”. Myślisz że jestem aż tak głupia?
- Ale to prawda…
- Daruj sobie i tak ci nie wierzę. – Wtedy Łukasz wyciął z kieszeni złożone w pół 3 kartki formatu A4.
- Proszę… To są moje wyniki badań na obecność narkotyków we krwi. Zrobiłem je zaraz po zdarzeniu.
- Wyniki badań to i ja mogę podrobić – nie wierzyłam mu – A zresztą skąd miałeś wiedzieć, że jesteś pod wpływem narkotyków skoro ‘niby’ pod nimi byłeś?
- Wyniki badań są jak najbardziej prawdziwe. Możesz je sprawdzić w klinice jak chcesz. A dowiedziałem się Thomasa. Widział jak Nina dosypuje mi czegoś do drinka bo był z nami przez kilkanaście minut.
- Więc tak naprawdę nie przespałeś się z Nina?
- Nie.. Natasza, kocham ciebie i tylko ciebie. Nie mógłbym ci tego zrobić.
- I tak nie wierzę w te słowa…
- Tak myślałem… Thomas..? – powiedział głośniej – Możesz tu podejść? – na dach wszedł Thomas Vermaelen, który szybko do nas podszedł.
- Wszystko, co powiedział Łukasz jest prawdą – powiedział Thomas – Nina to wredna suka i zaplanowała to.
- I tak nie wiem czy to prawda… Nie wiem czy mogę ci zaufać.
- Naprawdę widziałem jak Nina dosypuje czegoś do drinka Łukasza. Nawet mam to nagrane w telefonie… - wyjął z kieszeni telefon i dał mi go.
- Faktycznie mówisz prawdę… - byłam zszokowana.
- Tak, to najszczersza prawda. Teraz mi wierzysz? – spytał Łukasz.
- Tak… Ale wytłumacz mi dlaczego zniknąłeś na 2 miesiące?
- Miałem zgrupowanie w Polsce i musiałem się stawić, a później wróciłem, ale bałem się spojrzeć w twoje piękne oczy.
- Nie wiem co mam powiedzieć… - byłam w lekkim szoku.
- Natasza… Proszę, odpowiedz mi na jedno pytanie?
- Jakie pytanie?
- Zostaniesz ponownie moją dziewczyną?
- Łukasz… ja… ja.. – zaczęłam się jąkać – Tak, zostanę ponownie twoją dziewczyną.
Wtedy Łukasz chwycił delikatnie moją głowę i pocałował namiętnie. Oczywiście odwzajemniłam pocałunek. Boże! Jak ja za nim tęskniłam… Całe szczęście, że ten koszmar się już skończył. Zawsze wiedziałam że ja i Łukasz jesteśmy sobie przeznaczeni.
Udział wzięli: Łukasz Fabiański, Wojciech Szczęsny, Thomas Vermaelen, Natasza, Sara, Nina.
_____________
Oto pierwszy one shot. Może nie jest on typowo o piłce nożnej, ale mam nadzieję że się wam spodoba ta króciutka historyjka. One shot napisałam sama dla siebie na rozkręcenie akcji :)
Jeśli chcecie zobaczyć coś jeszcze mojego autorstwa to zapraszam do działu „Zamówienia” do składania zamówienia pod moim adresem.
xoxo N.