czwartek, 6 grudnia 2012

"Yes, I am Jack Wilshere..."


Wygrane derby północnego Londynu nie przyniosły mi uczucia spełnienia. Powtórzony wynik z przed kilku miesięcy nie zadowalał mnie tak jak bym tego chciał. Brakowało mi czegoś… Tylko czego??? Tak, na to pytanie odpowiedziałem sobie wieczorem.

Wieczorem następnego dnia razem ze Szczęsnym udałem się do klubu by przedłużyć świętowanie zwycięstwa nad Tottenhamem o jeden dzień. Jak tylko weszliśmy do klubu to moim oczom ukazała się Ashley Morgan, dziewczyna jednego z zawodników Tottenhamu, która siedziała samotnie przy barze. Kiedy już myślałem, że jest sama, moim oczom ukazał się Tom Huddlestone, jej chłopak. Przez kilka sekund przyglądałem się bacznie Ashley. Nagle mnie olśniło. Już wiedziałem, co może dopełnić uczucia spełnienia po meczu. Zacząłem zmierzać ku niej, kiedy już byłem blisko, ta nagle wstała wpadając na mnie.

- Oh najmocniej przepraszam… - powiedział szybko po zderzeniu patrząc z uśmieszkiem na ustach jak dziewczyna pociera ręką zmoczoną bluzkę.
- No pięknie! Moja nowa bluzka została zniszczona… - podniosła głowę by spojrzeć na sprawcę zdarzenia – Proszę, proszę… Jack Wilshere… - była lekko zaskoczona jego widokiem.
- Tak, we własnej osobie – dygnął lekko i uśmiechnął się uwodzicielko – Przepraszam za bluzkę.
- Nie szkodzi i tak już wychodziłam – spojrzała na swojego chłopaka, który świetnie się bawił z inną dziewczyną
- Widzę, że chłopak nie przejawia większego zainteresowania tobą, co?
- No jak widać… - znów spojrzała na zawodnika Tottenhamu i posmutniała.
- Chcesz się może odegrać? – spojrzał na nią ta się uśmiechnęła więc pociągnął ją na parkiet.
- Nie obawiasz się konfliktu? – założyła mu ręce na szyję.
- Myślisz że się boje jakiegoś byle chłystka z Tottenhamu? – zbliżył się do niej – Chyba sobie żartujesz! – delikatnie musnął ustami szyję dziewczyny.
- Co robisz? – zaczerwieniła się lekko.
- Nie mów, że nie chcesz… - spojrzał jej w oczy.
- Czytasz mi w myślach – pocałowała go namiętnie w usta, spoglądając przy tym na swojego chłopaka, który właśnie ich zauważył.
- A ty nie boisz się kłótni ze swoim chłopakiem, który właśnie tu zmierza?
- Ash! Co ty z nim robisz? – podszedł do nich Tom Huddlestone, zawodnik Tottenhamu.
- On ma imię! – szybko wtrąciła Ashley – Idziemy Jack! – pociągnęła chłopaka ze rękę.
- Gdzie mnie ciągniesz? – spytał lekko zaskoczony.
- Zabierz mnie stąd! I zrób ze mną co zechcesz!

Jack uśmiechnął triumfatorko i wyszli z klubu. Wsiedli do luksusowego samochodu Jacka, po czym odjechali. Nie minęło 20 minut, a już znajdowali się w apartamencie Jacka. Jack przyparł Ash do ściany namiętnie całując ją. Skrępował jej ręce nad głową by mieć nad nią większą kontrolę. Całował jej szyję robiąc przy tym lekką malinkę. Ash uśmiechała się nieustannie bo lekką ją to łaskotało. Chwilę później znów całowali się namiętnie. Ash objęła nogami Jacka po czym zarzuciła mu ręce na szyję. Zaczęli się przemieszczać i po kilku sekundach znaleźli się w wielkim pokoju Jacka. Jack rzucił Ashley na łóżko, po czym do niej dołączył, kładąc się lekko na niej i zaczął ponownie ją całować. Jego pocałunki była coraz bardziej zachłanne. Podniósł się i zdjął z siebie koszulę, a po chwili zrobił to samo ze zmoczoną wcześniej bluzką Ashley. Przez chwilę wpatrywali się w siebie zachłannym, namiętnym wzrokiem. Jack nagiął się i przeciągnął językiem bo nagim brzuchu Aschley wzbudzając w niej rozkoszne dreszcze. Dłońmi sięgnął do jej spodni, po czym rozpiął rozporek i zdjął je z niej. Rzucił je gdzieś na podłogę, po czym zdjął z dziewczyny jej czarne majteczki. Przeciągnął opuszkami palców po jej udzie po czym zniknął między jej nogami. Ashley zwijała się i jęczała z rozkoszy jakiej dawał jej Jack.

- O mój kochany Boże! – krzyknęła.
- Krzycz do woli Panno Morgan – spojrzał na nią przez chwilkę – Tu nikt ciebie nie usłyszy – powiedział po czym wrócił do swojego zajęcia.
- Proszę Jack! – wbiła paznokcie w pościel – Już nie mogę!

Jack ponownie wyłonił się z pomiędzy nóg Ashley. Uśmiechnął się, po czym przysunął się bliżej piersi Ash i zaczął się nimi delikatnie bawić. Pod wpływem jego pieszczot jej piersi i stuki zaczęły twardnieć. Ashley znów zaczęła pojękiwać z rozkoszy.

- Pieprz mnie Jack! – krzyknęła.
- Błagaj mnie! – krzyknął – Błagaj mnie abym cie przeleciał.
- Błagam Jack!!! – krzyknęła jeszcze głośniej – Przeleć mnie tu i teraz!
- Jak mam na imię?! – powiedział zdejmując spodnie.
- Jack – spojrzała na jego wielkie przyrodzenie.
- Głośniej! – zdjął bieliznę.
- Jack Wilshere – krzyknęła.

Pocałował ją namiętnie, po czym jednym szybkim ruchem wszedł w nią. Przez chwilę poczuła lekki ból by po chwili mogła ogarnąć ją kolejna fala przyjemnej rozkoszy. Jack poruszał się w niej głęboko ale powoli. Ciała ich zaczęły się prężyć. Ashley jęczała z doznawanej rozkoszy, a Jack dyszał głęboko i ciężko. Jack robił coraz szybsze ruchy biodrami. Czuł, że za chwilę dojdzie więc przyśpieszył jeszcze bardziej. Wtedy puściły wszystkie hamulce. Ashley krzyknęłam na cały głos jego imię, zastygając na chwilę w jednej pozycji. Jack doszedł razem z nią ciężko dyszą. Po chwili wyszedł z niej powili i usiadł obok.

- Może pani już wracać do swojego chłopaka, panno Morgan. Moje zadanie zostało zakończone – nałożył bokserki, po czym zostawił dziewczynę wychodząc z pokoju. 

__________________
One shot na zamówienie @adoreszczesny

Mam nadzieję, że się podobało.

xoxo Natasha

8 komentarzy:

  1. Warto było czekać! Zajebiste. I jak swietnie opisane! I te zakończenie, haha. Nie no, trudno opisać jak mi sie podoba, haha. Pozazdrościć tylko talentu. Życzę powodzenia na univereku <3

    OdpowiedzUsuń
  2. te Twoje opowiadaniaa sie takie ekscytujace, że czytalam 2 razy, świetne :DDD po prostu pod wrazeniem jestem ;DDD

    bardzo mi sie podoba Twoja tworczosc, pomysly i naprawde super mi sie zawsze czyta ;))

    a takie gorace to wgl;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że się podobało. Zapraszam do działu zamówień. :)

      Pozdrawiam N.

      Usuń
  3. Genialny ten oneshot o Jacku. nie spodziewałam się, że można tak wykreować jego postać. Na pozór poukładany chłopak, okazuje się tym razem... kawałkiem skurczybyka, bo tak na pewno można go nazwać. Jestem pod mega wrażeniem od wczoraj...


    P.S. http://gunner-love.blogspot.com/ zapraszam na nowość

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo, ale to bardzo cieszy mnie twoja opinia. Tak, wykreowałam go na "bad boy'a" bo nie miałam innego pomysłu. Ale cieszę się, że się podobało.

      Już lecę czytać nowość.

      Dziękuję za komentarz.

      Pozdrawiam N.

      Usuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Bardzo cieszę się, że się podobało :)

      Pozdrawiam N.

      Usuń