poniedziałek, 24 grudnia 2012

"Party"


- Carl, co tak sam siedzisz? – spytał Alex Oxlade – Chamberlain
- A nie mam ochoty na imprezy. – odpowiedział Carl Jenkinson - Nie wiem dlaczego dałem się namówić na to.
- Dałeś się na to namówić bo u mnie są najlepsze domówki na świecie. – zaśmiał się
- Jasne – burknął – Mogę już iść? – spytał grzecznie
- Nie, nie możesz. Bo muszę ci kogoś przedstawić…
- O nie! Alex… Kolejna dziewczyna?? – schował twarz w ręce
- Nie migaj się tylko bierz co dają – zaśmiał się – Z resztą potrzebujesz dziewczyny. Strasznie mizernie wyglądasz.
- Mów za siebie. – prychnął – Może to ty potrzebujesz dziewczyny.
- Oj przestań… Gapisz się na nią cały wieczór… więc zaraz wracam… - odszedł
- Alex… Nie…  - ale było już za późno, Alex wrócił z jakąś dziewczyną
- Carl, to jest Scarlet Morgan. Scarlet to jest Carl Jenkinson. Liczę, że dobrze się nim zajmiesz – uśmiechnął się do dziewczyny
- Mam nadzieję… - uśmiechnęła się dziewczyna
- No to ja zostawiam was samych – ponownie się uśmiechnął i odszedł
- Przepraszam za kolegę – spojrzał na dziewczynę z uśmiechem Carl
- Nie, nic nie szkodzi. Zawsze możemy pogadać… No chyba, że nie chcesz to sobie pójdę.
- Nie, nie… Możemy porozmawiać. – chwile później – Więc Alex cie tu zaprosił?
- Tak, ale nie chętnie przyszłam. Nie lubię takich imprez.
- Zobacz to zupełnie tak jak ja. – zaśmiał się – Może przeniesiemy się w cichsze miejsce?
- Z miłą chęcią przeniosę się gdzieś indziej.

Carl chwycił Scarlet za rękę i pociągnął ją za sobą. Bacznie przyglądał się im Alex i uśmiechał się z triumfem. Scarlet i Carl weszli do jakiego pokoju. Scarlet siada na łóżku a zaraz obok niej Carl. Przysuwa się nie co.
- Więc… - zaczęła nieśmiało Scarlet
- Więc… - również nie wiedział co ma powiedzieć – Jakoś rozmowa się nie klei… - podrapał się za głowę
- Może lepiej pójdę… - wstała ale Carl złapał ją za rękę i przyciągnął do siebie
- Nie... Poczekaj! – przycisnął ją lekko do siebie i pocałował
- Carl…? – była lekko zaskoczona
- Po co grać w podchody… - złożył delikatny pocałunek na szyi Scarlet
- Carl… - westchnęła głęboko
- Ciiii…. – szepnął kładąc ją na łóżku – Możemy miło spędzić tę noc…

Carl położył Scarlet delikatnie na łóżku, zaczął rozpinać małe guziczki w jej bluzce. Kiedy już jej rozpiął, delikatnie zsunął ją z niej i złożył pocałunek  na jej brzuchu, przez który przebiegły delikatne ciarki podniecenia. Scarlet westchnęła głęboko i wpiła paznokcie w narzutę na łóżku Alex’a. Carl pocałował ponownie brzuch Scarlet po czym przeniósł się niżej zaczął rozpinać spodnie dziewczyny. Po kilku sekundach Scarlet leżała już bez spodni a Carl przyglądał się jej bacznie. Delikatnie palcami zaczyna dotykać łono dziewczyny, która zaczyna zwijać się z doznawanej przyjemności. Carl rozchyla jej nogi by mieć większy dostęp, ale Scarlet powstrzymuje go.

- Carl… Nie jestem jeszcze gotowa – westchnęła kiedy Carl ponownie dotknął palcami jej łona
- Ciii… - uspokoił ją – Nie musisz się o nic obawiać…

Spojrzał dziewczynie głęboko w oczy i pocałował ją namiętnie. Po czym ponownie zanurkował miedzy jej nogi. Zdjął jej satynowe majteczki iż zaczął delikatnie pieścić językiem jej łechtaczkę. Z początku robił do delikatnie sprawiając dziewczynie dużą przyjemność. Po kilku minutach zaczął robić to bardziej intensywnie. Scarlet zwijała się z doznawanej rozkoszy. Dyszała głośno, pojękiwała i wbijała paznokcie w narzutę. Czuła, że już za chwilę dojdzie. Już nie mogła powstrzymać tego uczucia. Cieniutka tama zaczynała pękać…

- Dojdź dla mnie mała! – powiedział Carl
- O MÓJ BOŻE!!! CARL!!! – krzyknęła

Scarlet jak na zawołanie doznała niesamowitego orgazmu. Jeszcze przez kilka minut jej ciało drgało a każdy mięsień spinał się. Carl naciągnął z powrotem  na jej biodra satynowe majteczki i położył się lekko na niej składając na jej ustach delikatny pocałunek.

- Podobało, panno Morgan? – szepnął jej do ucha
- Bardzo, panie Jenkinson – zamknęła oczy i pocałowała go namiętnie. 

________________
One Shot n zamówienie dvingende XO

Mam nadzieję, że one shot się podobał.

xoxo Natasha

niedziela, 23 grudnia 2012

"One Night"


Leeds, to piękna miejscowość w północnej Anglii… ale znudziła mi się trochę. W tym roku w wakacje postanowiłam pojechać razem z chłopakiem do Londynu. Chciałam przeżyć jakąś przygodę i chyba udało mi się. Razem z Tomem chodziłam po Londyńskich sklepikach, gdy moim oczom ukazał się Eden Hazard. Starałam się pohamować wszystkie moje zmysły by nie dać po sobie poznać, że jestem jego „szaloną” fanką. Podeszłam więc nieco bliżej, ale byłam tak zapatrzona w niego, że potknęłam się i upadłam z wielkim hukiem na podłogę zahaczając o niego.

- Przepraszam… To było niechcący… - podniosłam się szybko i spojrzałam na chłopaka
- Nic nie szkodzi – uśmiechnął się Eden Hazard – W końcu nie często wpada na mnie tak piękna kobieta – posłał mi uwodzicielskie spojrzenie a ja zarumieniałam się
- Jeszcze raz najmocniej przepraszam. Trochę niezdara jest ze mnie.
- Naprawdę nic nie szkodzi. Z zachowania wnioskuje, że nie jesteś fanką footballu.
- Hmm… Jestem, jestem nawet twoją fanką ale przecież się nie rozkrzyczę na cały sklep.
- Wow. Jestem pod wrażeniem. Jak masz na imię?
- Katherine…
- Miło mi cie poznać Katherine – ujął moją dłoń i pocałował ją – Zaszczycisz mnie dziś swoją obecnością przy kolacji??
- Zapraszasz mnie na spotkanie?? – zdziwiłam się – Przecież się nie znamy…
- Zawsze możemy się poznać – wyciągnął z kieszeni spodni karteczkę – Tu masz adres. Liczę, że przyjdziesz o 20.00

Uśmiechnął się do mnie i odszedł. Każda część mojego ciała krzyczała w tym momencie, że szczęścia. Razem z Tomem wróciłam do naszego wynajętego pokoju w hotelu. Wyjęłam walizkę i zaczęłam w niej szukać jakąkolwiek sukienkę na tyle odpowiednią by się w niej pokazać na kolacji u Edena. Tom był lekko zszokowany bo nie wiedział co się dzieję, a ja nie miałam serca mu powiedzieć, że idę na spotkanie z moim ukochanym piłkarzem. Ubrałam się w najładniejszą, tak myślę, sukienkę jaką miałam, zrobiłam lekki dość naturalny makijaż i wyszłam z pokoju. Powiedziałam Tomowi, że idę na imprezę. W sumie to może być prawa… Wzięłam taksówkę i pojechałam pod wskazany adres. Kiedy wysiadłam z taksówki zdębiałam. Przed sobą ujrzałam pięciogwiazdkowy hotel. No pięknie! Zostałam dziewczyną na jedną noc. Przez chwilę nie wiedziałam co mam robić… Wejść czy olać to? Ale jednak zdecydowałam się na „wejść”. Zapytałam się portiera na które piętro mam wjechać i udałam się do windy. Dość długo jechałam na to ostatnie piętro. Piłkarze to mają dobrze. Mieszkają w apartamentach, jeżdżą najdroższymi furami… Eh… Życie… W końcu dojechałam i niepewnym krokiem wyszłam z windy. Spojrzałam przed siebie u moim oczom ukazał się Eden Hazard.

- Już myślałem, że nie przyjdziesz… - wyciągnął do mnie dłoń a ja odruchowo mu ją podałam
- Ja też nie – weszliśmy do jego mieszkania i moim oczom ukazała się romantyczna atmosfera, świeczki, zasłonięte zasłonki, delikatne światło, kadzidełka – Boże, Eden… Ja nie jestem taką dziewczyną.
- Taką? Czyli jaką?? – zdziwił się lekko
- Nie wskakuje do łóżka nowopoznanego chłopaka przy pierwszej lepszej okazji – przygryzłam wargę
- Nie rób tak? – spojrzał na moje usta
- Jak? – zdziwiłam się lekko
- Nie przygryzaj ust bo to jest bardzo podniecające… - spojrzał mi głęboko w oczy
- Yyy…. – nie wiedziałam co mam mu odpowiedzieć
- Spokojnie, nie jestem jakimś zbokiem. – ponownie spojrzał mi w oczy – Może coś zjemy?
- Z chęcią… - Eden pociągnął mnie za rękę, posadził na kanapie i wyszedł z pokoju. Po chwili wrócił z dwoma talerzami – Sam gotowałeś?
- Tak. To taki mój mały sekrecik – podał mi jeden z nich – Zachwyciła mnie twój postawa w sklepie. Opowiedz mi coś o sobie, jesteś intrygująca… – chwycił za butelkę z winem i nalał trochę go do kieliszków
- Jestem raczej nudna. Zwykła dziewczyna z Leeds… i tyle.
- Leeds? To dość daleko od Londynu.
- Przyjechałam tu na wakacje – upiłam dość duży łuk wina a Eden przysunął się do mnie i położył swoją dłoń na moim udzie. Jego dotyk sprawi, że zrobiło mi się gorąco
- Z bratem?? – przysunął się jeszcze bardziej i spojrzał mi głęboko w oczy
- Chodzi ci o Toma? – jego spojrzenie sprawiało, że traciłam zmysły
- Katherine… - odgarnął mi włosy z twarzy i z szyi – Jesteś taka podniecająca… - delikatnie musnął ustami moją szyję
- Eden… - już nie myślałam racjonalnie – Proszę…

Eden wziął mnie na ręce i zaniósł do pokoju w którym znajdowało się wielkie łoże. Położył mnie na nim delikatnie po czym do mnie dołączył, kładąc się lekko na mnie zaczął ponownie mnie całować. Jego pocałunki była coraz bardziej zachłanne, co raz bardziej namiętnie. Podniósł się po kilku minutach i zdjął z siebie koszulę, po chwili zaczął delikatnie rozsuwać suwak u mojej sukienki. Byłam całkowicie mu poddana. Jego każdy dotyk, każdy pocałunek rozpalał moje ciało do czerwoności. Niczego nie pragnęłam bardziej niż jego dotyku. Rozpiął do końca suwak w sukience i zaczął delikatnie zdejmować ją ze mnie. Po kilku minutach zostałam w samej bieliźnie. Eden ponownie przybliżył się do mnie i zaczął całować moją szyję i dekolt. Teraz to ja przejęłam nad nim kontrolę i jednym zwinnym ruchem przewróciłam go na plecy i usiadłam na nim okrakiem. Spojrzałam na niego odgarniając ręką swoje włosy z twarzy i uśmiechnęłam się uwodzicielsko. Chwilę później to ja zaczęłam delikatnie całować tors Edena sprawiając, że zaczął głębiej oddychać. Przerwałam na chwilę by spojrzeć na niego ponownie. Eden oblizał delikatnie swoje wargi i pocałował mnie w usta. Sięgnęłam dłońmi do jego paska u spodni i zaczęłam go rozpinać. Ściągnęłam z niego spodnie i delikatnymi pocałunkami zaczęłam go obdarowywać zaczynając od podbrzusza, idąc ku górze kończąc na ustach. Eden zwinnym ruchem jednej ręki rozpiął mi biustonosz i rzucił go gdzieś na podłogę. Ponownie wziął górę nade mną i przewrócił mnie na plecy siadając delikatnie na moich udach. Pochylił się i delikatnie zaczął całować moje jędrne piersi, które pod jego dotykiem zaczęły twardnieć. Zaczęłam zwijać się z rozkoszy. Eden był taki delikatny ale też i namiętny. Moje ciało przechodziły lekkie drgania spinających się mięśni. Eden czuł, że jestem już gotowa by go przyjąć, ale chciał się jeszcze trochę nią pobawić. Oderwał się od moich piersi i zanurkował między moje nogi uprzednio zdejmując moje koronkowe majteczki. Zaczęłam jeszcze głośniej dyszeć i pojękiwać. Po liku minutach pieszczot, Eden przysunął mnie do swoich bioder. Zdjął z siebie swoją bieliznę i we mnie z wielkim impetem. Krzyknęłam czując w głębi ciała lekkie ukłucie. Znieruchomiałam na chwilę patrząc rozświetlonymi oczami na chłopaka. Eden poruszał szybciej i głębiej sprawiając mi wielką przyjemność. Eden nagiął się do mnie i pocałował mnie w szyję.

- Jak się czujesz? – spytał

Otworzyłam szerzej oczy, gdy wbił się ze mnie po raz kolejny. Nic nie zdołałam z siebie wykrztusić. Eden zaczął poruszać się szybciej i głębiej. Nie przestawał ani na sekundę. Czułam że za chwilę dojdę, że za chwilę rozpadnę się na miliony małych kawałeczków. Eden zaczął głośno dyszeć i jeszcze bardziej przyśpieszył. Czułam że za chwilę dojdzie razem ze mną. Już nie mogłam się powstrzymać. Doszłam a razem ze mną Eden. Przez chwilę leżeliśmy w milczeniu. Czułam na swojej szyi gorący oddech Edena. Po chwili wysunął się ze mnie i położył obok mnie. Objął swoim ramieniem i przytulił mocno. Po kilku minutach zasnęliśmy w swoich ramionach. Następnego dnia obudziła mnie dziwna duża przestań na łóżku. Podniosłam się i zobaczyłam że obok mnie nikogo nie ma. Natomiast na poduszeczce leżała malutka zgięta wpół karteczka. Podniosłam ją i zobaczyłam, że jest coś na niej napisane: „Dziękuję za miło spędzony wieczór. Eden Hazard”
______________
One shot na zamówienie @Kate_Official 

Mam nadzieję, że One shot się podobał. Starałam się go dość delikatnie napisać. 

xoxo Natasha

środa, 19 grudnia 2012

"Big Game"


W meczu z Reading wszedłem na boisko zaledwie na 8 minut przed końcowym gwizdkiem. Ale i tak odczułem wcześniejszą kontuzję. Boss po meczu kazał mi pójść do masażysty by rozmasować bolące miejsce. Zgodnie z rozkazem Bossa następnego dnia udałem się do gabinetu masażu. Ze sobą zabrałem Lukasa i Theo. Weszliśmy do naszego Arsenalowego salonu masażu i bardzo się zdziwiłem. Zdziwiłem się, bo zmienił się personel w gabniecie. Mianowicie chodzi mi o osobę którą robiła masaże. Odkąd podpisałem kontrakt z Arsenalem masaże robiła przemiła pani o imieniu Natalie. Dziś moim oczom ukazała się inna zjawiskowa piękność. Szurnąłem Theo w bok mówiąc:

- Nie wiesz co się stało z Natalie? – szepnął Olivier
- Nie. Sam jestem zdziwiony - odpowiedział Theo
- Kurczę… - westchnął Olivier – I co ja teraz zrobię? – podrapał się za podbródek
- Zrobisz to co zwykle… Uśmiechniesz się miło, puścisz oczko i  jakoś pójdzie – zaśmiał się Theo
- Bardzo śmieszne – odpowiedział obrażony Olivier
- Witam panów! – powiedziała z uśmiechem dziewczyna – Nazywam się Kate i dziś zastąpię panią Natalie. Olivier Giroud pójdzie ze mną. Do reszty zaraz przyjdzie inna osoba. – dokończyła z uśmiechem
- Trzymaj się stary! – wtrącił Lukas Podolski, po czym razem z Theo zaśmiał się

Kilka chwil później znalazłem się w dobrze znanym mi pokoju. Usiadłem na kozetce i zrzuciłem z siebie ciepły zimowy płaszcz czekając na dalsze instrukcje od nowo poznanej pani masażystki, Kate.

- Mogę spytać, dlaczego nie ma Natalie dziś? – wtrącił lekko onieśmielony Olivier
- Spokojnie panie Giroud. – spojrzała na niego dziewczyna - Natalie przekazała mi wszystko co mam zrobić. Nie musi się pan o nic martwić.
- Rozumiem… - uśmiechnął się Olivier – W takim razie mów mi Olivier – podał dłoń dziewczynie
- Kate, miło mi… - uśmiechnęła się – Możesz się rozebrać. Za parawanem masz wszystko przygotowane.
- Tak jest! – zasalutował i oddalił się

Za parawanem rozebrałem się i okryłem dolną część ciała białym ręcznikiem który leżał starannie przygotowany na krzesełku obok. Kiedy zza niego wyszedłem, w pokoju nikogo nie zastałem. Rozejrzałem się jeszcze raz by sprawdzić ale to nic nie dało. Po chwili usłyszałem głos dobiegający z nikąd.

- Proszę się wygodnie położyć na kozetce, panie Giroud… - odezwała się Kate – Zrobimy to po mojemu.
- Po mojemu? – zadał sam sobie pytanie

Olivier położył się na kozetce i zaczął czekać co się wydarzy. Po kilku chwilach na swoich plecach poczuł delikatny dotyk dłoni swojej masażystki.  Delikatnie ale z coraz większym uciskiem masowała mu ramiona i kark. Po chwilę zjechała niżej. Zaczęła delikatnie masować dolny kręgosłup Oliviera sprawiając mu przy tym ulgę i przyjemność. Po chwili stało się coś nie oczekiwanego. Kate pocałowała go delikatnie w masowane miejsce. Olivier podniósł się i spojrzał na dziewczynę. Kiedy na nią spojrzał zobaczył że dziewczyna stoi przed nim prawie naga. Od nagości dzieliły ją jedynie skąpe koronkowe czarne majteczki i czarny koronkowy stanik. Olivier spojrzał na nią ze zdziwieniem. Może nie było by takie dziwne, gdyby nie czerwone świecące różki jak u diabełka na głowie Kate. WTF!? – pomyślał sobie Olivier, ale zaraz potem przypomniał sobie słowa Kate: ”Zrobimy to po mojemu”. I już nic nie było takie dziwne. Olivier uśmiechnął się cwaniacko i położyła się plecami na kozetce. Chwilę później siedziała okrakiem na nim Kate. Delikatnie opuszkami palców jednej ręki przejechała po nagim torsie Oliviera sprawiając, że przeszły go delikatne dreszcze. Drugą rękę wsunęła pod ręcznik sprawiając, że Olivier westchnął głęboko. Po chwili zaczęła całować delikatnie klatę. Olivier otworzył szeroko oczy i podniósł się lekko. Spojrzał w oczy Kate i pocałował ją namiętnie w usta zapierając jej dech w piersiach. Podczas pocałunku Olivier zwinnie rozpiął stanik Kate i rzucił go na podłogę. Olivier zaczął całować szyję Kate, zjeżdżając na dekolt kończąc na piersiach. Zaczął się nimi delikatnie bawić sprawiając Kate przyjemność. Jej jędrne piersi stwardniały pod pieszczotami Oliviera. Olivier włożył delikatnie jedną rękę pod majteczki Kate. Kate była cała wilgotna i gotowa na przyjęcie go. Olivier ponownie pocałował ją w usta przy czym zerwał z niej jej koronkowe majteczki. Kate zsunęła z niego ręcznik i spojrzała na jego nagą męskość. Delikatnie ujęła ją w dłonie i zaczęła przesuwać je ku górze i ku dołowi. Olivier zamknął oczy i delektował się chwilą kiedy Kate sprawowała nad nim kontrolę. Po kilku chwilach Kate przestała i spojrzała w oczy Oliviera, chcąc mu powiedzieć, że jest gotowa go przyjąć. Olivier nie zawahał się ani na chwilę. Pocałował ją namiętnie, po czym jednym szybkim ruchem wszedł w nią. Przez chwilę poczuła lekki ból by po chwili mogła ogarnąć ją kolejna fala przyjemnej rozkoszy. Olivier poruszał się w niej głęboko ale powoli. Ciała ich zaczęły się prężyć. Kate jęczała z doznawanej rozkoszy, a Olivier dyszał głęboko i ciężko. Olivier robił coraz szybsze ruchy biodrami. Czuł, że za chwilę dojdzie więc przyśpieszył jeszcze bardziej. Wtedy puściły wszystkie hamulce. Kate krzyknęła na cały głos jego imię, zastygając na chwilę w jednej pozycji. Olivier doszedł razem z nią ciężko dyszą. Po chwili wyszedł z niej powili. Spojrzał jej głęboko w oczy i ponownie pocałował ją namiętnie.

- Jest Pan dość wymasowany, Panie Giroud? – szepnęła Kate
- Jak nigdy dotąd Kate – pocałował ją w koniuszek nosa i wstał by się ubrać


____________
Przepraszam za moją wyobraźnię, ale chyba mnie trochę poniosło. 

One shot na zamówienie: @OnlyArsenal22

xoxo Natasha

niedziela, 9 grudnia 2012

"After the Match"


Mecz Arsenalu przeciwko West Brom oglądałam w wielkim skupieniu. Padł pierwszy karny i trybuny zaczęły szaleć po udanym strzale Mikela Artety. Ale to nie on jest moim bohaterem. Mój bohater biega w koszulce z numerem 5 i jest kapitanem drużyny. Bacznie się mu przyglądałam i za każdym razem serce mi stawało, kiedy podbiegał do niego gracz z West Bromu by go faulować. W II połowie meczu padł kolejny karny i znów trybuny zaczęły szaleć po udanym strzale Artety. Kilkanaście minut później usłyszałam dźwięk gwizdka kończący mecz. Zerwałam się ze swojego miejsca i ruszyłam w stronę tunelu by pogratulować mojemu ukochanemu wspaniałego meczu i wygrania go. Wbiegłam do tunelu i rzuciłam się mu na szyję. Przylgnęłam do jego spoconego ciała i pocałowałam go namiętnie w usta. Odsunął się ode mnie lekko mówiąc:

- Spocony jestem… - spojrzał na nią czule
- Nie ważne. Tak wyglądasz bardzo seksownie. A tak nawiasem to gratuluje ci wygrania meczu – ponownie rzuciła się mu na szuje całując go
- Gabi… - ponownie się odsunął – Zobaczymy się za kilkanaście minut – posłał jej lekki uśmiech i zniknął w drzwiach do szatni Arsenalu

Thomas był jakiś inny, dziwny, spięty, chłodny… Sama nie wiem jak mam to nazwać, ale to nie było nic przyjemnego. Udałam się, więc do samochodu by poczekać na mojego ukochanego.  Po kilkunastu minutach dołączył do mnie Thomas. Całą drogę do jego mieszkania spędzimy w milczeniu. Weszliśmy do mieszkania i dalej panowała niezręczna cisza. W końcu nie wytrzymałam:

- Thomas Skarbie, co się dzieję? – powiedziałam z troską w głosie
- Nic. Po prostu nie jestem w humorze. – otworzył lodówkę i wyciągnął z niej sok
- Dlaczego? Przecież wygraliście mecz. Powinieneś świętować. – uśmiechnęła się do niego i pocałowała go w usta
- Wygraliśmy, bo mieliśmy farta z karnymi a tak graliśmy bardzo słabo.
- Ale wygraliście i to się liczy. A to, że gracie słabo to każdemu się zdarza spadek formy – uśmiechnęła się do chłopaka – Zresztą jesteś kapitanem i możesz ich doprowadzić do porządku.
- Do porządku to ja mogę doprowadzić ciebie – uśmiechnął się uwodzicielsko
- Taak?? – przygryzła lekko swoja wargę – W takim razie już nie mogę się doczekać…

Udała się do salonu a zaraz za nią poszedł Thomas. Usiedli na kanapie i zaczęli się delikatnie wymieniać pocałunkami. Cudowne dreszcze przeszły Gabriele aż zaczęła dyszeć głęboko i powoli. Thomas lekko rozchylił bluzkę Gabrieli i zaczął całować jej dekolt przechodząc na szyję chwilę później znów na dekolt. Kiedy jego usta były zajęty całowaniem szyi i dekoltu Gabrieli jego ręce były zajęte rozpinaniem jej bluzki i zdejmowaniem jej. Gabriela została w samym biustonoszu. Thomas spojrzał na nią, uśmiechnął się i pocałował ją namiętnie. Gabriela również zdjęła z niego koszulę i zaczęła dotykać palcami jego nagiego torsu. Zataczała opuszkami palców delikatne kółeczka na jego ciele, gdy ten dalej obsypywał ją delikatnymi pocałunkami szepcząc od czasu do czasu „kocham cię”. Te delikatne pieszczoty sprawiły, że Gabriele zaczęli przechodzić delikatne dreszcze ekscytacji. Teraz to ona przejęła nad nim kontrolę i jednym zwinnym ruchem przewróciła go na plecy i usiadła na nim okrakiem. Spojrzała na niego odgarniając ręką swoje włosy z twarzy i uśmiechnęła się uwodzicielsko. Chwilę później to ona zaczęła delikatnie całować tors Thomasa sprawiając, że zaczął głębiej oddychać. Przerwała na chwilę by spojrzeć na swojego ukochanego ponownie. Thomas oblizał delikatnie swoje wargi i pocałował Gabriele w usta. Sięgnął swoimi dłońmi do paska u spodni Gabrieli zaczął go rozpinać. Po chwili pasek wylądował na podłodze a kilkanaście sekund później Gabriela siedziała okrakiem na Thomasie już bez spodni. Ponownie spojrzała na ukochanego i teraz to ona zajęła się jego spodniami. Rozpięła rozporek i delikatnie pogładziła dłonią jego prężącą się męskość. Ściągnęła z niego spodnie i delikatnymi pocałunkami obdarowywała go zaczynając od podbrzusza, idąc ku górze kończąc na ustach. Thomas zwinnym ruchem jednej ręki rozpiął biustonosz i rzucił go gdzieś na podłogę. Ponownie wziął górę nad Gabrielą i przewrócił ją na plecy siadając delikatnie na jej udach. Pochylił się i delikatnie zaczął całować jej jędrne piersi, które pod jego dotykiem zaczęły twardnieć. Gabriela zaczęła zwijać się z rozkoszy, jakiej dostarczał jej Thomas. Jedną ręką sięgnął do jej białych koronkowych majteczek i włożył pod nie rękę dostając się do raju swojej ukochanej. Dziewczyna jeszcze bardziej zaczęła zwijać się z rozkoszy. Jej ciało przechodziły lekkie drgania spinających się mięśni. Thomas czuł, że jest już gotowa by go przyjąć, ale chciał się jeszcze trochę nią pobawić. Oderwał się od piersi Gabrieli i zanurkował między jej nogi. Gabriela zaczęła jeszcze głośniej dyszeć a nawet zaczęła pojękiwać. Po liku minutach pieszczot, Thomas przysuwa ją do swoich bioder aż ta może poczuć jego wielką męskość na sobie. Zdejmuje z siebie swoją bieliznę i wchodzi w nią z wielkim impetem. Gabriela krzyczy czując w głębi ciała lekkie ukłucie. Nieruchomieje na chwilę patrząc rozświetlonymi oczami na swojego ukochanego.

- Wszystko w porządku? – szepnął jej do ucha?

Gabriela kiwnęła głową z szeroko otwartymi oczami. Thomas wycofuje się bardzo powoli by po chwili wbić się w nią ponownie. Zaczął poruszać się powoli nie przestając ani na sekundę. Był oparty na łokciach, więc Gabriela czuła ciężar jego ciała na sobie.

- O niebiosa! – krzyknęła, gdy ten nie przestawał się poruszać

Po chwili Gabriela dochodzi a razem z nią Thomas. Gabriela dyszy ciężko, próbując zwolnić swój oddech i serce. Thomas opiera czoło na czole Gabrieli i także ma nie równy oddech. Podnosi powieki i patrzy na nią łagodnie. Po chwili delikatnie składa pocałunek na jej ustach i powili wysuwa się z niej. Thomas kładzie się obok i przytula mocno Gabrielę.

- Dziękuję Gabi – szepnął jej do ucha i pocałował w głowę
- To ja ci dziękuję – powiedziała szepcząc by po chwili udać się do krainy morfeusza. 

_____________
One Shot na zamówienie: i-think-i-could-love-her

Mam nadzieję, że się podobało. Zapraszam do działu zamówień :)

xoxo Natasha

czwartek, 6 grudnia 2012

"Yes, I am Jack Wilshere..."


Wygrane derby północnego Londynu nie przyniosły mi uczucia spełnienia. Powtórzony wynik z przed kilku miesięcy nie zadowalał mnie tak jak bym tego chciał. Brakowało mi czegoś… Tylko czego??? Tak, na to pytanie odpowiedziałem sobie wieczorem.

Wieczorem następnego dnia razem ze Szczęsnym udałem się do klubu by przedłużyć świętowanie zwycięstwa nad Tottenhamem o jeden dzień. Jak tylko weszliśmy do klubu to moim oczom ukazała się Ashley Morgan, dziewczyna jednego z zawodników Tottenhamu, która siedziała samotnie przy barze. Kiedy już myślałem, że jest sama, moim oczom ukazał się Tom Huddlestone, jej chłopak. Przez kilka sekund przyglądałem się bacznie Ashley. Nagle mnie olśniło. Już wiedziałem, co może dopełnić uczucia spełnienia po meczu. Zacząłem zmierzać ku niej, kiedy już byłem blisko, ta nagle wstała wpadając na mnie.

- Oh najmocniej przepraszam… - powiedział szybko po zderzeniu patrząc z uśmieszkiem na ustach jak dziewczyna pociera ręką zmoczoną bluzkę.
- No pięknie! Moja nowa bluzka została zniszczona… - podniosła głowę by spojrzeć na sprawcę zdarzenia – Proszę, proszę… Jack Wilshere… - była lekko zaskoczona jego widokiem.
- Tak, we własnej osobie – dygnął lekko i uśmiechnął się uwodzicielko – Przepraszam za bluzkę.
- Nie szkodzi i tak już wychodziłam – spojrzała na swojego chłopaka, który świetnie się bawił z inną dziewczyną
- Widzę, że chłopak nie przejawia większego zainteresowania tobą, co?
- No jak widać… - znów spojrzała na zawodnika Tottenhamu i posmutniała.
- Chcesz się może odegrać? – spojrzał na nią ta się uśmiechnęła więc pociągnął ją na parkiet.
- Nie obawiasz się konfliktu? – założyła mu ręce na szyję.
- Myślisz że się boje jakiegoś byle chłystka z Tottenhamu? – zbliżył się do niej – Chyba sobie żartujesz! – delikatnie musnął ustami szyję dziewczyny.
- Co robisz? – zaczerwieniła się lekko.
- Nie mów, że nie chcesz… - spojrzał jej w oczy.
- Czytasz mi w myślach – pocałowała go namiętnie w usta, spoglądając przy tym na swojego chłopaka, który właśnie ich zauważył.
- A ty nie boisz się kłótni ze swoim chłopakiem, który właśnie tu zmierza?
- Ash! Co ty z nim robisz? – podszedł do nich Tom Huddlestone, zawodnik Tottenhamu.
- On ma imię! – szybko wtrąciła Ashley – Idziemy Jack! – pociągnęła chłopaka ze rękę.
- Gdzie mnie ciągniesz? – spytał lekko zaskoczony.
- Zabierz mnie stąd! I zrób ze mną co zechcesz!

Jack uśmiechnął triumfatorko i wyszli z klubu. Wsiedli do luksusowego samochodu Jacka, po czym odjechali. Nie minęło 20 minut, a już znajdowali się w apartamencie Jacka. Jack przyparł Ash do ściany namiętnie całując ją. Skrępował jej ręce nad głową by mieć nad nią większą kontrolę. Całował jej szyję robiąc przy tym lekką malinkę. Ash uśmiechała się nieustannie bo lekką ją to łaskotało. Chwilę później znów całowali się namiętnie. Ash objęła nogami Jacka po czym zarzuciła mu ręce na szyję. Zaczęli się przemieszczać i po kilku sekundach znaleźli się w wielkim pokoju Jacka. Jack rzucił Ashley na łóżko, po czym do niej dołączył, kładąc się lekko na niej i zaczął ponownie ją całować. Jego pocałunki była coraz bardziej zachłanne. Podniósł się i zdjął z siebie koszulę, a po chwili zrobił to samo ze zmoczoną wcześniej bluzką Ashley. Przez chwilę wpatrywali się w siebie zachłannym, namiętnym wzrokiem. Jack nagiął się i przeciągnął językiem bo nagim brzuchu Aschley wzbudzając w niej rozkoszne dreszcze. Dłońmi sięgnął do jej spodni, po czym rozpiął rozporek i zdjął je z niej. Rzucił je gdzieś na podłogę, po czym zdjął z dziewczyny jej czarne majteczki. Przeciągnął opuszkami palców po jej udzie po czym zniknął między jej nogami. Ashley zwijała się i jęczała z rozkoszy jakiej dawał jej Jack.

- O mój kochany Boże! – krzyknęła.
- Krzycz do woli Panno Morgan – spojrzał na nią przez chwilkę – Tu nikt ciebie nie usłyszy – powiedział po czym wrócił do swojego zajęcia.
- Proszę Jack! – wbiła paznokcie w pościel – Już nie mogę!

Jack ponownie wyłonił się z pomiędzy nóg Ashley. Uśmiechnął się, po czym przysunął się bliżej piersi Ash i zaczął się nimi delikatnie bawić. Pod wpływem jego pieszczot jej piersi i stuki zaczęły twardnieć. Ashley znów zaczęła pojękiwać z rozkoszy.

- Pieprz mnie Jack! – krzyknęła.
- Błagaj mnie! – krzyknął – Błagaj mnie abym cie przeleciał.
- Błagam Jack!!! – krzyknęła jeszcze głośniej – Przeleć mnie tu i teraz!
- Jak mam na imię?! – powiedział zdejmując spodnie.
- Jack – spojrzała na jego wielkie przyrodzenie.
- Głośniej! – zdjął bieliznę.
- Jack Wilshere – krzyknęła.

Pocałował ją namiętnie, po czym jednym szybkim ruchem wszedł w nią. Przez chwilę poczuła lekki ból by po chwili mogła ogarnąć ją kolejna fala przyjemnej rozkoszy. Jack poruszał się w niej głęboko ale powoli. Ciała ich zaczęły się prężyć. Ashley jęczała z doznawanej rozkoszy, a Jack dyszał głęboko i ciężko. Jack robił coraz szybsze ruchy biodrami. Czuł, że za chwilę dojdzie więc przyśpieszył jeszcze bardziej. Wtedy puściły wszystkie hamulce. Ashley krzyknęłam na cały głos jego imię, zastygając na chwilę w jednej pozycji. Jack doszedł razem z nią ciężko dyszą. Po chwili wyszedł z niej powili i usiadł obok.

- Może pani już wracać do swojego chłopaka, panno Morgan. Moje zadanie zostało zakończone – nałożył bokserki, po czym zostawił dziewczynę wychodząc z pokoju. 

__________________
One shot na zamówienie @adoreszczesny

Mam nadzieję, że się podobało.

xoxo Natasha

niedziela, 2 grudnia 2012

“Rough one…”

One Shot dla Flou! Mam nadzieję, że ci się spodoba, kochanie ;3 +18
Olga xx

To było tak frustrujące. Przegrana. Mogli wygrać ten mecz. W pierwszej połowie byli w utrzymaniu piłki przez cały czas. Nie wiedział jak to się stało… Czyja to była wina? Obrońców, czy może bramkarza. Teraz to nie miało już większego znaczenia. Przegrana była przegraną. Utratą 3 punktów. Czuł się okropnie rozczarowany.

***

Vera usłyszała jak zamykają się drzwi, a potem nastała cisza. Oglądała mecz w telewizji i doskonale wiedziała, że drużyna Rafaela przegrała 2:1, więc jej chłopak nie był w najlepszym nastroju. 

„Veronica?” jego głos nie brzmiał tak, jak zazwyczaj po przegranej. Nadal można było wyczuć w nim złość, co nie było normalne i to ją lekko przestraszyło. 

„Jestem w kuchni” – odłożyła nóż na kuchenny blat i wytarła mokre dłonie w ściereczkę, która leżała obok.
Rafael wszedł do kuchni. Wyglądał na zmęczonego, zdruzgotanego i bardzo złego. 

„Cześć” – podszedł do niej bliżej i złożył pocałunek na jej ustach.

To właśnie Veronica kochała w nim najbardziej. Zawsze kiedy był zły albo nie w humorze, nigdy nie czuła nieprzyjemnego mrowienia w podbrzuszu. Zawsze wiedziała, że nigdy jej nie skrzywdzi, nigdy nie powie jej złego słowa. Do tego jego pocałunki były nawet bardziej namiętne, jakby utęsknione. 

Wiedziała, że potrzebował jej teraz bardziej niż kiedykolwiek. Jeśli to było to, czego teraz właśnie potrzebował – jej wsparcia – nie mogła mu tego odmówić. Zawsze była przy nim i dla niego. Wspierała go w trudnych momentach, kiedy był kontuzjowany. Zaprzyjaźniła się nawet z kilkoma dziewczynami innych piłkarzy, tylko dlatego, żeby go uszczęśliwić. Była zawsze by go uspokoić, kiedy był zły, smutny albo rozczarowany, jak teraz. 

„Jesteś głodny?” – uśmiechnęła się delikatnie, nie zamierzając zadawać zbędnych pytań dotyczących meczu. On jednak dotknął opuszkami palców jej policzka i pokręcił głową „Nie, nie jestem…” – wyszeptał, wpatrując się jej prosto w oczy.

Poczuła jak jej serce zaczyna walić jak szalone, ale nie dała tego po sobie poznać, ciągnęła dalej „Musisz coś zjeść kochanie. Wiem, że jesteś zły i smutny po przegranej, ale to nie znaczy, że masz przestać jeść. To był trudny mecz i potrzebujesz posiłku i dobrego snu” – jej głos był stanowczy, może troszeczkę za bardzo.

„Od kiedy to wiesz, co potrzebuję najbardziej? Robiłem na boisku co mogłem, dwoiłem się i troiłem! Nie jestem głodny. Zresztą jak mam zachowywać się normalnie i się uśmiechać, kiedy wszystko dookoła się sypie...” – prawie krzyczał na nią, gestykulując przy tym dłońmi. 

Vera spojrzała na niego i pokiwała głową, starała się jak mogła by powstrzymać łzy, które cisnęły jej się do oczu. Po raz pierwszy w życiu czuła się bezsilna. Nie wiedziała co zrobić, a musiała, by go uspokoić. I musiała podjąć to ryzyko, w innym bądź razie Rafael wzburzyłby się jeszcze bardziej. Podeszła do niego bliżej i oplotła ramionami jego szyję, przyciągając go mocniej do siebie i złożyła namiętny pocałunek na jego ustach, zamykając mu przy tym buzię. Poczuła, jak za moment Rafa obejmuje ją powoli swoimi ramionami wokół tali i przyciąga ją do siebie jeszcze bardziej, przedłużając pocałunek żarliwie i podnosząc ją do góry, sadza na blacie. Wiedziała, że za moment złączą się w jedną całość. Oplotła nogi wokół jego bioder i zaczęła bawić się przy tym włoskami na jego karku, oddając pocałunki coraz bardziej zachłannie. Opamiętała się jednak po chwili, szepcząc mu do ucha „Kochanie” – ten jednak nie zwracał na nią uwagi. Namiętnie obsypywał jej szyję pocałunkami. „Rafa” – odsunęła go delikatnie od siebie i spojrzała głęboko w oczy „Nie w kuchni” – uśmiechnęła się przy tym zadziornie.

„Kuchnia nie była moim zamiarem” – burknął i podniósł ją do góry, niosąc ją do pokoju, za chwilę rzucając ją na łóżko.

„Chcę tylko przypomnieć, że to była twoja zasada, panie Alcantara” – odpowiedziała zdejmując przy tym swoją koszulkę, on zrobił to samo, stojąc przy brzegu łóżka, za chwilę jednak przyczołgał się do niej „Nie obchodzi mnie to” – mruknął i ściągnął z niej spodnie tak szybko, że aż pisnęła, za chwilę śmiejąc się pod nosem. Skoro Rafa chciał grać w taką grę, musiała się dostosować.

Rafael przygryzł jej dolną wargę i rozpiął swoje spodnie, za chwilę zsuwając je na dół i położył się delikatnie na niej, przypierając do niej całym swoim ciałem. Jego jedna ręka zaczęła bawić się kawałkiem jej koronkowej bielizny, a druga rozpinała zręcznie jej stanik. Ona natomiast zjechała dłonią po jego nagim torsie i zatrzymała się dopiero przy jego bokserkach, za chwilę zaczynając masować jego twarde już przyrodzenie. Wydał z siebie jęk. Uśmiechnęła się pod nosem, a kiedy po raz ostatni potarła je dłonią, zdjęła z niego szybko bokserki, a on pozbył się jej bielizny, a kiedy już chciał przejąć kontrolę, przeturlała go na materac łóżka „Moja zabawa, moje reguły” – powiedziała bezgłośnie i wzięła bez ostrzeżenia jego całą długość do ust, za chwilę poruszając głową w górę i w dół, pomagając sobie również dłońmi, by dać mu jak najwięcej przyjemności.

Jęknął głośno, marszcząc przy tym brwi i spojrzał na nią. Jego całe ciało napięło się "Dios Mio, Vera", tylko tyle zdołał powiedzieć. Ona uśmiechnęła się delikatnie. Chciał tego. Chciał ostro, więc dała mu to, czego chciał. Sprawiała mu taką przyjemność, że powoli zaczynał zapominać o wszystkim, co go dziś spotkało. Zajmowała się jego przyrodzeniem jak najdelikatniej tylko potrafiła. A kiedy w końcu possała koniuszek jego członka, nie wytrzymał i jęknął głośno, chwytając ją za biodra i za chwilę kładąc ją na plecach, zamknął jej usta pocałunkiem.

„Kocham cię za to” – wyszeptał jej do ucha, po czym jednym zwinnym ruchem wszedł w nią. Krzyknęła zamykając przy tym oczy i wbiła paznokcie w pościel, na której leżeli. Chciała coś powiedzieć, jednak nie mogła. Rafa zaczął poruszać się niej mocniej i szybciej, jęcząc i podpierając ręce przy jej ciele. Ona sama w końcu otworzyła oczy, nie panując już nad swoimi jękami. Chwyciła jego dłoń i poprowadziła ją do swoich piersi. Chciała żeby ich dotykał. Żeby je masował, pieścił jak tylko potrafił i robił to. W tym samym rytmie, w jakim poruszał się w niej, raz po raz zwalniając tempa, albo je przyspieszając. Kochała go ponad życie, a to jaką sprawiał jej teraz przyjemność była nie do opisania. W końcu pochylił się nad nią i przygryzł delikatnie jej ucho.

„Kocham cię” – wyszeptała, czując że za chwilę nie wytrzyma. Zjechał dłońmi po jej bokach, za chwilę dotykając jej ud, ścisnął je delikatnie i rozłożył szerzej jej nogi, wchodząc w nią jeszcze głębiej. Objęła go za szyję, wbijając paznokcie w jego nagie ramiona, zastawiając przy tym ślady. Jęczała i krzyczała jego imię na przemian, kiedy przyspieszył. Łóżko pod nimi raz po raz skrzeczało. Nie mogła już dłużej wytrzymać, czując, że za moment to się stanie. Że poczuje ten błogi stan podniecenia. Dawno nie kochali się w taki sposób. Musiała przyznać, że tęskniła za tym. W końcu kiedy Rafa wszedł w nią po raz ostatni, oboje krzyknęli, dochodząc w tym samym momencie. Czuła w sobie jego ciepło. Każdy jej, jak i jego mięsień napinał się. Oddychali szybko, wpatrując się w siebie. W końcu Rafael wyszedł z niej powoli, powodując, że zadrżała raz jeszcze i położył się obok niej nic nie mówiąc.

“Wszystko w porządku?” – położyła głowę na jego torsie i zaczęła go gładzić. Pokiwał tylko głową i uśmiechnął się pod nosem „Teraz czuję się o niebo lepiej, dziękuję” – wyszeptał jej we włosy i ucałował czubek jej głowy „Kocham cię”

Uśmiechnęła się szeroko i uniosła głowę do góry, spoglądając mu prosto w oczy, za chwilę pocałowała go czule „Zgłodniałeś?” – wyszeptała, nie przestając się uśmiechać. Zaśmiał się i pokiwał głową „Zabrałaś mi resztkę mojej energii, wydaje mi się, że potrzeba mi teraz snu” – pogładził delikatnie jej policzek „Ale możesz mnie obudzić na kolację” – puścił do niej oczko.

Veronica wstała i założyła na siebie tylko szlafrok, pochylając się jeszcze nad chłopakiem i całując go w czoło „Odpoczywaj ty mój ogierze” – puściła do niego oczko i wyszła z pokoju, udając się prosto do kuchni by zacząć przyrządzać kolację.

piątek, 23 listopada 2012

"Winter Night”


Była zima a na dodatek wieczór. Szłam sobie jakąś dziwnie ciemną ulicą zachodniego Londynu umierając ze strachu by nikt i nic mnie nie napadło. Dlaczego nie zgodziłam się by jechać z Oscarem autem, no dlaczego? No przecież, dlatego, że musiałam się unieść honorem i postawić na swoim. Ale teraz tego żałuje. W głowie krążyły mi różne zakończenia tej ponurej przechadzki. Na sama myśl, jakie historie układały mi się w głowie, robiło mi się słabo. Wtedy coś poruszyło się w krzakach przede mną. W tej chwili w moja podświadomość krzyczała: „O nie! Zaraz to coś mnie zabije! Umrę jako dziewica…” Zatrzymałam się i zastygłam jak posąg by nie zwracać na siebie uwagi. Ale to nie poskutkowało. Dalej coś szeleściło i ruszało się w krzakach. Moja podświadomość wariowała, ale starałam się zachować spokój. Nagle zobaczyłam cień… Zobaczyłam cień człowieka i wtedy moja podświadomość wymknęła się spod kontroli i zaczęłam wrzeszczeć na cały głos. Wrzeszczałam jak opętana. Myślałam, że to pomoże odstraszyć napastnika, ale to nic nie dawało. Kiedy w końcu zamknęłam jadaczkę usłyszałam cichutkie wołanie: „Klauuudiiiaaa… Klauuudiiiaaa…” Pięknie! Jeszcze tego brakowało! Ten chory zboczeniec zna moje imię. Zaczęłam iść szybciej i szybciej… Aż w końcu zaczęłam biec. Ale po kilkunastu sekundach zauważyłam, że ta osoba biegnie za mną, więc zatrzymałam się. Wtedy nagle ktoś złapał mnie za biodra. Zamarłam!

- Bu! – szepnął jej do ucha
- Błagam zostaw mnie w spokoju! – miała zamknięte oczy – Błagam!
- Spokojnie kochanie… To tylko ja… - Oscar dał jej całusa w policzek
- Cz ty jesteś jakiś chory!? – krzyknęła do niego – Przeraziłeś mnie na śmierć!
- Przepraszam. Myślałem, że mnie widziałaś… - przybliżył się do dziewczyny
- To źle myślałeś! – odsunęła się od niego
- Przepraszam… Naprawdę przepraszam… - chciał ją pocałować, ale się nie dała
- Nie chcę słyszeć twoich przeprosin… - odwróciła się od niego
- Daj spokój… Klaudia…? – znów chwycił ją za biodra
- Spadaj Oscar – znów mu się wyrwała
- No dobrze… Załatwimy to inaczej… - wziął ją za rękę i pociągną za sobą
- Gdzie mnie ciągniesz?
- Do samochodu… Jest strasznie zimno…
- Gdzie masz samochód?
- Tuż za rogiem… - uśmiechnął się
- Czyli chciałeś mnie wystraszyć, tak? – zatrzymała się na chwilę
- Może troszeczkę… - zaśmiał się i pocałował Klaudię w usta
- Jesteś okropny… - otworzył jej drzwi tylniego siedzenia
- Proszę wsiadać – Klaudia wsiadła a zaraz za nią wsiadł Oscar i zamknął drzwi
- Tylnie siedzenie… Hmm… Do czego zmierzasz panie Dos Santos?
- Zaraz zobaczysz. Ale najpierw włączę ogrzewanie. Widzę, że jesteś zmarznięta.
- Po co nam ogrzewanie… Mamy siebie… - przygryzła wargę ust

Oscar przybliżył się do mnie i pocałował mnie namiętnie aż przeszły mnie cudowne dreszcze. Oh! Jak ja uwielbiam, kiedy mnie całuje. Jego pocałunki są takie namiętne i pełne miłości.

- Czy takie przeprosiny ci się podobają? – spytał Oscar rozpinając płaszcz Klaudii
- Tak, i to bardzo… - pomogła mu rozpiąć swój płaszcza na następnie rozpięła jego kurtkę.

Ściągnęłam z niego kurtkę a on ze mnie płaszcz. Oscar namiętnie całował moją szyję a później dekolt. Robił to tak delikatnie, że aż przechodziły mnie ciarki. Po chwili rozpiął bluzkę i jednym zwinnym ruchem zdjął ją ze mnie. Długo nie byłam mu dłużna i zrobiłam to samo z jego koszulą. Byliśmy na pół nadzy. Nie przeszkadzało mi to, że w samochodzie było jeszcze dość chłodno, bo z każdym pocałunkiem, z każdą pieszczotą robiło mi się coraz goręcej. Nie obejrzałam się, kiedy zdjął mój niebieski koronkowy stanik i zaczął delikatnie całować dekolt zjeżdżając przy tym coraz niżej i niżej. Pod wpływem jego delikatnych, ale namiętnych pieszczot moje jędrne piersi stwardniały. Dłużej już nie mogłam wytrzymać. Starałam się ze wszystkich sił oprzeć temu uczuciu, ale to było silniejsze ode mnie. Jego pieszczoty wywołały we mnie wielki przypływ gorąca. Mój oddech znacznie przyspieszył. Był głębszy, tak jakby cięższy. Oskar nie przestawał pieścić moje młode jędrne piersi. Po chwili poczułam jak zjeżdża ręką do moich  jeansowych spodni, chwycił za klamrę od paska i rozpiął ją. Gwałtownym ruchem wyciągnął pasek. Uwielbiałam, kiedy była taki władczy. Rozpiął rozporek i sięgnął ręką do mojej łechtaczki, masując ją delikatnie. Po raz drugi zaczęło mi się robić gorąco. Leżałam na tylnim siedzeniu i pojękiwałam z rozkoszy. Oscar nie przestawał całować mój dekolt, szyję, piersi. Przestał na chwilę. Jednym zgrabnym ruchem ściągnął ze mnie spodnie. Zostałam w samej bieliźnie a raczej w samych niebieskich koronkowych majteczkach. Nagiął się i pocałował mnie w brzuch. Zjeżdżał coraz niżej i niżej… A mnie przechodziły cudowne dreszcze. Znów przestał na chwilę. Podniosłam się wtedy i zaczęłam rozpinać rozporek w jego spodniach. Ściągnęłam z niego spodnie i moim oczom ukazała się jego wielka męskość. Już nie mogłam się doczekać, kiedy poczuje ją w sobie. Oscar pocałował mnie namiętnie. Ściągnęłam z siebie moje majteczki, to samo zrobiłam z jego. Po chwili usiadłam na nim okrakiem. Nasze ciała przylegały do siebie idealnie. Wiedziałam, że za chwilę to się stanie, że poczuje jego męskość w sobie. W tym momencie tylko tego pragnęłam. Pragnęłam go poczuć w sobie. Oscar podniósł mnie tak abym mogła oprzeć się na nim. Pocałował mnie namiętnie, poczym jednym ruchem wszedł we mnie. Przez chwilę poczułam lekki ból a po chwili ogarnęła mnie kolejna fala przyjemnej rozkoszy.  Oscar spojrzał mi głęboko w oczy, po czym znów pocałował mnie namiętnie. Delikatnie przesuwałam ku górze i ku dołowi nie chcąc sprawiać sobie delikatnego, ale przyjemnego bólu. Uśmiechnęłam się dając mu znak, że wszystko jest ok. Nasze ciała zaczęły się prężyć. Byliśmy jak w transie, z którego ciężko było nas wybić. Z sekundy na sekundę coraz bardziej rosła w nas ekscytacja. Czułam ze za chwilę zaleje mnie kolejna fala orgazmu. Po chwili zmieniliśmy pozycję i teraz to Oscar był na górze. Robił wolne, ale coraz to głębsze ruchy… Dyszał głośniej i głośniej a ja pojękiwałam w rytm jego głębokich ruchów. Jego ręce błądziły po całym moim ciele, co wzbudzało we mnie jeszcze większą ekscytacje. Zaczął poruszać biodrami szybciej. Wiedziałam ze za chwilę dojdzie a ja już dłużej nie mogłam wytrzymać. Wtedy puściły wszystkie hamulce. Krzyknęłam na cały głos jego imię zastygając na chwilę w jednej pozycji. Po chwili Oscar doszedł razem ze mną ciężko dysząc i delikatnie całując moją szyję i dekolt. Przez kilka chwil był jeszcze we mnie, zastygliśmy w jednej pozycji, by móc nacieszyć się sobą jeszcze przez chwilę.

- Podobały się przeprosiny? – szepnął do Klaudii
- Bardzo – dała mu lekkiego całusa w usta – Jak na pierwszy raz, było bardzo dobrze… - westchnęła

Oscar przykrył nas kocem i położył się obok mnie. Wtuliłam się w niego i szepnęłam mu do ucha: „Dziękuję za wspaniałą noc”

__________________
Mam nadzieję, że się podobało.

One shot na zamówienie: weshouldmaybejustrunawayfromhere

xoxo Natasha