Obudził mnie delikatny pocałunek
mojej ukochanej, która leżała obok mnie. Wiedziałem, że za chwile będę musiał
wstać. Otworzyłem oczy i zobaczyłem, że Jane przygląda się mi uważnie.
Uśmiechnąłem się do niej a ona odwzajemniła mój uśmiech.
- Theo – szepnęła – Pora wstawać…
- dała mu kolejnego buziaka
- Już… - spojrzał na zegarek –
Jest tak wcześnie… - zarzucił na głowę kołdrę
- Tak skarbie, już. – podniosła się Jane – Idę wezmę prysznic..
- Nie kuś mnie, bo dołączę do
ciebie – przygryzł wargę
- Zapraszam. Na pewno będzie mi
miło. – uśmiechnęła się i zniknęła za drzwiami łazienki
No nic. Musiałem wstać.
Wiedziałem, że jak Jane wróci to siłą ściągnie mnie z łóżka. Wstałem więc i
otworzyłem szafę w poszukiwaniu czarnej koszuli, krawatu i spodni. Niestety nic
nie mogłem dopasować i musiałem zaczekać na Jane, która jak zawsze coś na to
poradzi. Po kilku minutach Jane wyszła z łazienki, owinięta w niebieski
satynowy szlafrok.
- O mój Boże! Jak ty kusząco
wyglądasz? – znów przygryzł wargę
- Theo, nawet o tym nie myśl… - podeszła
do niego
- A skąd wiesz o czym myślę co? –
chwycił Jane za biodra i przyciągnął do siebie
- No właśnie wiem, o czym myślisz
– uśmiechnęła się
- Nie mów, że nie masz na to
ochoty… - pocałował Jane w szyję
- Theo Walcott, za 2h musimy być
u twoich rodziców na świąteczny obiad. – spojrzała w jego
oczy - A przecież wiesz, że nie lubię się spóźniać.
- To zajmie tylko chwilkę –
uśmiechnął się i ponownie pocałował Jane w szyję a ta tylko westchnęła
- Masz rację… - pocałowała go –
To zajmie tylko chwilę.
Jane pocałowała go namiętnie i zarzuciła
mu nogi na biodra. Theo przeniósł ją na łóżko i położył ją na nim. Rozchylił
lekko szlafrok i zaczął obdarzać ją delikatnymi pocałunkami w uda, brzuch,
talię, piersi, dekolt i szyję. Jane cała zwijała się z rozkoszy jakiej dawała
jej Theo. Theo przerwał na chwilę by móc pocałować ją namiętnie w usta. Przy
tym delikatnie napierał swoim ciałem na ciało swojej ukochanej. Po chwili znów
zaczął obdarowywać swoją ukochaną delikatnymi pocałunkami. Zaczął od szyi zjeżdżając
powoli w dół. Dotarł w końcu do jej delikatnych koronkowych majteczek, które
bardzo powoli ściągał z niej. Delikatnie palcami zaczął wodzić po udach Jane
sprawiając, że przeszły ją delikatne ciarki podniecenia. W końcu rozchylił
delikatnie jej uda i dotknął palcami wzgórka łonowego dziewczyny, która napięła
wszystkie mięśnie z podniecenia.
- Boże! Theo! – wbiła paznokcie w
pościel
- Ciii… - zaśmiał się – To
jeszcze nie koniec…
Uśmiechnął się, po czym wrócił do
swojego zadania. Delikatnie językiem zaczął pieścić erogenne strefy swojej
dziewczyny. Delikatnie włożył kciuka do pochwy Jane zaczęła jeszcze bardziej
zwijać się i prężyć z doznawanej przyjemności. Dziewczyna cichutko zaczęła
pojękiwać. Theo widział, że już było gotowa. Była już cała wilgotna i gotowa na
przyjęcie go. Wiedział, że za chwile jego dziewczyna dojdzie i rozpłynie się. Przestał
więc i ponownie zaczął obdarowywać dziewczynę pocałunkami. Tym razem zaczął od
dołu do góry by móc skończyć ponownie na ustach swojej ukochanej. Całowali się
namiętnie przez chwilę. Theo przez chwilę delikatnie dłońmi pieścił jędrne
ciało swojej ukochanej. Po czym podniósł się i zdjął z siebie swoją bieliznę.
Położył się delikatnie na swojej dziewczynie ugniatając lekko jej biodra i wbił
się w nią z lekkim impetem aż ta krzyknęła cichutko. Theo spojrzał na
dziewczynę czule i ponownie pocałował ją w usta. Theo wycofał się bardzo powoli
by po chwili wbić się w nią ponownie. Zaczął poruszać się powoli nie przestając
ani na sekundę. Dziewczyna zaczęła oddychać głębiej i znacznie szybciej. Theo
zaczął poruszać się wewnątrz niej głębiej i szybciej. Dziewczyna czuła delikatny,
ale przyjemny ból przy każdym ruchu ukochanego. Theo zaczął znacznie głębiej
oddychać ponownie pocałował swoją ukochaną. Jane spojrzała ukochanemu w oczy
- O niebiosa! – krzyknęła
wbijając paznokcie w plecy Theo – Nie przestawaj! - krzyczała
Theo zaczął poruszać się jeszcze
szybciej. Wiedział, że za chwilę dojdzie. Wiedział również, że jego ukochana
też za chwile osiągnie szczyt. Po chwili Jane oblewa wspaniały orgazm a chwilę
później dochodzi również Theo. Jane oddycha głęboko by spowolnić oddech i pracę
serca. Theo opiera czoło na czole Jane i także ma nie równy oddech. Podnosi
powieki i patrzy na nią łagodnie. Po chwili delikatnie składa pocałunek na jej
ustach i powili wysuwa się z niej. Siada obok swojej dziewczyny i patrzy na nią
czule ubierając bokserki.
- No to co? Możemy już jechać do
moich rodziców – uśmiechnął się cwaniacko
- No tak, skończyłeś robotę to
można już iść – zrobiła obrażoną minę i walnęła go poduszką
- Ej! – z powrotem położył się na
Jane – Wieczorem będziesz błagać o więcej! – pocałował ją namiętnie
- Już nie mogę się doczekać… -
odwzajemniła pocałunek
________________________
One Shot na zamówienie Nat
Mam nadzieję, że się podobało.
xoxo Natasha