niedziela, 2 grudnia 2012

“Rough one…”

One Shot dla Flou! Mam nadzieję, że ci się spodoba, kochanie ;3 +18
Olga xx

To było tak frustrujące. Przegrana. Mogli wygrać ten mecz. W pierwszej połowie byli w utrzymaniu piłki przez cały czas. Nie wiedział jak to się stało… Czyja to była wina? Obrońców, czy może bramkarza. Teraz to nie miało już większego znaczenia. Przegrana była przegraną. Utratą 3 punktów. Czuł się okropnie rozczarowany.

***

Vera usłyszała jak zamykają się drzwi, a potem nastała cisza. Oglądała mecz w telewizji i doskonale wiedziała, że drużyna Rafaela przegrała 2:1, więc jej chłopak nie był w najlepszym nastroju. 

„Veronica?” jego głos nie brzmiał tak, jak zazwyczaj po przegranej. Nadal można było wyczuć w nim złość, co nie było normalne i to ją lekko przestraszyło. 

„Jestem w kuchni” – odłożyła nóż na kuchenny blat i wytarła mokre dłonie w ściereczkę, która leżała obok.
Rafael wszedł do kuchni. Wyglądał na zmęczonego, zdruzgotanego i bardzo złego. 

„Cześć” – podszedł do niej bliżej i złożył pocałunek na jej ustach.

To właśnie Veronica kochała w nim najbardziej. Zawsze kiedy był zły albo nie w humorze, nigdy nie czuła nieprzyjemnego mrowienia w podbrzuszu. Zawsze wiedziała, że nigdy jej nie skrzywdzi, nigdy nie powie jej złego słowa. Do tego jego pocałunki były nawet bardziej namiętne, jakby utęsknione. 

Wiedziała, że potrzebował jej teraz bardziej niż kiedykolwiek. Jeśli to było to, czego teraz właśnie potrzebował – jej wsparcia – nie mogła mu tego odmówić. Zawsze była przy nim i dla niego. Wspierała go w trudnych momentach, kiedy był kontuzjowany. Zaprzyjaźniła się nawet z kilkoma dziewczynami innych piłkarzy, tylko dlatego, żeby go uszczęśliwić. Była zawsze by go uspokoić, kiedy był zły, smutny albo rozczarowany, jak teraz. 

„Jesteś głodny?” – uśmiechnęła się delikatnie, nie zamierzając zadawać zbędnych pytań dotyczących meczu. On jednak dotknął opuszkami palców jej policzka i pokręcił głową „Nie, nie jestem…” – wyszeptał, wpatrując się jej prosto w oczy.

Poczuła jak jej serce zaczyna walić jak szalone, ale nie dała tego po sobie poznać, ciągnęła dalej „Musisz coś zjeść kochanie. Wiem, że jesteś zły i smutny po przegranej, ale to nie znaczy, że masz przestać jeść. To był trudny mecz i potrzebujesz posiłku i dobrego snu” – jej głos był stanowczy, może troszeczkę za bardzo.

„Od kiedy to wiesz, co potrzebuję najbardziej? Robiłem na boisku co mogłem, dwoiłem się i troiłem! Nie jestem głodny. Zresztą jak mam zachowywać się normalnie i się uśmiechać, kiedy wszystko dookoła się sypie...” – prawie krzyczał na nią, gestykulując przy tym dłońmi. 

Vera spojrzała na niego i pokiwała głową, starała się jak mogła by powstrzymać łzy, które cisnęły jej się do oczu. Po raz pierwszy w życiu czuła się bezsilna. Nie wiedziała co zrobić, a musiała, by go uspokoić. I musiała podjąć to ryzyko, w innym bądź razie Rafael wzburzyłby się jeszcze bardziej. Podeszła do niego bliżej i oplotła ramionami jego szyję, przyciągając go mocniej do siebie i złożyła namiętny pocałunek na jego ustach, zamykając mu przy tym buzię. Poczuła, jak za moment Rafa obejmuje ją powoli swoimi ramionami wokół tali i przyciąga ją do siebie jeszcze bardziej, przedłużając pocałunek żarliwie i podnosząc ją do góry, sadza na blacie. Wiedziała, że za moment złączą się w jedną całość. Oplotła nogi wokół jego bioder i zaczęła bawić się przy tym włoskami na jego karku, oddając pocałunki coraz bardziej zachłannie. Opamiętała się jednak po chwili, szepcząc mu do ucha „Kochanie” – ten jednak nie zwracał na nią uwagi. Namiętnie obsypywał jej szyję pocałunkami. „Rafa” – odsunęła go delikatnie od siebie i spojrzała głęboko w oczy „Nie w kuchni” – uśmiechnęła się przy tym zadziornie.

„Kuchnia nie była moim zamiarem” – burknął i podniósł ją do góry, niosąc ją do pokoju, za chwilę rzucając ją na łóżko.

„Chcę tylko przypomnieć, że to była twoja zasada, panie Alcantara” – odpowiedziała zdejmując przy tym swoją koszulkę, on zrobił to samo, stojąc przy brzegu łóżka, za chwilę jednak przyczołgał się do niej „Nie obchodzi mnie to” – mruknął i ściągnął z niej spodnie tak szybko, że aż pisnęła, za chwilę śmiejąc się pod nosem. Skoro Rafa chciał grać w taką grę, musiała się dostosować.

Rafael przygryzł jej dolną wargę i rozpiął swoje spodnie, za chwilę zsuwając je na dół i położył się delikatnie na niej, przypierając do niej całym swoim ciałem. Jego jedna ręka zaczęła bawić się kawałkiem jej koronkowej bielizny, a druga rozpinała zręcznie jej stanik. Ona natomiast zjechała dłonią po jego nagim torsie i zatrzymała się dopiero przy jego bokserkach, za chwilę zaczynając masować jego twarde już przyrodzenie. Wydał z siebie jęk. Uśmiechnęła się pod nosem, a kiedy po raz ostatni potarła je dłonią, zdjęła z niego szybko bokserki, a on pozbył się jej bielizny, a kiedy już chciał przejąć kontrolę, przeturlała go na materac łóżka „Moja zabawa, moje reguły” – powiedziała bezgłośnie i wzięła bez ostrzeżenia jego całą długość do ust, za chwilę poruszając głową w górę i w dół, pomagając sobie również dłońmi, by dać mu jak najwięcej przyjemności.

Jęknął głośno, marszcząc przy tym brwi i spojrzał na nią. Jego całe ciało napięło się "Dios Mio, Vera", tylko tyle zdołał powiedzieć. Ona uśmiechnęła się delikatnie. Chciał tego. Chciał ostro, więc dała mu to, czego chciał. Sprawiała mu taką przyjemność, że powoli zaczynał zapominać o wszystkim, co go dziś spotkało. Zajmowała się jego przyrodzeniem jak najdelikatniej tylko potrafiła. A kiedy w końcu possała koniuszek jego członka, nie wytrzymał i jęknął głośno, chwytając ją za biodra i za chwilę kładąc ją na plecach, zamknął jej usta pocałunkiem.

„Kocham cię za to” – wyszeptał jej do ucha, po czym jednym zwinnym ruchem wszedł w nią. Krzyknęła zamykając przy tym oczy i wbiła paznokcie w pościel, na której leżeli. Chciała coś powiedzieć, jednak nie mogła. Rafa zaczął poruszać się niej mocniej i szybciej, jęcząc i podpierając ręce przy jej ciele. Ona sama w końcu otworzyła oczy, nie panując już nad swoimi jękami. Chwyciła jego dłoń i poprowadziła ją do swoich piersi. Chciała żeby ich dotykał. Żeby je masował, pieścił jak tylko potrafił i robił to. W tym samym rytmie, w jakim poruszał się w niej, raz po raz zwalniając tempa, albo je przyspieszając. Kochała go ponad życie, a to jaką sprawiał jej teraz przyjemność była nie do opisania. W końcu pochylił się nad nią i przygryzł delikatnie jej ucho.

„Kocham cię” – wyszeptała, czując że za chwilę nie wytrzyma. Zjechał dłońmi po jej bokach, za chwilę dotykając jej ud, ścisnął je delikatnie i rozłożył szerzej jej nogi, wchodząc w nią jeszcze głębiej. Objęła go za szyję, wbijając paznokcie w jego nagie ramiona, zastawiając przy tym ślady. Jęczała i krzyczała jego imię na przemian, kiedy przyspieszył. Łóżko pod nimi raz po raz skrzeczało. Nie mogła już dłużej wytrzymać, czując, że za moment to się stanie. Że poczuje ten błogi stan podniecenia. Dawno nie kochali się w taki sposób. Musiała przyznać, że tęskniła za tym. W końcu kiedy Rafa wszedł w nią po raz ostatni, oboje krzyknęli, dochodząc w tym samym momencie. Czuła w sobie jego ciepło. Każdy jej, jak i jego mięsień napinał się. Oddychali szybko, wpatrując się w siebie. W końcu Rafael wyszedł z niej powoli, powodując, że zadrżała raz jeszcze i położył się obok niej nic nie mówiąc.

“Wszystko w porządku?” – położyła głowę na jego torsie i zaczęła go gładzić. Pokiwał tylko głową i uśmiechnął się pod nosem „Teraz czuję się o niebo lepiej, dziękuję” – wyszeptał jej we włosy i ucałował czubek jej głowy „Kocham cię”

Uśmiechnęła się szeroko i uniosła głowę do góry, spoglądając mu prosto w oczy, za chwilę pocałowała go czule „Zgłodniałeś?” – wyszeptała, nie przestając się uśmiechać. Zaśmiał się i pokiwał głową „Zabrałaś mi resztkę mojej energii, wydaje mi się, że potrzeba mi teraz snu” – pogładził delikatnie jej policzek „Ale możesz mnie obudzić na kolację” – puścił do niej oczko.

Veronica wstała i założyła na siebie tylko szlafrok, pochylając się jeszcze nad chłopakiem i całując go w czoło „Odpoczywaj ty mój ogierze” – puściła do niego oczko i wyszła z pokoju, udając się prosto do kuchni by zacząć przyrządzać kolację.

2 komentarze:

  1. Ulalala.... Twój jeden jest lepszy niż moje dwa. Świetna robota.

    OdpowiedzUsuń
  2. o jezusss te opowiadania sa takie , ze aż sie gorąco robi ahhha:D
    świetnie ;DDD!

    OdpowiedzUsuń