niedziela, 9 grudnia 2012

"After the Match"


Mecz Arsenalu przeciwko West Brom oglądałam w wielkim skupieniu. Padł pierwszy karny i trybuny zaczęły szaleć po udanym strzale Mikela Artety. Ale to nie on jest moim bohaterem. Mój bohater biega w koszulce z numerem 5 i jest kapitanem drużyny. Bacznie się mu przyglądałam i za każdym razem serce mi stawało, kiedy podbiegał do niego gracz z West Bromu by go faulować. W II połowie meczu padł kolejny karny i znów trybuny zaczęły szaleć po udanym strzale Artety. Kilkanaście minut później usłyszałam dźwięk gwizdka kończący mecz. Zerwałam się ze swojego miejsca i ruszyłam w stronę tunelu by pogratulować mojemu ukochanemu wspaniałego meczu i wygrania go. Wbiegłam do tunelu i rzuciłam się mu na szyję. Przylgnęłam do jego spoconego ciała i pocałowałam go namiętnie w usta. Odsunął się ode mnie lekko mówiąc:

- Spocony jestem… - spojrzał na nią czule
- Nie ważne. Tak wyglądasz bardzo seksownie. A tak nawiasem to gratuluje ci wygrania meczu – ponownie rzuciła się mu na szuje całując go
- Gabi… - ponownie się odsunął – Zobaczymy się za kilkanaście minut – posłał jej lekki uśmiech i zniknął w drzwiach do szatni Arsenalu

Thomas był jakiś inny, dziwny, spięty, chłodny… Sama nie wiem jak mam to nazwać, ale to nie było nic przyjemnego. Udałam się, więc do samochodu by poczekać na mojego ukochanego.  Po kilkunastu minutach dołączył do mnie Thomas. Całą drogę do jego mieszkania spędzimy w milczeniu. Weszliśmy do mieszkania i dalej panowała niezręczna cisza. W końcu nie wytrzymałam:

- Thomas Skarbie, co się dzieję? – powiedziałam z troską w głosie
- Nic. Po prostu nie jestem w humorze. – otworzył lodówkę i wyciągnął z niej sok
- Dlaczego? Przecież wygraliście mecz. Powinieneś świętować. – uśmiechnęła się do niego i pocałowała go w usta
- Wygraliśmy, bo mieliśmy farta z karnymi a tak graliśmy bardzo słabo.
- Ale wygraliście i to się liczy. A to, że gracie słabo to każdemu się zdarza spadek formy – uśmiechnęła się do chłopaka – Zresztą jesteś kapitanem i możesz ich doprowadzić do porządku.
- Do porządku to ja mogę doprowadzić ciebie – uśmiechnął się uwodzicielsko
- Taak?? – przygryzła lekko swoja wargę – W takim razie już nie mogę się doczekać…

Udała się do salonu a zaraz za nią poszedł Thomas. Usiedli na kanapie i zaczęli się delikatnie wymieniać pocałunkami. Cudowne dreszcze przeszły Gabriele aż zaczęła dyszeć głęboko i powoli. Thomas lekko rozchylił bluzkę Gabrieli i zaczął całować jej dekolt przechodząc na szyję chwilę później znów na dekolt. Kiedy jego usta były zajęty całowaniem szyi i dekoltu Gabrieli jego ręce były zajęte rozpinaniem jej bluzki i zdejmowaniem jej. Gabriela została w samym biustonoszu. Thomas spojrzał na nią, uśmiechnął się i pocałował ją namiętnie. Gabriela również zdjęła z niego koszulę i zaczęła dotykać palcami jego nagiego torsu. Zataczała opuszkami palców delikatne kółeczka na jego ciele, gdy ten dalej obsypywał ją delikatnymi pocałunkami szepcząc od czasu do czasu „kocham cię”. Te delikatne pieszczoty sprawiły, że Gabriele zaczęli przechodzić delikatne dreszcze ekscytacji. Teraz to ona przejęła nad nim kontrolę i jednym zwinnym ruchem przewróciła go na plecy i usiadła na nim okrakiem. Spojrzała na niego odgarniając ręką swoje włosy z twarzy i uśmiechnęła się uwodzicielsko. Chwilę później to ona zaczęła delikatnie całować tors Thomasa sprawiając, że zaczął głębiej oddychać. Przerwała na chwilę by spojrzeć na swojego ukochanego ponownie. Thomas oblizał delikatnie swoje wargi i pocałował Gabriele w usta. Sięgnął swoimi dłońmi do paska u spodni Gabrieli zaczął go rozpinać. Po chwili pasek wylądował na podłodze a kilkanaście sekund później Gabriela siedziała okrakiem na Thomasie już bez spodni. Ponownie spojrzała na ukochanego i teraz to ona zajęła się jego spodniami. Rozpięła rozporek i delikatnie pogładziła dłonią jego prężącą się męskość. Ściągnęła z niego spodnie i delikatnymi pocałunkami obdarowywała go zaczynając od podbrzusza, idąc ku górze kończąc na ustach. Thomas zwinnym ruchem jednej ręki rozpiął biustonosz i rzucił go gdzieś na podłogę. Ponownie wziął górę nad Gabrielą i przewrócił ją na plecy siadając delikatnie na jej udach. Pochylił się i delikatnie zaczął całować jej jędrne piersi, które pod jego dotykiem zaczęły twardnieć. Gabriela zaczęła zwijać się z rozkoszy, jakiej dostarczał jej Thomas. Jedną ręką sięgnął do jej białych koronkowych majteczek i włożył pod nie rękę dostając się do raju swojej ukochanej. Dziewczyna jeszcze bardziej zaczęła zwijać się z rozkoszy. Jej ciało przechodziły lekkie drgania spinających się mięśni. Thomas czuł, że jest już gotowa by go przyjąć, ale chciał się jeszcze trochę nią pobawić. Oderwał się od piersi Gabrieli i zanurkował między jej nogi. Gabriela zaczęła jeszcze głośniej dyszeć a nawet zaczęła pojękiwać. Po liku minutach pieszczot, Thomas przysuwa ją do swoich bioder aż ta może poczuć jego wielką męskość na sobie. Zdejmuje z siebie swoją bieliznę i wchodzi w nią z wielkim impetem. Gabriela krzyczy czując w głębi ciała lekkie ukłucie. Nieruchomieje na chwilę patrząc rozświetlonymi oczami na swojego ukochanego.

- Wszystko w porządku? – szepnął jej do ucha?

Gabriela kiwnęła głową z szeroko otwartymi oczami. Thomas wycofuje się bardzo powoli by po chwili wbić się w nią ponownie. Zaczął poruszać się powoli nie przestając ani na sekundę. Był oparty na łokciach, więc Gabriela czuła ciężar jego ciała na sobie.

- O niebiosa! – krzyknęła, gdy ten nie przestawał się poruszać

Po chwili Gabriela dochodzi a razem z nią Thomas. Gabriela dyszy ciężko, próbując zwolnić swój oddech i serce. Thomas opiera czoło na czole Gabrieli i także ma nie równy oddech. Podnosi powieki i patrzy na nią łagodnie. Po chwili delikatnie składa pocałunek na jej ustach i powili wysuwa się z niej. Thomas kładzie się obok i przytula mocno Gabrielę.

- Dziękuję Gabi – szepnął jej do ucha i pocałował w głowę
- To ja ci dziękuję – powiedziała szepcząc by po chwili udać się do krainy morfeusza. 

_____________
One Shot na zamówienie: i-think-i-could-love-her

Mam nadzieję, że się podobało. Zapraszam do działu zamówień :)

xoxo Natasha

czwartek, 6 grudnia 2012

"Yes, I am Jack Wilshere..."


Wygrane derby północnego Londynu nie przyniosły mi uczucia spełnienia. Powtórzony wynik z przed kilku miesięcy nie zadowalał mnie tak jak bym tego chciał. Brakowało mi czegoś… Tylko czego??? Tak, na to pytanie odpowiedziałem sobie wieczorem.

Wieczorem następnego dnia razem ze Szczęsnym udałem się do klubu by przedłużyć świętowanie zwycięstwa nad Tottenhamem o jeden dzień. Jak tylko weszliśmy do klubu to moim oczom ukazała się Ashley Morgan, dziewczyna jednego z zawodników Tottenhamu, która siedziała samotnie przy barze. Kiedy już myślałem, że jest sama, moim oczom ukazał się Tom Huddlestone, jej chłopak. Przez kilka sekund przyglądałem się bacznie Ashley. Nagle mnie olśniło. Już wiedziałem, co może dopełnić uczucia spełnienia po meczu. Zacząłem zmierzać ku niej, kiedy już byłem blisko, ta nagle wstała wpadając na mnie.

- Oh najmocniej przepraszam… - powiedział szybko po zderzeniu patrząc z uśmieszkiem na ustach jak dziewczyna pociera ręką zmoczoną bluzkę.
- No pięknie! Moja nowa bluzka została zniszczona… - podniosła głowę by spojrzeć na sprawcę zdarzenia – Proszę, proszę… Jack Wilshere… - była lekko zaskoczona jego widokiem.
- Tak, we własnej osobie – dygnął lekko i uśmiechnął się uwodzicielko – Przepraszam za bluzkę.
- Nie szkodzi i tak już wychodziłam – spojrzała na swojego chłopaka, który świetnie się bawił z inną dziewczyną
- Widzę, że chłopak nie przejawia większego zainteresowania tobą, co?
- No jak widać… - znów spojrzała na zawodnika Tottenhamu i posmutniała.
- Chcesz się może odegrać? – spojrzał na nią ta się uśmiechnęła więc pociągnął ją na parkiet.
- Nie obawiasz się konfliktu? – założyła mu ręce na szyję.
- Myślisz że się boje jakiegoś byle chłystka z Tottenhamu? – zbliżył się do niej – Chyba sobie żartujesz! – delikatnie musnął ustami szyję dziewczyny.
- Co robisz? – zaczerwieniła się lekko.
- Nie mów, że nie chcesz… - spojrzał jej w oczy.
- Czytasz mi w myślach – pocałowała go namiętnie w usta, spoglądając przy tym na swojego chłopaka, który właśnie ich zauważył.
- A ty nie boisz się kłótni ze swoim chłopakiem, który właśnie tu zmierza?
- Ash! Co ty z nim robisz? – podszedł do nich Tom Huddlestone, zawodnik Tottenhamu.
- On ma imię! – szybko wtrąciła Ashley – Idziemy Jack! – pociągnęła chłopaka ze rękę.
- Gdzie mnie ciągniesz? – spytał lekko zaskoczony.
- Zabierz mnie stąd! I zrób ze mną co zechcesz!

Jack uśmiechnął triumfatorko i wyszli z klubu. Wsiedli do luksusowego samochodu Jacka, po czym odjechali. Nie minęło 20 minut, a już znajdowali się w apartamencie Jacka. Jack przyparł Ash do ściany namiętnie całując ją. Skrępował jej ręce nad głową by mieć nad nią większą kontrolę. Całował jej szyję robiąc przy tym lekką malinkę. Ash uśmiechała się nieustannie bo lekką ją to łaskotało. Chwilę później znów całowali się namiętnie. Ash objęła nogami Jacka po czym zarzuciła mu ręce na szyję. Zaczęli się przemieszczać i po kilku sekundach znaleźli się w wielkim pokoju Jacka. Jack rzucił Ashley na łóżko, po czym do niej dołączył, kładąc się lekko na niej i zaczął ponownie ją całować. Jego pocałunki była coraz bardziej zachłanne. Podniósł się i zdjął z siebie koszulę, a po chwili zrobił to samo ze zmoczoną wcześniej bluzką Ashley. Przez chwilę wpatrywali się w siebie zachłannym, namiętnym wzrokiem. Jack nagiął się i przeciągnął językiem bo nagim brzuchu Aschley wzbudzając w niej rozkoszne dreszcze. Dłońmi sięgnął do jej spodni, po czym rozpiął rozporek i zdjął je z niej. Rzucił je gdzieś na podłogę, po czym zdjął z dziewczyny jej czarne majteczki. Przeciągnął opuszkami palców po jej udzie po czym zniknął między jej nogami. Ashley zwijała się i jęczała z rozkoszy jakiej dawał jej Jack.

- O mój kochany Boże! – krzyknęła.
- Krzycz do woli Panno Morgan – spojrzał na nią przez chwilkę – Tu nikt ciebie nie usłyszy – powiedział po czym wrócił do swojego zajęcia.
- Proszę Jack! – wbiła paznokcie w pościel – Już nie mogę!

Jack ponownie wyłonił się z pomiędzy nóg Ashley. Uśmiechnął się, po czym przysunął się bliżej piersi Ash i zaczął się nimi delikatnie bawić. Pod wpływem jego pieszczot jej piersi i stuki zaczęły twardnieć. Ashley znów zaczęła pojękiwać z rozkoszy.

- Pieprz mnie Jack! – krzyknęła.
- Błagaj mnie! – krzyknął – Błagaj mnie abym cie przeleciał.
- Błagam Jack!!! – krzyknęła jeszcze głośniej – Przeleć mnie tu i teraz!
- Jak mam na imię?! – powiedział zdejmując spodnie.
- Jack – spojrzała na jego wielkie przyrodzenie.
- Głośniej! – zdjął bieliznę.
- Jack Wilshere – krzyknęła.

Pocałował ją namiętnie, po czym jednym szybkim ruchem wszedł w nią. Przez chwilę poczuła lekki ból by po chwili mogła ogarnąć ją kolejna fala przyjemnej rozkoszy. Jack poruszał się w niej głęboko ale powoli. Ciała ich zaczęły się prężyć. Ashley jęczała z doznawanej rozkoszy, a Jack dyszał głęboko i ciężko. Jack robił coraz szybsze ruchy biodrami. Czuł, że za chwilę dojdzie więc przyśpieszył jeszcze bardziej. Wtedy puściły wszystkie hamulce. Ashley krzyknęłam na cały głos jego imię, zastygając na chwilę w jednej pozycji. Jack doszedł razem z nią ciężko dyszą. Po chwili wyszedł z niej powili i usiadł obok.

- Może pani już wracać do swojego chłopaka, panno Morgan. Moje zadanie zostało zakończone – nałożył bokserki, po czym zostawił dziewczynę wychodząc z pokoju. 

__________________
One shot na zamówienie @adoreszczesny

Mam nadzieję, że się podobało.

xoxo Natasha

niedziela, 2 grudnia 2012

“Rough one…”

One Shot dla Flou! Mam nadzieję, że ci się spodoba, kochanie ;3 +18
Olga xx

To było tak frustrujące. Przegrana. Mogli wygrać ten mecz. W pierwszej połowie byli w utrzymaniu piłki przez cały czas. Nie wiedział jak to się stało… Czyja to była wina? Obrońców, czy może bramkarza. Teraz to nie miało już większego znaczenia. Przegrana była przegraną. Utratą 3 punktów. Czuł się okropnie rozczarowany.

***

Vera usłyszała jak zamykają się drzwi, a potem nastała cisza. Oglądała mecz w telewizji i doskonale wiedziała, że drużyna Rafaela przegrała 2:1, więc jej chłopak nie był w najlepszym nastroju. 

„Veronica?” jego głos nie brzmiał tak, jak zazwyczaj po przegranej. Nadal można było wyczuć w nim złość, co nie było normalne i to ją lekko przestraszyło. 

„Jestem w kuchni” – odłożyła nóż na kuchenny blat i wytarła mokre dłonie w ściereczkę, która leżała obok.
Rafael wszedł do kuchni. Wyglądał na zmęczonego, zdruzgotanego i bardzo złego. 

„Cześć” – podszedł do niej bliżej i złożył pocałunek na jej ustach.

To właśnie Veronica kochała w nim najbardziej. Zawsze kiedy był zły albo nie w humorze, nigdy nie czuła nieprzyjemnego mrowienia w podbrzuszu. Zawsze wiedziała, że nigdy jej nie skrzywdzi, nigdy nie powie jej złego słowa. Do tego jego pocałunki były nawet bardziej namiętne, jakby utęsknione. 

Wiedziała, że potrzebował jej teraz bardziej niż kiedykolwiek. Jeśli to było to, czego teraz właśnie potrzebował – jej wsparcia – nie mogła mu tego odmówić. Zawsze była przy nim i dla niego. Wspierała go w trudnych momentach, kiedy był kontuzjowany. Zaprzyjaźniła się nawet z kilkoma dziewczynami innych piłkarzy, tylko dlatego, żeby go uszczęśliwić. Była zawsze by go uspokoić, kiedy był zły, smutny albo rozczarowany, jak teraz. 

„Jesteś głodny?” – uśmiechnęła się delikatnie, nie zamierzając zadawać zbędnych pytań dotyczących meczu. On jednak dotknął opuszkami palców jej policzka i pokręcił głową „Nie, nie jestem…” – wyszeptał, wpatrując się jej prosto w oczy.

Poczuła jak jej serce zaczyna walić jak szalone, ale nie dała tego po sobie poznać, ciągnęła dalej „Musisz coś zjeść kochanie. Wiem, że jesteś zły i smutny po przegranej, ale to nie znaczy, że masz przestać jeść. To był trudny mecz i potrzebujesz posiłku i dobrego snu” – jej głos był stanowczy, może troszeczkę za bardzo.

„Od kiedy to wiesz, co potrzebuję najbardziej? Robiłem na boisku co mogłem, dwoiłem się i troiłem! Nie jestem głodny. Zresztą jak mam zachowywać się normalnie i się uśmiechać, kiedy wszystko dookoła się sypie...” – prawie krzyczał na nią, gestykulując przy tym dłońmi. 

Vera spojrzała na niego i pokiwała głową, starała się jak mogła by powstrzymać łzy, które cisnęły jej się do oczu. Po raz pierwszy w życiu czuła się bezsilna. Nie wiedziała co zrobić, a musiała, by go uspokoić. I musiała podjąć to ryzyko, w innym bądź razie Rafael wzburzyłby się jeszcze bardziej. Podeszła do niego bliżej i oplotła ramionami jego szyję, przyciągając go mocniej do siebie i złożyła namiętny pocałunek na jego ustach, zamykając mu przy tym buzię. Poczuła, jak za moment Rafa obejmuje ją powoli swoimi ramionami wokół tali i przyciąga ją do siebie jeszcze bardziej, przedłużając pocałunek żarliwie i podnosząc ją do góry, sadza na blacie. Wiedziała, że za moment złączą się w jedną całość. Oplotła nogi wokół jego bioder i zaczęła bawić się przy tym włoskami na jego karku, oddając pocałunki coraz bardziej zachłannie. Opamiętała się jednak po chwili, szepcząc mu do ucha „Kochanie” – ten jednak nie zwracał na nią uwagi. Namiętnie obsypywał jej szyję pocałunkami. „Rafa” – odsunęła go delikatnie od siebie i spojrzała głęboko w oczy „Nie w kuchni” – uśmiechnęła się przy tym zadziornie.

„Kuchnia nie była moim zamiarem” – burknął i podniósł ją do góry, niosąc ją do pokoju, za chwilę rzucając ją na łóżko.

„Chcę tylko przypomnieć, że to była twoja zasada, panie Alcantara” – odpowiedziała zdejmując przy tym swoją koszulkę, on zrobił to samo, stojąc przy brzegu łóżka, za chwilę jednak przyczołgał się do niej „Nie obchodzi mnie to” – mruknął i ściągnął z niej spodnie tak szybko, że aż pisnęła, za chwilę śmiejąc się pod nosem. Skoro Rafa chciał grać w taką grę, musiała się dostosować.

Rafael przygryzł jej dolną wargę i rozpiął swoje spodnie, za chwilę zsuwając je na dół i położył się delikatnie na niej, przypierając do niej całym swoim ciałem. Jego jedna ręka zaczęła bawić się kawałkiem jej koronkowej bielizny, a druga rozpinała zręcznie jej stanik. Ona natomiast zjechała dłonią po jego nagim torsie i zatrzymała się dopiero przy jego bokserkach, za chwilę zaczynając masować jego twarde już przyrodzenie. Wydał z siebie jęk. Uśmiechnęła się pod nosem, a kiedy po raz ostatni potarła je dłonią, zdjęła z niego szybko bokserki, a on pozbył się jej bielizny, a kiedy już chciał przejąć kontrolę, przeturlała go na materac łóżka „Moja zabawa, moje reguły” – powiedziała bezgłośnie i wzięła bez ostrzeżenia jego całą długość do ust, za chwilę poruszając głową w górę i w dół, pomagając sobie również dłońmi, by dać mu jak najwięcej przyjemności.

Jęknął głośno, marszcząc przy tym brwi i spojrzał na nią. Jego całe ciało napięło się "Dios Mio, Vera", tylko tyle zdołał powiedzieć. Ona uśmiechnęła się delikatnie. Chciał tego. Chciał ostro, więc dała mu to, czego chciał. Sprawiała mu taką przyjemność, że powoli zaczynał zapominać o wszystkim, co go dziś spotkało. Zajmowała się jego przyrodzeniem jak najdelikatniej tylko potrafiła. A kiedy w końcu possała koniuszek jego członka, nie wytrzymał i jęknął głośno, chwytając ją za biodra i za chwilę kładąc ją na plecach, zamknął jej usta pocałunkiem.

„Kocham cię za to” – wyszeptał jej do ucha, po czym jednym zwinnym ruchem wszedł w nią. Krzyknęła zamykając przy tym oczy i wbiła paznokcie w pościel, na której leżeli. Chciała coś powiedzieć, jednak nie mogła. Rafa zaczął poruszać się niej mocniej i szybciej, jęcząc i podpierając ręce przy jej ciele. Ona sama w końcu otworzyła oczy, nie panując już nad swoimi jękami. Chwyciła jego dłoń i poprowadziła ją do swoich piersi. Chciała żeby ich dotykał. Żeby je masował, pieścił jak tylko potrafił i robił to. W tym samym rytmie, w jakim poruszał się w niej, raz po raz zwalniając tempa, albo je przyspieszając. Kochała go ponad życie, a to jaką sprawiał jej teraz przyjemność była nie do opisania. W końcu pochylił się nad nią i przygryzł delikatnie jej ucho.

„Kocham cię” – wyszeptała, czując że za chwilę nie wytrzyma. Zjechał dłońmi po jej bokach, za chwilę dotykając jej ud, ścisnął je delikatnie i rozłożył szerzej jej nogi, wchodząc w nią jeszcze głębiej. Objęła go za szyję, wbijając paznokcie w jego nagie ramiona, zastawiając przy tym ślady. Jęczała i krzyczała jego imię na przemian, kiedy przyspieszył. Łóżko pod nimi raz po raz skrzeczało. Nie mogła już dłużej wytrzymać, czując, że za moment to się stanie. Że poczuje ten błogi stan podniecenia. Dawno nie kochali się w taki sposób. Musiała przyznać, że tęskniła za tym. W końcu kiedy Rafa wszedł w nią po raz ostatni, oboje krzyknęli, dochodząc w tym samym momencie. Czuła w sobie jego ciepło. Każdy jej, jak i jego mięsień napinał się. Oddychali szybko, wpatrując się w siebie. W końcu Rafael wyszedł z niej powoli, powodując, że zadrżała raz jeszcze i położył się obok niej nic nie mówiąc.

“Wszystko w porządku?” – położyła głowę na jego torsie i zaczęła go gładzić. Pokiwał tylko głową i uśmiechnął się pod nosem „Teraz czuję się o niebo lepiej, dziękuję” – wyszeptał jej we włosy i ucałował czubek jej głowy „Kocham cię”

Uśmiechnęła się szeroko i uniosła głowę do góry, spoglądając mu prosto w oczy, za chwilę pocałowała go czule „Zgłodniałeś?” – wyszeptała, nie przestając się uśmiechać. Zaśmiał się i pokiwał głową „Zabrałaś mi resztkę mojej energii, wydaje mi się, że potrzeba mi teraz snu” – pogładził delikatnie jej policzek „Ale możesz mnie obudzić na kolację” – puścił do niej oczko.

Veronica wstała i założyła na siebie tylko szlafrok, pochylając się jeszcze nad chłopakiem i całując go w czoło „Odpoczywaj ty mój ogierze” – puściła do niego oczko i wyszła z pokoju, udając się prosto do kuchni by zacząć przyrządzać kolację.

piątek, 23 listopada 2012

"Winter Night”


Była zima a na dodatek wieczór. Szłam sobie jakąś dziwnie ciemną ulicą zachodniego Londynu umierając ze strachu by nikt i nic mnie nie napadło. Dlaczego nie zgodziłam się by jechać z Oscarem autem, no dlaczego? No przecież, dlatego, że musiałam się unieść honorem i postawić na swoim. Ale teraz tego żałuje. W głowie krążyły mi różne zakończenia tej ponurej przechadzki. Na sama myśl, jakie historie układały mi się w głowie, robiło mi się słabo. Wtedy coś poruszyło się w krzakach przede mną. W tej chwili w moja podświadomość krzyczała: „O nie! Zaraz to coś mnie zabije! Umrę jako dziewica…” Zatrzymałam się i zastygłam jak posąg by nie zwracać na siebie uwagi. Ale to nie poskutkowało. Dalej coś szeleściło i ruszało się w krzakach. Moja podświadomość wariowała, ale starałam się zachować spokój. Nagle zobaczyłam cień… Zobaczyłam cień człowieka i wtedy moja podświadomość wymknęła się spod kontroli i zaczęłam wrzeszczeć na cały głos. Wrzeszczałam jak opętana. Myślałam, że to pomoże odstraszyć napastnika, ale to nic nie dawało. Kiedy w końcu zamknęłam jadaczkę usłyszałam cichutkie wołanie: „Klauuudiiiaaa… Klauuudiiiaaa…” Pięknie! Jeszcze tego brakowało! Ten chory zboczeniec zna moje imię. Zaczęłam iść szybciej i szybciej… Aż w końcu zaczęłam biec. Ale po kilkunastu sekundach zauważyłam, że ta osoba biegnie za mną, więc zatrzymałam się. Wtedy nagle ktoś złapał mnie za biodra. Zamarłam!

- Bu! – szepnął jej do ucha
- Błagam zostaw mnie w spokoju! – miała zamknięte oczy – Błagam!
- Spokojnie kochanie… To tylko ja… - Oscar dał jej całusa w policzek
- Cz ty jesteś jakiś chory!? – krzyknęła do niego – Przeraziłeś mnie na śmierć!
- Przepraszam. Myślałem, że mnie widziałaś… - przybliżył się do dziewczyny
- To źle myślałeś! – odsunęła się od niego
- Przepraszam… Naprawdę przepraszam… - chciał ją pocałować, ale się nie dała
- Nie chcę słyszeć twoich przeprosin… - odwróciła się od niego
- Daj spokój… Klaudia…? – znów chwycił ją za biodra
- Spadaj Oscar – znów mu się wyrwała
- No dobrze… Załatwimy to inaczej… - wziął ją za rękę i pociągną za sobą
- Gdzie mnie ciągniesz?
- Do samochodu… Jest strasznie zimno…
- Gdzie masz samochód?
- Tuż za rogiem… - uśmiechnął się
- Czyli chciałeś mnie wystraszyć, tak? – zatrzymała się na chwilę
- Może troszeczkę… - zaśmiał się i pocałował Klaudię w usta
- Jesteś okropny… - otworzył jej drzwi tylniego siedzenia
- Proszę wsiadać – Klaudia wsiadła a zaraz za nią wsiadł Oscar i zamknął drzwi
- Tylnie siedzenie… Hmm… Do czego zmierzasz panie Dos Santos?
- Zaraz zobaczysz. Ale najpierw włączę ogrzewanie. Widzę, że jesteś zmarznięta.
- Po co nam ogrzewanie… Mamy siebie… - przygryzła wargę ust

Oscar przybliżył się do mnie i pocałował mnie namiętnie aż przeszły mnie cudowne dreszcze. Oh! Jak ja uwielbiam, kiedy mnie całuje. Jego pocałunki są takie namiętne i pełne miłości.

- Czy takie przeprosiny ci się podobają? – spytał Oscar rozpinając płaszcz Klaudii
- Tak, i to bardzo… - pomogła mu rozpiąć swój płaszcza na następnie rozpięła jego kurtkę.

Ściągnęłam z niego kurtkę a on ze mnie płaszcz. Oscar namiętnie całował moją szyję a później dekolt. Robił to tak delikatnie, że aż przechodziły mnie ciarki. Po chwili rozpiął bluzkę i jednym zwinnym ruchem zdjął ją ze mnie. Długo nie byłam mu dłużna i zrobiłam to samo z jego koszulą. Byliśmy na pół nadzy. Nie przeszkadzało mi to, że w samochodzie było jeszcze dość chłodno, bo z każdym pocałunkiem, z każdą pieszczotą robiło mi się coraz goręcej. Nie obejrzałam się, kiedy zdjął mój niebieski koronkowy stanik i zaczął delikatnie całować dekolt zjeżdżając przy tym coraz niżej i niżej. Pod wpływem jego delikatnych, ale namiętnych pieszczot moje jędrne piersi stwardniały. Dłużej już nie mogłam wytrzymać. Starałam się ze wszystkich sił oprzeć temu uczuciu, ale to było silniejsze ode mnie. Jego pieszczoty wywołały we mnie wielki przypływ gorąca. Mój oddech znacznie przyspieszył. Był głębszy, tak jakby cięższy. Oskar nie przestawał pieścić moje młode jędrne piersi. Po chwili poczułam jak zjeżdża ręką do moich  jeansowych spodni, chwycił za klamrę od paska i rozpiął ją. Gwałtownym ruchem wyciągnął pasek. Uwielbiałam, kiedy była taki władczy. Rozpiął rozporek i sięgnął ręką do mojej łechtaczki, masując ją delikatnie. Po raz drugi zaczęło mi się robić gorąco. Leżałam na tylnim siedzeniu i pojękiwałam z rozkoszy. Oscar nie przestawał całować mój dekolt, szyję, piersi. Przestał na chwilę. Jednym zgrabnym ruchem ściągnął ze mnie spodnie. Zostałam w samej bieliźnie a raczej w samych niebieskich koronkowych majteczkach. Nagiął się i pocałował mnie w brzuch. Zjeżdżał coraz niżej i niżej… A mnie przechodziły cudowne dreszcze. Znów przestał na chwilę. Podniosłam się wtedy i zaczęłam rozpinać rozporek w jego spodniach. Ściągnęłam z niego spodnie i moim oczom ukazała się jego wielka męskość. Już nie mogłam się doczekać, kiedy poczuje ją w sobie. Oscar pocałował mnie namiętnie. Ściągnęłam z siebie moje majteczki, to samo zrobiłam z jego. Po chwili usiadłam na nim okrakiem. Nasze ciała przylegały do siebie idealnie. Wiedziałam, że za chwilę to się stanie, że poczuje jego męskość w sobie. W tym momencie tylko tego pragnęłam. Pragnęłam go poczuć w sobie. Oscar podniósł mnie tak abym mogła oprzeć się na nim. Pocałował mnie namiętnie, poczym jednym ruchem wszedł we mnie. Przez chwilę poczułam lekki ból a po chwili ogarnęła mnie kolejna fala przyjemnej rozkoszy.  Oscar spojrzał mi głęboko w oczy, po czym znów pocałował mnie namiętnie. Delikatnie przesuwałam ku górze i ku dołowi nie chcąc sprawiać sobie delikatnego, ale przyjemnego bólu. Uśmiechnęłam się dając mu znak, że wszystko jest ok. Nasze ciała zaczęły się prężyć. Byliśmy jak w transie, z którego ciężko było nas wybić. Z sekundy na sekundę coraz bardziej rosła w nas ekscytacja. Czułam ze za chwilę zaleje mnie kolejna fala orgazmu. Po chwili zmieniliśmy pozycję i teraz to Oscar był na górze. Robił wolne, ale coraz to głębsze ruchy… Dyszał głośniej i głośniej a ja pojękiwałam w rytm jego głębokich ruchów. Jego ręce błądziły po całym moim ciele, co wzbudzało we mnie jeszcze większą ekscytacje. Zaczął poruszać biodrami szybciej. Wiedziałam ze za chwilę dojdzie a ja już dłużej nie mogłam wytrzymać. Wtedy puściły wszystkie hamulce. Krzyknęłam na cały głos jego imię zastygając na chwilę w jednej pozycji. Po chwili Oscar doszedł razem ze mną ciężko dysząc i delikatnie całując moją szyję i dekolt. Przez kilka chwil był jeszcze we mnie, zastygliśmy w jednej pozycji, by móc nacieszyć się sobą jeszcze przez chwilę.

- Podobały się przeprosiny? – szepnął do Klaudii
- Bardzo – dała mu lekkiego całusa w usta – Jak na pierwszy raz, było bardzo dobrze… - westchnęła

Oscar przykrył nas kocem i położył się obok mnie. Wtuliłam się w niego i szepnęłam mu do ucha: „Dziękuję za wspaniałą noc”

__________________
Mam nadzieję, że się podobało.

One shot na zamówienie: weshouldmaybejustrunawayfromhere

xoxo Natasha

"Five minutes in Haven with Xabi"


Jechałam autem pod restauracje, w której Real Madryt świętował zdobycie Pucharu Króla. Niestety byłam tylko zwykłą kelnerką i mogłam pomarzyć, że któryś z piłkarzy podejdzie do mnie i zagada. Najbardziej cieszył mnie fakt tego, że zobaczę na własne oczy i z bliska Xabiego Alonso. Podkochuje się w nim od dobrych kilku lat i wiele bym dała, aby choć przez chwilkę z nim pogadać…

Weszłam do restauracji i poszłam na zaplecze się przebrać w uniform. Wyglądałam jak jakiś pingwin w nim, ale mniejsza oto. O godzinie 19.00 zaczęli się wszyscy zjeżdżać. Byli dosłownie wszyscy. Od Cristiano Ronaldo przez Sergio Ramosa po mojego ukochanego Xabiego Alonso. Kiedy tylko go ujrzałam zrobiłam się cała mokra. Dosłownie cała mokra… Przez cały wieczór wodziłam za nim wzrokiem. Miałam ochotę go pożreć w całości! Niestety nie mogłam… Byłam zwykłą kelenreczką w restauracji rodziców mojej koleżanki.

- A ty co tak stoisz? – spytała mnie Kate
- Ależ on jest przystojny… - powiedziała rozmarzona
- To zarywaj do niego – powiedziała odważnie
- Co?! Ja?? – ściągnęła mnie na ziemię - Weź przestań! Ja jestem zwykłą kelnerką a no gwiazdą piłki nożnej… - powiedziałam zasmucona – On nigdy na mnie nie spojrzy…
- Z tego co widzę to gapi się na ciebie cały wieczór…
- Głupoty gadasz!
- Oboje się na siebie cały wieczór gapicie a raczej pożeracie się wzrokiem – szturchnęła mnie w bok
- Ta jasne… - westchnęłam – Ile ja bym dała żeby na mnie spojrzał…
- To na co czekasz? Zagadaj do niego… A nóż trafi się numerek – zaśmiała się
- Czegoś się naćpałaś czy jak?? – spytałam ‘niby’ zszokowana, ale gdyby nadarzyła mi się okazja to na pewno bym go przeleciała
- O! Idzie tu… To ja zmykam… /odeszła/
- Kate! Wracaj! Nie zosta… - ale nie zdążyłam dokończyć
- Witaj! – powiedział swoim męskim głosem Xabi
- Do mnie mówisz? – udałam że się rozglądam po sali
- Tak, a widzisz tu kogoś innego? – spytał miękko
- Nie… To może ja sobie już pójdę… - zaczęłam powoli się oddalać
- Zaczekaj! – złapał mnie za rękę – Pracujesz tu?
- Tak, a nie widać? – wskazałam na strój pingwina, który miałam na sobie
- No… - zaśmiał się – Ładny masz uniform
- Dzięki… Tak myślę… - zmarszczyłam brwi
- Jestem Xabi, Xabi Alonso… - no przecież wiem, kim jesteś, powiedziałam w myślach sama do siebie, na twój widok aż mi się mokro robi
- Ja Dominika… - uścisnęli sobie dłonie
- Piękne imię dla pięknej dziewczyny – uśmiechnął się
- Dziękuję… - poczułam jak moje policzki wypełniają się krwią
- Chciałbym coś zrobić… - powiedział miękko swoim męski głosem
- Co takiego? – spytałam naiwnie nie widząc, co za chwilę może zrobić
Wtedy chwycił mnie za rękę i pociągnął za sobą do męskiej łazienki. Przez chwilę nie wiedziałam, co się dzieje, ale po chwili zaczęłam myśleć na tyle jasno by zrozumieć, o co mu chodzi.
- Co robisz? – wepchnął mnie do jednej z kabin
- Pragnę cię! Pragnę cię tu i teraz! – spojrzał na mnie namiętnie

Po chwili usłyszałam jak zasuwka u drzwi się zasuwa. W tym momencie dzieliły nas już tylko sekundy od rzucenia się na siebie. I po chwili to się stało. Rzuciliśmy się na siebie jak dzikie bestie. Nasze ciała prężyły się wzajemnie. Xabi namiętnie całował moją szyję, później dekolt. Po chwili rozpiął bluzkę i jednym zwinnym ruchem zdjął ją ze mnie. Długo nie byłam mu dłużna i zrobiłam to samo z jego koszulą. Nie obejrzałam się, kiedy zdjął mój biały koronkowy stanik i zaczął całować moje jędrne piersi, które stwardniały pod wpływem jego delikatnych, ale namiętnych pieszczot. Na chwile Xabi przestał obdarzać mnie namiętnymi pocałunkami i spojrzał mi głęboko w oczy, po czym wrócił do sprawiania mi przyjemności. Dłużej już nie mogłam wytrzymać. Starałam się ze wszystkich sił oprzeć temu uczuciu, ale to było silniejsze ode mnie. Jego pieszczoty wywołały we mnie wielki przypływ gorąca. Czułam jak rozpadam się na małe kawałeczki. Mój oddech znacznie przyspieszył a wręcz ciężko oddychałam. Xabi nie przestawał pieścić moje młode jędrne ciało. Po chwili poczułam jak zjeżdża ręką do moich czarnych koronkowych majteczek i ściąga je ze mnie. Nie czekając ani chwili dłużej, sięgnęłam do jego spodni rozpięłam rozporek i opuściłam jego spodnie razem z jego bielizną. Wiedziałam, że za chwilę to się stanie, że poczuje jego męskość w sobie. W tym momencie tylko tego pragnęłam. Pragnęłam go poczuć w sobie. Xabi podniósł mnie tak abym nogami opleść go w pasie. Po chwili pocałował mnie namiętnie, poczym jednym ruchem wszedł we mnie. Przez chwilę poczułam lekki ból a po chwili ogarnęła mnie kolejna fala przyjemnej rozkoszy. Xabi spojrzał mi głęboko w oczy i delikatnie przesuwał się nie chcąc sprawiać mi bólu. Wtedy uśmiechnęłam się dając mu znak, że wszystko jest ok. Nasze ciała zaczęły się prężyć. Byliśmy jak w transie, z którego ciężko było nas wybić. Z sekundy na sekundę coraz bardziej rosła w nas ekscytacja. Czułam ze za chwilę zaleje mnie kolejna fala orgazmu. Xabi dyszał coraz głośniej i głośniej a ja pojękiwałam w rytm jego głębokich ruchów. Jego ręce błądziły po całym moim ciele, co wzbudzało we mnie jeszcze większą ekscytacje. Zaczął poruszać biodrami coraz szybciej i szybciej. Wiedziałam ze za chwilę dojdzie a ja już dłużej nie mogłam wytrzymać. Wtedy puściły wszystkie hamulce. Krzyknęłam na cały głos zastygają na chwilę w jednej pozycji. Po chwili Xabi doszedł razem ze mną ciężko dysząc i delikatnie całując moją szyję i dekolt. Przez kilka chwil zastygliśmy w jednej pozycji, by móc nacieszyć się sobą jeszcze przez chwilę. Chciałam abyśmy tak zostali na wieczność, ale wiem, że to jest nierealne. Wiem, że za chwilę będę musiała wrócić do bycia zwykłą dziewczyną a on do bycia sławnym piłkarzem….
_________________________
Przepraszam za wszystkie błędy, jakie mogłam popełnić w tym one shocie, ale nie znam aż tak dobrze Realu Madryt.

One Shot dla itsguiltyland

xoxo Natasha 

"W drodze"

Hej, to jedna z nielicznych krótkich historyjek ++18, które napisałam i, z którymi chciałabym się z wami podzielić. Mam nadzieję, że wam się spodoba. Ostrzegam jest to scena seksu! ;3
_______________________________________________________________________________

Zatrzymał się w lesie, tak jak poprosiła. Widział w jej oczach te dzikie iskierki, które tak go intrygowały, pokazując jak bardzo go pragnie. Właśnie w tym samochodzie, w tym lesie, właśnie teraz. Nie zastanawiając się ani chwili dłużej, chwycił ją w swoje ramiona i posadził delikatnie na sobie. Jego ręce błądziły po całym jej ciele. Zachłanne każdego dotyku. Ona nie była mu dłużna. Zatapiała swoje palce w jego włosach, składając kolejne namiętne pocałunki na jego ustach. Zachowywała się, jak dzikie zwierze wypuszczone z klatki. Nie obchodziło ją nic oprócz niego. Chciała, żeby było mu dobrze, żeby im było dobrze. Powoli zaczęła zdejmować z niego części garderoby. Musiała pozbyć się wszelkich przeszkód, które stawały jej na drodze do całkowitego zaspokojenia. Czuł jak z minuty na minutę jej pragnienie staje się coraz większe, jak delikatne dłonie próbują walczyć z jego kurtką, koszulą i paskiem od spodni. Pożądanie narastało w nim z każdym ruchem jej palców. Nie wytrzymał. Odsunął ją od siebie, przesunął siedzenie do tyłu, włączył radio i ponownie chwycił ją w swoje ramiona, tym razem pozbywając się jej ubrań. Uśmiechnęła się do niego zalotnie. Wiedział, że pragnęła go bardziej niż czegokolwiek na świecie. Chciała być cała dla niego. Szybkim ruchem zdjął z niej bluzkę namiętnie wpijając się w jej usta. Ostatnią przeszkodą jaka mu pozostała był biały koronkowy stanik, który pięknie uwydatniał jej piersi. Opuszkami palców przejechał wzdłuż jej szyi, aż do klatki piersiowej, zataczając małe koła. Zamruczała mu do ucha, lekko je przygryzając. Sprawiło to, że w jednej sekundzie jej stanik znalazł się gdzieś z tyłu na siedzeniach, a on sam masował jej piersi przygryzając je, ssąc ani na chwile nie odrywając od nich rąk. Blondynka odchyliła głowę do tyłu i zamknęła oczy. Musiał jej sprawiać wielką przyjemność. Powoli zaczął zjeżdżać prawą ręką coraz niżej, dotykając jej brzucha, aż w końcu chwytając za cienki materiał i zrywając go z jej nóg. Krzyknęła rozochocona, sięgając do jego spodni, pomagając mu je zsunąć razem z jego bielizną. Kiedy już oboje byli całkowicie nadzy, żadne nie czuło zażenowania. Patrzyli na siebie złaknionym spojrzeniem chcąc więcej i więcej. Objął ją mocniej, jego ręce błądziły po całym jej ciele, głaskały plecy, ramiona, brzuch. Schodząc coraz niżej. Kiedy znalazły się przy podbrzuszu, zaczął pocierać jedną ręką jej wilgotne łono. Wiła się na nim, prężąc i błądząc rękami po jego nagim torsie. Chciała, żeby w nią wszedł, chciała go poczuć w sobie. Wtuliła się w jego szyję, dysząc przy tym ciężko. Obsypywała ją pocałunkami, szeptała czułe słówka. Jęczała z rozkoszy jaką jej dawał. W końcu nie wytrzymała i wygięła się do tyłu, kiedy pierwsza fala orgazmu zawładnęła jej ciałem. Jej oddech stawał się coraz bardziej przyspieszony, zresztą tak samo jak jego. Nie mógł dłużej czekać. Nie chciał. Uniósł ją lekko do góry, pomagając jej dosiąść swojego przyrodzenia, które od dłuższego czasu było gotowe na jej przyjęcie. Pragnął jej. Pragnął w nią wejść. Dawać jej rozkoszy, jakiej nigdy nie zaznała. Kiedy zaczął powoli w nią wchodzić, jęknęła z bólu. Spojrzał jej głęboko w oczy, nie chciał nic robić na siłę. Ona jednak uśmiechnęła się do niego i pocałowała. Wtuliła się w niego i zaczęła całować jego szyję, poruszając się przy tym powoli w rytm piosenki, która się właśnie kończyła. Dawała mu wielką przyjemność. Dawno nie czuł się taki wniebowzięty. Z sekundy na sekundę jej ruchy zaczęły stawać się coraz szybsze, a pocałunki zachłanne. Wpadła w trans. W trans, który doprowadzał go do obłędu. Jej ręce błądziły po jego twarzy, włosach. Jego usta spijały zapach z jej piersi, szyi. Wtulił się w nią i wtedy poczuł jeszcze większe podniecenie, bowiem wyczuł pulsującą w niej krew. Zaczął masować energicznie jej piersi, nadal nie przestając całować jej ust, twarzy, oczu. Ona natomiast poruszała biodrami energicznie, zaciskając zęby, żeby nie krzyknąć z podniecenia. Wyczuł, że druga fala nadchodzi. Złapał ją w pasie i poruszał ją coraz szybciej, chciał dojść razem z nią. Chciał, żeby spełnili się w tym samym momencie. Zamknął oczy i przytrzymał ją na moment, wiedząc że zaraz dojdzie. Chciał, żeby ta przyjemność trwała jak najdłużej. Znów zaczął nią poruszać, tym razem powoli, cały czas patrząc w jej rozmarzone oczy. Uśmiechnęła się i złożyła na jego ustach długi, namiętny pocałunek. Znów przejęła pałeczkę, i zaczęła poruszać się coraz szybciej, wyginając się co jakiś czas do tyłu. Wiedziała, że za chwile dojdzie. Zacisnęła zęby i przymrużyła oczy, gdy ostatnia fala zaczęła ogarniać jej całe ciało. Krzyknęła na cały głos, unosząc się lekko do góry, gdy poruszył się w niej dość gwałtownie. Doszła, a on razem z nią. Opadła na jego nagi tors. Oddychał ciężko. Ona również. Przymknęli oczy i w tak błogim stanie leżeli jeszcze przez jakiś czas, milcząc i wsłuchując się w swoje oddechy.

- Dziękuje Ci za to… ­- wyszeptał, kiedy uniósł jej podbródek lekko do góry. Uśmiechnęła się szczerze.
- To ja ci dziękuje, najdroższy… ­- pocałowała jego spierzchnięte usta, lekko je oblizując.                         

Tak bardzo chciał, żeby została z nim tak na zawsze. Żeby budziła się u jego boku, jak to zrobiła wczorajszego dnia. Chciał ją mieć tylko dla siebie, i dawać jej rozkosz, kiedy tylko by chciała. Jednak na chwilę obecną mógł cieszyć się tylko tym. Uśmiechnął się sam do siebie przypominając sobie jej zaróżowione policzki i rozkojarzone oczy, kiedy przeżyła swój pierwszy orgazm dzisiejszej nocy. Miał nadzieję, że nie ostatni. Pocałował jej włosy i przytulił do siebie jeszcze mocniej, czując bicie serca, które wracało do swojego normalnego rytmu.

- Kocham Cię…
- Ja ciebie też…

_______________
xoxo Olga 

"Starcie z Przeznaczeniem"


Moje życie było cudowne… Fajny chłopak, najlepsza przyjaciółka na świecie i oczywiście najważniejsze… Byłam bardzo popularna w szkole. Niestety moja popularność niektórym bardzo przeszkadzała. Kiedyś byłyśmy przyjaciółkami… Ale teraz… Szkoda gadać. Tak więc moje życie było prawie idealne, ale gdy pojawił się on, cały świat stanął mi na głowie. Ale zacznę od początku…

[boisko szkolne]

- Sara może byśmy we trójkę wyskoczyli gdzieś, co? Ja, ty i Wojtek… - powiedziałam szybko i objęłam Wojtka w pasie.
- Świetny pomysł. Gdzie proponujesz? – rzuciła pytające spojrzenie na Nataszę.
- Co powiesz na… - ale nie miałam pomysłu gdzie pójść – Może pójdaziemy do jakiegoś klubu na balety lub coś, co?
- Super. Dla mnie pasuje. Czas trochę potrząść swoim ciałkiem i zrzucić zbędne kilogramy z boczków – zaśmiała się Sara i ja także.
- A mnie nie zapytasz o zdanie? – powiedział z wyrzutem Wojtek. - Ty nie masz nic do gadania – zaśmiałam się i pocałowałam go w usta.
- Super! – powiedział smutno – Zostałem zdegradowany przez kobiety, w tym jedną którą kocham…

Razem z Sarą zaczęłyśmy się śmiać. Śmiałyśmy się do czasu aż podeszła do nas ‘ona’ – dziewczyna, którą nienawidziłam z całego serca.

- Witaj szmato – powiedziała do Nataszy, Nina – Zdrajczyni… - to było do Sary – Cześć Wojtek – uśmiechnęła się słodko do Wojtka.

Jak ona ma czelność nazywać mnie szmatą!!!??? Byłam w tym momencie oburzona i totalnie wkurzona. Podeszłam do niej. Stanęłyśmy twarzą twarz i zmierzyłyśmy siebie wzrokiem.

- Zabieraj stąd swój dziwkowaty zad! – krzyknęłam.
- Jakbyś nie wiedziała to jestem na boisku szkolnym i mogę stać gdzie żywnie mi się podoba. Choćby i tutaj – powiedziała pewna siebie.
- Nie pozwalaj sobie! – chciałam ją spoliczkować, ale miała szybkie ręce i złapała moją rękę.
- Lepiej uważaj bo zrobisz sobie krzywdę… - powiedziała z udawaną troskę ściskając mi nadgarstek. Krew we mnie zawrzała! Wyrwałam rękę z jej uścisku i odepchnęłam ją.
- Lepiej ty uważaj… - zmierzyłyśmy siebie wzrokiem, po czym Nina odeszła szybkim krokiem.
- Dalej skłócone? – wtrącił Wojtek, który przyciągnął mnie do siebie i objął w pasie.
- One się już chyba nie pogodzą – wtrąciła Sara.
- Dlaczego? – znów spytał Wojtek.
- Przyjaciółka nie robi takich rzeczy swojej najlepszej przyjaciółce. A to, co ona zrobiła jest niewybaczalne, ale proszę… Nie pytaj o co nam poszło bo i tak ci nie powiem – powiedziałam bardzo poważnym tonem głosu, więc Wojtek nawet nie myślał by wypytywać mnie o to dalej.

Po lekcjach ja i Sara spotkałyśmy się u mnie w domu. Miałyśmy się niby uczyć, ale jak to baby, cały wieczór przegadałyśmy.

- Wiesz… Czegoś tu nie rozumiem… - powiedziała Sara.
- Czego nie rozumiesz? – nie wiedziałam o co może jej chodzić.
- Skoro Nina przespała się z twoim „byłym” to dlaczego właśnie ona zachowuje się jak zdradzona, zraniona dziewczyna, a nie ty? – wyraźnie ją to nurtowało, ale to było dobre pytanie. W sumie to ja powinnam być wściekła. – To ty powinnaś się wściekać i nazywać ją szmatą.
- Może ja mam więcej rozumu w głowie. Ale to nie zmienia faktu, że to ja jestem na nią zła. To co zrobiła Nina jest karygodne, bo tak przyjaciółka nie postępuje – zdenerwowałam się trochę tą rozmową – Nigdy jej tego nie wybaczę, więc i ty pamiętaj… Jeśli postąpisz tak samo jak ona, to nasza przyjaźń skończy się szybciej niż zaczęła – powiedziałam prawie grożąc jej.
- No co ty! – odpowiedziała szybko Sara – Ja nigdy ci czegoś takiego nie zrobię. Nigdy zresztą nie prześpię się z chłopakiem mojej najlepszej przyjaciółki.

Następnego dnia w szkole było cholernie nudno. Jedyną moją rozrywką był Wojtek. Siedzieliśmy na ławeczce przed klasą i namiętnie się całowaliśmy. Wtedy coś nam przerwało… A raczej ktoś… To była znów ‘ona’… Nina lubiła pojawiać się w najbardziej nieoczekiwanych momentach. Chyba się za nią wezmę.

- Twój chłoptaś wrócił… - zaśmiała się drwiąco, a ja zbladłam. Choć była to Nina to jednak wiedziałam, że nie kłamie i że mój były wrócił. Nie wiedziałam co teraz mam zrobić… Schować się, a może uciec ze szkoły – Wiedziałam, że się przejmiesz. Dlatego powiedziała mu, że chcesz z nim pogadać.
- Że co zrobiłaś?!! – powiedziałam oburzona ale Nina tylko patrzyła się z triumfem w oczach na mnie
- O co chodzi? Bo jakoś nie w temacie jestem… - wtrącił Wojtek, który był wyraźnie zdziwiony.
- Twój… a zresztą nie ważne! – powiedziałam szybko, po czym chwyciłam Wojtka za rękę i pociągnęłam go za sobą.
- Natasza, co robisz?! Przestań! – zdenerwował się lekko.
- Tak Natasza, przestań… Już i tak jest za późno – powiedziała uradowana Nina.

Miała racje było już za późno, bo na korytarzu pojawił się on… W tym momencie byłam bielsza od ściany. Nie wiedziałam co mam zrobić. Wszystkie stare wspomnienia odżyły. A cały mój świat stanął na głowie i powoli zaczynał się rozsypywać na drobne kawałeczki. Modliłam się teraz tylko o jedno: ‘Błagam, nie podchodź do nas”. Ale moje błagania były niczemu niewarte.

- Witaj Natasza – powiedział wyraźnie uradowany moim widokiem, a ja stałam zamurowana i niezdolna do żadnej wypowiedzi – Witaj Wojciech – podał dłoń przyjacielowi – Nina… - rzucił z pogardą.

W tym momencie za rękę złapała mnie Sara i wciągnęła do pobliskiej łazienki. W dalszym ciągu nie byłam wstanie wykrztusić z siebie słowa. Ale w końcu udało mi się.

- Co on tu robi? – wydukałam.
- Chciałam się ciebie o to samo zapytać… - Sara była tak samo zdziwiona jak ja – Jak się czujesz?
- Sara… Jak się mam czuć?! – prawie krzyknęłam – Właśnie cały mój świat stanął na głowie! Kiedy go ujrzałam, wszystkie dobre i złe wspomnienia odżyły… Więc wysil swoją główkę i pomyśl jak się mogę czuć!
- Spokojnie Nat… Wszystko będzie ok. Co zamierzasz? – ona chyba sobie ze mnie żartuje! Co zmierzam? Też pytanie…
- Zamierza zapaść się pod ziemie…

Wyszłam z łazienki i jak oszalała pobiegłam do wyjścia. Szybko wyszłam na zewnątrz, wsiadłam do samochodu i odjechałam. Nie obchodziło mnie, że mam jeszcze zajęcia, ale nie mogłam go ponownie spotkać. Za wiele by mnie to kosztowało. Wbiegłam do swojego pokoju i jak jakieś małe dziecko weszłam pod kołdrę. Przez cały czas wydzwaniał do mnie Wojtek, ale ja jak głupia nie odbierałam. Siedziałam po kołdrą i rozmyślałam. Głównie myślałam o pojawieniu się Łukasza w szkole.

Przez kolejne 3 dni siedziałam w domu i wszystkich unikałam. Nie miałam chęci na spotkanie kogokolwiek. Nie miałam nawet ochoty spotkać się w Wojtkiem. W końcu do mojego pokoju wpadła Sara.

- A tobie co? – Sara była wyraźnie wkurzona – Żadnych oznak życia! Co się z tobą dzieję?
- Nic. Po prostu chora jestem… - zaczęłam na siłę kaszleć, ale Sara nie dała się zwieść.
- Mnie nie okłamiesz. Czyżby to z powodu Łukasza?
- Nie! – oburzyłam się – No co ty! Po prostu jestem chora…
- Przestań kłamać! – wrzasnęła na mnie – Twoja mama powiedziała że płakałaś…
- To nie prawda…
- Proszę Nat… Jesteśmy przyjaciółkami… - usiadła obok mnie na łóżku.
- No dobra… - złamałam się – Płakałam…
- Czujesz coś do Łukasza?
- Że co?! Ja go nienawidzę! Po tym co mi zrobił?! Jak mnie upokorzył?! – byłam tak zła że… UGH! – A zresztą kocham Wojtka.
- Gdyby to była prawda, to byś tak nie zareagowała ja go zobaczyłaś.
- A co ci chodzi? –wkurzyłam się jeszcze bardziej.
- O to, żebyś przyznała się do swoich uczuć. W końcu Łukasz to twoja pierwsza prawdziwa miłość. A z Wojtkiem jesteś tylko dlatego, że jest ci tak wygodnie.
- Przestań! Proszę przestań tak gadać!
- Co prawda w oczy kole? – dalej drążyła temat.
- Niezła suka jest z ciebie… - powiedziała tak ale nie chciałam jej obrazić.
- Uczyłam się od najlepszych – zaśmiała się – Ale wiesz… Może i jestem, ale wiem, że mam racje. Widzimy się jutro w szkole – wyszła z pokoju.

O Boże! Sara ma totalną racje. Ale przenigdy do niego nie wrócę. Zbyt mocno mnie zranił abym mogła mu od tak wybaczyć. Z drugiej strony nie mogę tak zranić Wojtka, tym że go nie kocham, a jestem z nim. Muszę z nim zerwać, bo inaczej sumienie nie da mi spokoju.

Następnego dnia w szkole czułam się bardzo nieswojo, ale w końcu musiałam stanąć do walki z moimi uczuciami.

- Musimy pogadać… - chwyciłam Wojtka za rękę i poszliśmy na dach szkoły.
- O czym chcesz pogadać? – spojrzał na mnie czule.
- Chodzi o nas… - po policzku poleciała mi łza.
- Coś z nami nie tak? – zdziwił się lekko.
- Muszę odpocząć… - mówiłam to z bardzo ciężkim sercem.
- Nie rozumiem… Musisz odpocząć, ale od czego?
- Musimy się rozstać  - po policzkach leciały mi łzy i było mi bardzo ciężko.
- Co?! Nie! Proszę nie… – był zszokowany – To przez Łukasza?
- Nie, broń Boże! Łukasz to kawał chuja! Nienawidzę go!
- Więc dlaczego? – teraz to jemu po policzku poleciały łzy.
- Przechodzę małe załamanie nerwowe. Nie chcę abyś cierpiał z mojego powodu – to co mówiłam było najszczerszą prawdą, nie chciałam go ranić.
- Proszę, nie zrywaj ze mną… razem wyjdziemy z tej sytuacji – załamał się.
- Proszę… Nie utrudniaj tego. Nawet nie wiesz jaki mi ciężko o tym mówić. Nawet nie wiesz, co teraz czuje. Proponuje ci przyjaźń. Idziesz na taki układ? – chyba zgłupiałam. Przecież nie wierzę w przyjaźń między chłopakiem a dziewczyną.
- A mam inne wyjście?
- Tak. Możesz zostać moim wrogiem.
- To ja już wolę przyjaźń.

Uścisnęliśmy się i Wojtek sobie poszedł. Zostałam jeszcze chwilę na dachu by po użalać się trochę nad sobą. Po kilku minutach usłyszałam czyjeś kroki.

- Mogę się dosiąść? – spytał Łukasz.
- Jasne… Już gorzej być nie może – powiedziałam obojętnie.
- Dlaczego siedzisz tu sama? I to sama w miejscu, w którym się kiedyś spotykaliśmy?
- Pozwoliłam ci usiąść przy mnie ale błagam… nic nie mów, ok? – powiedziałam błagalnym tonem.
- Cos się stało?
- Jeśli już tak nalegasz, to tak, stało się. Właśnie zraniłam osobę na której mi zależało. Ale ty wiesz jak się teraz czuję, bo sam tak postąpiłeś kilka miesięcy temu – powiedziałam ze złością.
- Nat… Chciałbym ci wszystko wytłumaczyć….
- Ale tu nie ma co tłumaczyć. Zdradziłeś mnie z moją najlepszą przyjaciółką i tyle.
- Nie, to nie tak. Proszę wysłuchaj mnie… - spojrzał mi głęboko w oczy.
- No dobrze. Masz 5 minut. – dałam mu 5 minut ale nie chciałam słuchać jego tłumaczeń.
- Natasza… To naprawdę nie jest tak. Nina chciała się na tobie odegrać…
- Niby za co? – przerwałam mu – Przecież nigdy nic jej nie zrobiłam.
- Chciała się na tobie odegrać, że jesteś tak popularna, że wszyscy cię lubią. Tego wieczoru siedzieliśmy u mnie i piliśmy drinka. Nawet nie wiedziałem, że dosypała mi czegoś do drinka.
- Myślisz, że jestem głupia i nabiorę się na bajeczkę w stylu: „Nie pieprzyłem się z nią tylko ona rozebrała mnie do naga i położyła się obok mnie kiedy byłem nieprzytomny”. Myślisz że jestem aż tak głupia?
- Ale to prawda…
- Daruj sobie i tak ci nie wierzę.  – Wtedy Łukasz wyciął z kieszeni złożone w pół 3 kartki formatu A4.
- Proszę… To są moje wyniki badań na obecność narkotyków we krwi. Zrobiłem je zaraz po zdarzeniu.
- Wyniki badań to i ja mogę podrobić – nie wierzyłam mu – A zresztą skąd miałeś wiedzieć, że jesteś pod wpływem narkotyków skoro ‘niby’ pod nimi byłeś?
- Wyniki badań są jak najbardziej prawdziwe. Możesz je sprawdzić w klinice jak chcesz. A dowiedziałem się Thomasa. Widział jak Nina dosypuje mi czegoś do drinka bo był z nami przez kilkanaście minut.
- Więc tak naprawdę nie przespałeś się z Nina?
- Nie.. Natasza, kocham ciebie i tylko ciebie. Nie mógłbym ci tego zrobić.
- I tak nie wierzę w te słowa…
- Tak myślałem… Thomas..? – powiedział głośniej – Możesz tu podejść? – na dach wszedł Thomas Vermaelen, który szybko do nas podszedł.
- Wszystko, co powiedział Łukasz jest prawdą – powiedział Thomas – Nina to wredna suka i zaplanowała to.
- I tak nie wiem czy to prawda… Nie wiem czy mogę ci zaufać.
- Naprawdę widziałem jak Nina dosypuje czegoś do drinka Łukasza. Nawet mam to nagrane w telefonie… - wyjął z kieszeni telefon i dał mi go.
- Faktycznie mówisz prawdę… - byłam zszokowana.
- Tak, to najszczersza prawda. Teraz mi wierzysz? – spytał Łukasz.
- Tak… Ale wytłumacz mi dlaczego zniknąłeś na 2 miesiące?
- Miałem zgrupowanie w Polsce i musiałem się stawić, a później wróciłem, ale bałem się spojrzeć w twoje piękne oczy.
- Nie wiem co mam powiedzieć… - byłam w lekkim szoku.
- Natasza… Proszę, odpowiedz mi na jedno pytanie?
- Jakie pytanie?
- Zostaniesz ponownie moją dziewczyną?
- Łukasz… ja… ja.. – zaczęłam się jąkać – Tak, zostanę ponownie twoją dziewczyną.

Wtedy Łukasz chwycił delikatnie moją głowę i pocałował namiętnie. Oczywiście odwzajemniłam pocałunek. Boże! Jak ja za nim tęskniłam… Całe szczęście, że ten koszmar się już skończył. Zawsze wiedziałam że ja i Łukasz jesteśmy sobie przeznaczeni.


Udział wzięli: Łukasz Fabiański, Wojciech Szczęsny, Thomas Vermaelen, Natasza, Sara, Nina.
_____________
Oto pierwszy one shot. Może nie jest on typowo o piłce nożnej, ale mam nadzieję że się wam spodoba ta króciutka historyjka. One shot napisałam sama dla siebie na rozkręcenie akcji :)

Jeśli chcecie zobaczyć coś jeszcze mojego autorstwa to zapraszam do działu „Zamówienia” do składania zamówienia pod moim adresem.

xoxo N.